Nawet na 60 miliardów złotych oceniają przyszłoroczny deficyt budżetowy niektórzy ekonomiści.
Wicepremier, minister gospodarki Janusz Steinhoff ocenia go jednak bardziej optymistycznie - na poziomie 4,3 proc. PKB (po nowelizacji budżetu w relacji do PKB tegoroczny deficyt ma osiągnąć około 3,9 proc.).
Większego natomiast niż 5 proc. PKB deficytu obawia się Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej, jeśli rząd nie przedsięweźmie specjalnych środków. Mógłby on spowodować destabilizację sytuacji makroekonomicznej i dalsze spowolnienie tempa wzrostu oraz załamanie rynku finansowego.
By ratować przyszłoroczny budżet być może trzeba będzie opóźnić waloryzację emerytur i pensji z budżetówki, twierdzi wicepremier i minister gospodarki Janusz Steinhoff.
Opowiada się on również za wprowadzeniem podatku importowego na rok lub dwa. Jego zdaniem, wprowadzenie takiego podatku poprawiłoby dochody do przyszłorocznego budżetu oraz zapewniło ochronę rodzimym producentom przed importem. Minusem byłoby natomiast pogorszenie konkurencyjności polskich przedsiębiorców na rynkach zagranicznych.
By ratować przyszłoroczny budżet, może też zostać wstrzymane, wprowadzenie w życie niektórych uchwalonych ostatnio ustaw, np. o dodatkach pro rodzinnych i zwiększającej składki na ubezpieczenie zdrowotne, uważa Janusz Steinhoff.
"Zarówno po stronie wydatkowej jak i dochodowej muszą być mocne zmiany. Mniejsze będą dochody budżetu w 2002 roku, będą więc konieczne cięcia wydatków" - dodał.
em, pap
Większego natomiast niż 5 proc. PKB deficytu obawia się Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej, jeśli rząd nie przedsięweźmie specjalnych środków. Mógłby on spowodować destabilizację sytuacji makroekonomicznej i dalsze spowolnienie tempa wzrostu oraz załamanie rynku finansowego.
By ratować przyszłoroczny budżet być może trzeba będzie opóźnić waloryzację emerytur i pensji z budżetówki, twierdzi wicepremier i minister gospodarki Janusz Steinhoff.
Opowiada się on również za wprowadzeniem podatku importowego na rok lub dwa. Jego zdaniem, wprowadzenie takiego podatku poprawiłoby dochody do przyszłorocznego budżetu oraz zapewniło ochronę rodzimym producentom przed importem. Minusem byłoby natomiast pogorszenie konkurencyjności polskich przedsiębiorców na rynkach zagranicznych.
By ratować przyszłoroczny budżet, może też zostać wstrzymane, wprowadzenie w życie niektórych uchwalonych ostatnio ustaw, np. o dodatkach pro rodzinnych i zwiększającej składki na ubezpieczenie zdrowotne, uważa Janusz Steinhoff.
"Zarówno po stronie wydatkowej jak i dochodowej muszą być mocne zmiany. Mniejsze będą dochody budżetu w 2002 roku, będą więc konieczne cięcia wydatków" - dodał.
em, pap