Premier zakazał informować prezydenta o szczycie?

Premier zakazał informować prezydenta o szczycie?

Dodano:   /  Zmieniono: 30
fot. PAP
Według szefa Kancelarii Prezydenta Piotra Kownackiego, premier zakazał informować prezydenta o programie brukselskiego szczytu UE; informacje w tej sprawie Lech Kaczyński otrzymuje od francuskiej prezydencji.
Kownacki, który był w sobotę gościem radiowej Trójki, podkreślał, że prezydent Lech Kaczyński brał udział w większości szczytów UE, które odbywały się za jego kadencji, tym zaś razem dodatkowo jego obecność jest uzasadniona faktem, że w Brukseli poruszony zostanie problem kryzysu gruzińskiego.

Wyjaśnił, że szczegółowy harmonogram szczytu Kancelaria Prezydenta dostała od prezydencji francuskiej. "Doradca do spraw zagranicznych pana prezydenta Sarkozy'ego jest w stałym kontakcie ze mną, pan prezydent Sarkozy jest w stałym kontakcie z prezydentem Kaczyńskim, przekazuje mu informacje, konsultuje sprawy, które będą omawiane" - powiedział Kownacki.

"Z MSZ żadne materiały nie wpłynęły, wpłynęła tylko informacja, że pan premier zakazał przekazywania jakichkolwiek materiałów prezydentowi" - powiedział Kownacki. "Ja mam to na piśmie" - podkreślił Kownacki.

Jarosław Gowin (PO) przekonywał z kolei, że spór między premierem, a prezydentem o to, kto będzie reprezentował Polskę na szczycie konstytucja rozstrzyga jednoznacznie. "Polityką zagraniczną kieruje rząd, prezydent współdziała z rządem" - powiedział Gowin. "Poza tym utarła się pewna praktyka: prezydent reprezentuje Polskę podczas szczytów NATO, a premier podczas szczytu europejskiego" - dodał.

Zaznaczył też, że "tym razem mamy do czynienia ze szczytem całkowicie rutynowym". "Po drugie tematyka będzie dotyczyć po pierwsze kryzysu gospodarczego, po drugie pakietu energetyczno- klimatycznego. W żadnej z tych spraw pan prezydent nie ma ani osobistych, ani formalnych szczególnych kompetencji" - powiedział Gowin.

Według niego "kryzys gruziński nie będzie omawiany podczas tego posiedzenia". "Ta tematyka pojawi się jedynie podczas roboczej kolacji ministrów spraw zagranicznych" - mówił Gowin.

"To jest nieprawda. Przez cały drugi dzień, czwartek, będą omawiane wyłącznie tematyka gruzińska i sprawy z tego wynikające. Owszem, w środę na kolacji ministrów również, ale cały drugi dzien jest tylko temu poświęcony" - ripostował Kownacki.

Mimo konfliktu Kownacki jest jednak przekonany, że na szczyt pojedzie jedna polska delegacja z udziałem prezydenta, premiera, ministra spraw zagranicznych, ministra finansów. "Zawsze jak w delegacji jest prezydent to on jej przewodniczy" - podkreślił Kownacki.

Nie wykluczył też, że w poniedziałek dojdzie do spotkania prezydenta i premiera. "Myślę, że byłoby to celowe" - powiedział Kownacki. Dodał też, że prezydent prawdopodobnie zaprosi pana premiera na takie spotkanie. Zaznaczył jednak, że to zależy od obu stron.

Z sobotniej wypowiedzi ministra obrony narodowej Bogdana Klicha dla radia RMF FM wynika z kolei, że prezydent może mieć kłopot z dostępem do rządowego samolotu. Minister powiedział, że w tej chwili do dyspozycji jest tylko jedna załoga rządowego samolotu, ponieważ "pierwszy pilot, dowódca drugiej załogi, się rozchorował, co utrudnia wykonywanie także innych zadań, m.in. w ten weekend".

Minister w Kancelarii Prezydenta, Michał Kamiński w wypowiedzi dla TVN24.pl zapewnił, że choćby nie wiadomo co się wydarzyło prezydent "znajdzie techniczny sposób, żeby do Brukseli trafić". "To dla mnie oczywiste. Klich nie jest Józefem Stalinem i nie może zamknąć przed żadnym z polskich obywateli polskich granic. Zwłaszcza jeśli jest nim pierwszy obywatel, czyli prezydent" - tę wypowiedź Kamińskiego przynosi TVN24.pl.

Sobotnia "Gazeta Wyborcza" napisała natomiast, że skład polskiej delegacji na szczyt UE został przedwczoraj przesłany tajnym systemem do Brukseli i nie ma w nim prezydenta. "Według naszych informacji rząd poważnie rozważa możliwość niewydania zgody na start samolotu rządowego, którym chce lecieć prezydent. Tu-154 jest w składzie 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i zgodę na jego użycie wydaje szef MON" - podała "GW".

Zdaniem marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, za brak przepływu informacji o programie brukselskiego szczytu UE odpowiada sama Kancelaria Prezydenta i jej szef, Piotr Kownacki.

Szef Kancelarii Prezydenta powiedział w sobotę w radiowej Trójce, że premier zakazał informować prezydenta o programie brukselskiego szczytu UE, a informacje w tej sprawie Lech Kaczyński otrzymuje od francuskiej prezydencji.

Kownacki mówił, że szczegółowy harmonogram szczytu Kancelaria Prezydenta dostała od prezydencji francuskiej. "Z MSZ żadne materiały nie wpłynęły, wpłynęła tylko informacja, że pan premier zakazał przekazywania jakichkolwiek materiałów prezydentowi" - powiedział Kownacki. "Ja mam to na piśmie" - podkreślał.

"Ręczę państwu, że w mojej przynajmniej ocenie pan minister Kownacki, jeśli zdoła zmienić praktykę funkcjonowania kancelarii na rzecz szukania konsensusu i porozumienia, nie będzie miał żadnych kłopotów w pozyskiwaniu jakichkolwiek informacji"- stwierdził Komorowski, poproszony o komentarz do informacji przekazanych przez Kownackiego.

Marszałek Sejmu goszczący w sobotę wraz z przewodniczącym Bundestagu Norbertem Lammertem w Gdańsku dodał, że jest zawiedziony efektami pracy Kownackiego. "Z prawdziwym smutkiem odnotowuję, że zmiana na stanowisku szefa Kancelarii Prezydenta nie przyniosła takich owoców, jakich się spodziewałem" - ocenił Komorowski.

Marszałek Sejmu podkreślił, że ceni ministra Kownackiego i spodziewał się po nim umiaru oraz zasadniczej zmiany (stylu) uprawiania polityki przez Kancelarię Prezydenta.

"Z przykrością odnotowuję, że albo minister Kownacki nie dał rady i stare mechanizmy działają tam (w Kancelarii Prezydenta) cały czas, albo nie chciał. Nie jestem pewien. Ale, niestety, najpierw trzeba wyeliminować źródła konfliktu, jakim jest niepotrzebne rozpychanie się: mam nadzieję, że niekonieczne samego prezydenta, ale jego urzędników" - powiedział Komorowski.

Komorowski dodał, że spór, jaki zaistniał między premierem a prezydentem na tle ich udziału w brukselskim szczycie UE, jest niesłychanie kosztowny dla opinii o Polsce na świecie. "Mam nadzieję, że i prezydent, i premier znajdą w sobie zarówno tyle determinacji, ile pomysłowości, aby w tej trudnej sytuacji znaleźć wyjście najlepsze dla Polski"- powiedział Komorowski.

pap, keb

 30

Czytaj także