Marszałek Komorowski uczcił polskich oficerów

Marszałek Komorowski uczcił polskich oficerów

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Fot. A. Jagielak/Wprost
Tragicznie rozstrzelani oficerowie kształtowali nasze postawy - powiedział marszałek Sejmu Bronisław Komorowski na cmentarzu w Charkowie podczas uroczystości 68. rocznicy zbrodni popełnionej przez NKWD na polskich oficerach.
"Oni uczyli odróżniać honor od tchórzostwa, prawdę od kłamstwa, zło od dobra" - podkreślał w Charkowie marszałek Sejmu.

"Do dnia dzisiejszego pytamy, dlaczego musieli zginąć, dlaczego musiała dokonać się tak straszliwa zbrodnia?" "Pytamy, dlaczego przez pół wieku skutecznie kłamano, oszukiwano, chowano prawdę, eksponowano kłamstwo zbrodni katyńskiej" - mówił marszałek.

Na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu odprawiono w niedzielę mszę św. ku pamięci polskich i ukraińskich oficerów zamordowanych przez NKWD. W modlitwach ekumenicznych uczestniczyli duchowni katoliccy, prawosławni, protestanccy i rabini.

W homilii biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski zwrócił uwagę, że "moralny spadkobierca odpowiedzialny za mord, reprezentowany przez rosyjski wymiar sprawiedliwości, oddalił zażalenie adwokatów rodzin ofiar uznając, że wśród pomordowanych w 1940 roku przez NKWD Polaków mogli być szpiedzy, dywersanci i terroryści".

"Niestety ciągle trzeba pokonywać opór ludzi i instytucji, które zasłaniają i deformują kształt prawdy. Ciągle przed wami rodziny katyńskie, bój o prawdę, której domagają się te mogiły, której domaga się cała Rzeczpospolita" - mówił biskup Płoski.

Zdaniem Komorowskiego, "musi boleć i niepokoić sięganie po tylu latach do argumentów rodem z komunizmu". "Odnoszę wrażenie, że władze rosyjskie czekały i chyba już się doczekały momentu, w którym ostatni bezpośredni wykonawcy zbrodni katyńskiej nie żyją" -  powiedział.

Marszałek Sejmu zwrócił także uwagę, że pozostała jeszcze jedna wielka prośba do przyjaciół ukraińskich - o upamiętnienie Bykowni koło Kijowa, gdzie także spoczywa duża grupa polskich jeńców rozstrzelanych obok Ukraińców.

Marszałkowi Sejmu podczas uroczystości towarzyszyli przedstawiciele rodzin, których ojcowie czy dziadkowie zginęli w Charkowie. W alei pomiędzy polską a ukraińską częścią cmentarza, szukali oni tabliczek z nazwiskami swoich bliskich, zapalali znicze i składali kwiaty.

Barbara Greczner z Gorzowa Wielkopolskiego wspominała w rozmowie z dziennikarzami, że pierwsza kartka od ojca przyszła w grudniu 1940 roku i prosił w niej o ciepłą odzież i pastę do zębów. "A potem przychodziły dziwne telegramy: pisał, że zdrów i pisał, że powrócił" - powiedziała.

Anna Wolińska z Warszawy podkreślała, że nazwisk jej ojca i wuja nie było na listach katyńskich, a informacje o miejscu pochówku ojca uzyskała dopiero z dokumentów, jakie Michaił Gorbaczow przekazał Wojciechowi Jaruzelskiemu w 1990 roku.

"W tych piwnicach strzałem w tył głowy został pozbawiony w wieku lat 40 mój ojciec kapt. Jakub Wajda" - wspominał reżyser Andrzej Wajda. Dziękował też osobiście Wiktorowi Juszczence, że na tablicy pamiątkowej na dawnym gmachu NKWD znalazł się podpis "Rodziny z Polski i Naród Ukraiński". Jego żona Krystyna Zachwatowicz wspominała, że na tym budynku jeszcze do niedawna wisiała tablica z Feliksem Dzierżyńskim.

Minister służb bezpieczeństwa Ukrainy Walery Nalewajczenko zadeklarował z kolei, że zgodnie z decyzją prezydenta Juszczenki do końca tego roku zostaną udostępnione wszystkie archiwa i dokumenty dot. ofiar represji.

Marszałek Sejmu dziękował natomiast, że "razem możemy dokonać aktu przekreślenia złej przeszłości. Jest rzeczą ważną, abyśmy pamiętali - Ukraińcy i Polacy - że to przekreślenie złej, kłamliwej przeszłości jest możliwe w ramach niepodległej i niepodległej Polski" - dodał Komorowski.

Na mocy rozkazu Stalina strzałami w tył głowy NKWD uśmierciło w 1940 r. ok. 22 tys. polskich oficerów, policjantów, lekarzy, profesorów i duchownych wziętych do niewoli po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 r. Wśród nich 15 tys. stanowili więźniowie obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Rozstrzeliwano ich wiosną 1940 r. w Katyniu, Charkowie i w Kalininie (dziś - Twer).

pap, em