Premier rozczarowany, związkowcy też

Premier rozczarowany, związkowcy też

Dodano:   /  Zmieniono: 17
fot. AF PAP / Źródło: PAP
Premier Donald Tusk przybył rano do Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog na spotkanie ze związkowcami. Spotkanie ma dotyczyć emerytur pomostowych.
Do Centrum Dialog przybył także wicepremier Waldemar Pawlak. Na spotkanie w CPS Dialog premier zaprosił tylko szefów NSZZ "Solidarność", OPZZ i FZZ. W środę przedstawiciele związków nie przyjęli zaproszenia.

Wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska zaznaczyła, że związki zawodowe były gotowe w każdej chwili rozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem o emeryturach pomostowych.

Przewodniczący OPZZ Jan Guz poinformował rano, że związkowcy podejmują decyzję o rozpoczęciu czynnej akcji protestacyjnej, ponieważ premier nie zdecydował się na spotkanie z nimi w ministerstwie pracy.

Związkowcy zadeklarowali, że opuszczą ministerstwo pracy. Na godz. 8.30 zapowiedzieli konferencję prasową przed budynkiem resortu. Tymczasem premier czekał na związkowców w centrum Dialog.

W imieniu związku Jan Guz zaznaczył, że to ministerstwo pracy jest miejscem, w którym rząd powinien rozmawiać ze związkami zawodowymi. Dodał, że na spotkanie z szefem rządu nie zostali zaproszeni wszyscy związkowcy, a jedynie 3 przewodniczących organizacji związkowych.

Zdaniem wiceministra pracy Jarosława Dudy, gdyby związkowcy pojawili się w Centrum Dialog, mógłby to być dobry początek rozmów.

Związkowcy całą noc przebywali w ministerstwie pracy, gdzie czekali na premiera. Tymczasem Donald Tusk przybył o godz. 8 do Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog, gdzie zapraszał przedstawicieli związków.

Jestem rozczarowany postawą niektórych działaczy związkowych, bo nie widzimy po tamtej stronie gotowości do poważnej rozmowy - powiedział premier Donald Tusk, który od godz. 8 bezskutecznie oczekiwał w Centrum Dialog na spotkanie ze związkowcami, którzy od środy okupują ministerstwo pracy.

Przedstawiciele FZZ, OPZZ i NSZZ "Solidarność" pozostali w ministerstwie po tym, jak po raz kolejny w Komisji Trójstronnej nie doszło do porozumienia w sprawie rządowego projektu ustawy o emeryturach pomostowych.

"Demokracja to jest taki ustrój, w którym mniejszość nie może i nie powinna terroryzować większości" - podkreślił premier. Dodał, że dialog społeczny w sprawie emerytur pomostowych był głębszy niż wymagają tego jakiekolwiek standardy.

Tusk przypomniał też, że zostało już tylko kilka tygodni, by taką ustawę przeprowadzić, w przeciwnym razie od 1 stycznia 2009 r. nikt z tych emerytur nie będzie mógł skorzystać.

Wicepremier Waldemar Pawlak przypomniał, że kolejne spotkanie Komisji Trójstronnej w Centrum Dialog odbędzie się 14 listopada.

Na wyciągniętą do dialogu rękę, premier odpowiedział wypowiedzeniem wojny - mówił przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek na konferencji prasowej przed ministerstwem pracy i polityki społecznej.

Związkowcy wcześniej opuścili budynek resortu, w którym spędzili całą noc. Na premiera czekało tam ponad 30 przedstawicieli OPZZ, FZZ i "Solidarności".

Premier Donald Tusk od godziny 8 w czwartek czekał na przedstawicieli central związkowych w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog, ale ci na zaproszenie szefa rządu odpowiedzieli odmownie.

Zdaniem związkowców, nie pozostaje im nic innego jak organizowanie protestów społecznych. Ich rozpoczęcie zapowiadają na 5 listopada.

Zdaniem wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego (PO), akcja związkowców - którzy do rana okupowali ministerstwo pracy - była całkowicie polityczna i nie miała żadnego racjonalnego uzasadnienia.

"Działania tych związkowców szkodzą Polsce" - podkreślił Niesiołowski.

Przedstawiciele FZZ, OPZZ i NSZZ "Solidarność" pozostali w ministerstwie po tym, jak po raz kolejny w Komisji Trójstronnej nie doszło do porozumienia w sprawie rządowego projektu ustawy o emeryturach pomostowych. Związkowcy domagali się spotkania z premierem, nie przyjęli jednak zaproszenia do Centrum Dialog, chcieli, by premier przyjechał do resortu pracy.

Na konferencji przed gmachem resortu pracy związkowcy poinformowali, że - skoro premier nie zechciał z nimi rozmawiać w ministerstwie - to 5 listopada rozpoczną "dialog w innej formie" i zapowiedzieli protest przed Sejmem.

"Premier w żadnym przypadku nie powinien ustępować związkowcom. Rozmawiać trzeba, ale nie pod szantażem strajków i wystąpień. Tym ludziom nie można ustąpić, bo działają wbrew podstawowym interesom państwa polskiego" - podkreślił polityk Platformy.

Zdaniem Niesiołowskiego, NSZZ "S" - poprzez swoje działania - dąży do sparaliżowania finansów publicznych. "To niesłychany egoizm, jak oni śmią mówić, że są większością? Na jakiej podstawie?" - pytał.

Jak ocenił, na czele "S" stoją ludzie, którzy nie mają nic wspólnego - poza nazwą - z wielką "Solidarnością".

Wicemarszałek zauważył też, że za rządów PiS "Solidarność" nie robiła takich akcji. "Janusz Śniadek (szef Solidarności) robi PiS kampanię polityczną, to on nakręca te protesty" - podkreślił.

Wiceszef klubu Platformy Grzegorz Dolniak powiedział PAP, że jest zdziwiony radykalizacją stanowiska strony związkowej. Jak dodał, konsultacje społeczne są prowadzone w Centrum Dialog. "To rutynowa praktyka, a nie wybieg premiera" - podkreślił.

"Potrzebna jest elastyczność i wola kompromisu. Związkowcy nie do końca są zainteresowani dialogiem, a raczej manifestacją swojego stanowiska, które jest niewzruszone" - uważa Dolniak.

Według Pawła Grasia (PO) nieprawdziwe są zarzuty opozycji jakoby rząd Donalda Tuska nie prowadził dialogu społecznego. "Od wielu lat nie mieliśmy takiego zaangażowania strony rządowej w negocjacje, rozmowy, szukanie kompromisu" - ocenił.

Jak dodał, rząd nie jest zamknięty na argumenty. "Wręcz przeciwnie, potrafi - jeśli propozycje są dobrze uargumentowane - zmieniać swoje zdanie" - mówił Graś.

 

 

pap, keb

 17

Czytaj także