Lato prezesem PZPN

Lato prezesem PZPN

Dodano:   /  Zmieniono: 10
fot. Wprost
Król strzelców mistrzostw świata w 1974 roku Grzegorz Lato został wybrany nowym prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zastąpił Michała Listkiewicza.

[[mm_1]] W tajnym głosowaniu podczas Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego, które odbyło się w Warszawie, wzięło udział 113 delegatów. Głosów ważnych oddano 112. Lato otrzymał 57, Zdzisław Kręcina - 36, a Zbigniew Boniek - 19. Przed głosowaniem wycofał się Tomasz Jagodziński. Lato otrzymał dokładnie tyle głosów, ile potrzebował, by zostać wybranym już w pierwszej turze.

Lato był uważany za faworyta rywalizacji o fotel prezesa. Miał zdecydowane poparcie wojewódzkich związków piłki nożnej, które dysponowały większością głosów. Nawet Kręcina przyznał po głosowaniu, że o jego zwycięstwie był przekonany już w środę.

Przez jednych Lato uważany jest za związkowy "beton", inni chwalą jego wybór.

"Wybór na prezesa PZPN Grzegorza Laty to klęska ministra sportu Mirosława Drzewieckiego - ocenia szefowa sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu Elżbieta Jakubiak z PiS, która uważa, że w piłkarskim związku nie zajdą potrzebne zmiany.

Podobnego zdania jest poseł PSL Eugeniusz Kłopotek. Jego zdaniem wynik Zbigniewa Bońka, który dostał najmniej głosów z trójki kandydatów, "to siarczysty policzek wymierzony samemu Bońkowi i ministrowi sportu Mirosławowi Drzewieckiemu".

Z kolei dla posła SLD (klub Lewica) Tomasza Garbowskiego z sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu wybór Laty oznacza "dobry czas" dla związku.

Dyplomatycznie wypowiada się doradca ministra sportu Adam Giersz. "Grzegorz Lato był wielkim piłkarzem, a teraz trzeba mieć nadzieję, że wspólnie z zarządem będą choć trochę lepsi od poprzedników".

[[mm_2]] [[mm_3]] Po wyborze Lato zapewnił, że chce poprawić wizerunek PZPN, a swoje rządy zamierza rozpocząć od spotkania z ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. Obiecał, że jeśli przez rok nic się nie zmieni na lepsze to zrezygnuje i rozpisze nowe wybory. Lato nie przewiduje zmiany na stanowisku selekcjonera reprezentacji, którym jest Leo Beenhakker.

Lato miał już pierwszą "wpadkę". Zapytany w programie "Kropka nad i" o problemy Ukrainy, która z powodu kryzysu miała wstrzymać inwestycje związane z Euro-2012, powiedział, że w razie czego Polska może zorganizować mistrzostwa np. z Niemcami. Wprawdzie szybko dodał, że wierzy w przezwyciężenie trudności na Ukrainie i nie przewiduje zmiany współorganizatora turnieju, ale informacja "poszła w świat". Jego słowa zacytowała m.in. agencja Reuters.

Czwartkowy Zjazd zaczął się od zgrzytu. Okazało się, że z powodów proceduralnych mandat delegata nie przysługuje właścicielowi Widzewa Łódź Sylwestrowi Cackowi, który na zjeździe miał być reprezentantem... Cracovii. Ostatecznie Cacek mógł wejść na salę jako gość, bez prawa głosu. Oburzony zapowiedział, że z tym się nie pogodzi i że rozważa złożenie wniosku do sądu o unieważnienie zjazdu wyborczego.

Później atmosferę w hotelu Sheraton podgrzał członek Komitetu Wykonawczego UEFA i szef Ukraińskiej Federacji Piłkarskiej Hryhorij Surkis, sugerując delegatom, by "wybrali człowieka Zachodu, który będzie dobrze współpracował z władzą". Delegaci odebrali to jako optowanie za kandydaturą Zbigniewa Bońka. Wcześniej Surkis dał do zrozumienia, że z ubiegania się o fotel prezesa PZPN powinien zrezygnować Zdzisław Kręcina, na którym ciążą zarzuty prokuratorskie o niegospodarność. Jego wystąpieniu towarzyszył na sali głośny pomruk.

Zgodnie z przysługującym prawem prezes zgłosił swoich kandydatów na funkcje wiceprezesów PZPN do spraw organizacyjno-finansowych, szkoleniowych i zagranicznych. Zarekomendował na te stanowiska, odpowiednio, Rudolfa Bugdoła, Antoniego Piechniczka i Adama Olkowicza, który funkcję prezesa ds. zagranicznych miałby łączyć z kierowaniem zespołem ds. Euro 2012. Wszyscy zyskali akceptację delegatów. Poparcia nie uzyskał natomiast kandydat na wiceprezesa zgłoszony przez kluby ekstraklasy i pierwszej ligi - Ryszard Adamus oraz przez Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej - Jerzy Koziński. Uznanie delegatów zyskała dopiero kolejna dwójka kandydatów - odpowiednio Janusz Matusiak i Jan Bednarek.

Wybór Grzegorza Laty na prezesa PZPN oznacza, że trzeba będzie dłużej czekać na "oczyszczenie i sanację polskiej piłki" - uważa szef gabinetu premiera Sławomir Nowak.

"Chyba nie jest to najlepsza wiadomość dla polskiej piłki. Jako kibic piłki nożnej obserwowałem te wybory i przyjdzie nam dłużej poczekać na proces i oczyszczenia i sanacji polskiej piłki" - powiedział Nowak w piątek rano w Radiu ZET, komentując wygraną Laty w czwartkowych wyborach na nowego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Zdaniem Nowaka skład współpracowników Laty dowodzi, że - jak mówił - "tak naprawdę mamy do czynienia ze skostniałym układem sił w PZPN".

Grzegorz Lato zwyciężył w wyborach na prezesa PZPN w pierwszej turze, otrzymując 57 głosów delegatów, dokładnie tyle, ile wynosiła bezwzględna, potrzebna do zwycięstwa, większość głosów. Wiceprezesami zostali: Rudolf Bugdoł (sprawy organizacyjno- finansowe), Antoni Piechniczek (szkolenie), Adam Olkowicz (sprawy zagraniczne), Jan Bednarek (piłkarstwo amatorskie), Janusz Matusiak (piłkarstwo profesjonalne).

"Ludzie, którzy może i mieli jakiś pomysł, chcieli odnawiać PZPN, chcieli poprawiać wizerunek, jednak przegrali i to znacząco" - dodał Nowak.

Kontrkandydaci Laty w wyborach Zdzisław Kręcina i Zbigniew Boniek otrzymali odpowiednio: 36 i 19 głosów. Przed głosowaniem swą kandydaturę wycofał Tomasz Jagodziński.

ab, pap, keb

 10

Czytaj także