Wałęsa pozwał Lecha Kaczyńskiego

Wałęsa pozwał Lecha Kaczyńskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 
M.Stelmach/Wprost 
Przeprosin oraz 100 tys. zł zadośćuczynienia żąda od prezydenta Lecha Kaczyńskiego Lech Wałęsa za wypowiedź, że były przywódca Solidarności był agentem SB o pseudonimie "Bolek".

O złożeniu pozwu cywilnego w tej sprawie do Sądu Okręgowego w Warszawie poinformowała we wtorek PAP dyrektor biura Lecha Wałęsy w Gdańsku Ewelina Wolańska. Jako adwokat jest ona autorką tego pozwu. Chodzi o wywiad Lecha Kaczyńskiego z 4 czerwca 2008 r. w telewizji Polsat.

Wałęsa tłumacząc we wtorek powody, dla których wystąpił na drogę sądową przeciwko L.Kaczyńskiemu powiedział dziennikarzom, że nie chciał tego robić, ale nie może też dłużej tolerować zniesławiających go wypowiedzi.

"Nie chciałbym tego robić, to jest prezydent, chciałbym tego uniknąć, ale jak długo można pozwolić na coś podobnego? Przysięgał, że będzie szanował prawa, wyroki sądu, a on je łamie i zachęca innych do łamania" - zaznaczył b. prezydent.

Rozmowa Lecha Kaczyńskiego w telewizji Polsat z Dorotą Gawryluk dotyczyła mającej się ukazać książki historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech Wałęsa", w której padł zarzut o agenturalnej przeszłości b. prezydenta.

Na słowa dziennikarki, że Wałęsa jest naszym największym autorytetem i nie należy atakować go w taki sposób, Lech Kaczyński odpowiedział, że "demokratycznemu społeczeństwu należy się prawda, nawet jeżeli jest trudna". Oświadczył także, że prawdę o tym, że Wałęsa był agentem o pseudonimie Bolek zna niezależnie od lektury książki, której jeszcze nie czytał.

W pozwie jest mowa o tym, że kilka dni po wyemitowaniu wywiadu z Lechem Kaczyńskim, Wałęsa skierował do niego list, w którym wzywał go do odwołania "haniebnej" i "podającej nieprawdziwe fakty" wypowiedzi.

Jak twierdzi pełnomocnik b. prezydenta Ewelina Wolańska, do dziś strona pozwana nie wykonała żadnego gestu, który można by odczytać jako "przyznanie się do błędu" przez L.Kaczyńskiego.

Nazywając nieprawdą słowa L.Kaczyńskiego określające Wałęsę jako agenta, mecenas Wolańska przytoczyła w pozwie wyrok warszawskiego sądu apelacyjnego z 2000 roku, w którym sąd uznał za prawdziwe oświadczenie lustracyjne b. prezydenta mówiące, że nie współpracował on ze służbami bezpieczeństwa.

Pełnomocnik Wałęsy napisała w pozwie, że Lech Kaczyński, "jako profesor prawa powinien mieć pełną świadomość powagi i znaczenia prawomocnego wyroku sądowego". Zauważyła też, że w czasie, gdy toczył się proces lustracyjny Wałęsy obecny prezydent był ministrem sprawiedliwości i - w wypadku jakichkolwiek wątpliwości co do wyroku - powinien był je obowiązkowo zgłosić.

Zdaniem Wolańskiej, obecny prezydent nie dosyć, że nie skorzystał z tego prawa, to teraz - zarzucając Wałęsie współpracę z SB - lekceważy wyrok sądu.

"Nieprawda ogłoszona przez Prezydenta RP została przez wielu przeciwników powoda, jak i ludzi zawistnych - przyjęta za prawdę i upoważnienie do dalszych działań w podobny sposób, co naruszało i nadal narusza jego dobra osobiste jak cześć, nazwisko i inne" - napisała Wolańska w pozwie.

W pozwie wnosi, aby sąd nakazał Lechowi Kaczyńskiemu odwołanie w telewizji Polsat swoich słów na temat Wałęsy oraz zaniechanie podobnych wypowiedzi w przyszłości w innych mediach i publikacjach.

Treść pozwu przeciwko prezydentowi Wałęsa opublikował na swoim blogu i opatrzył tytułem "Podejdź do płota".

Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki pytany o pozew Wałęsy podkreślił, że jeszcze nie miał okazji się zapoznać z jego uzasadnieniem. "Pan prezydent Wałęsa w ostatnim czasie miał wiele niezrozumiałych zachowań" - podkreślił Kownacki.

ND, PAP, keb