Kornatowski: nie było dowodów na winę Blidy

Kornatowski: nie było dowodów na winę Blidy

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Analiza akt spraw dotyczących "afery węglowej", przeprowadzona po samobójczej śmierci Barbary Blidy, nie wykazała dowodów przestępstw byłej posłanki - powiedział w piątek, zeznając przed sejmową komisja śledczą były szef policji Konrad Kornatowski.

Zeznał też, że gdy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i szef ABW Bogdan Święczkowski przedstawiali ówczesnemu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu plan zatrzymania Blidy w związku z tzw. aferą węglową, "mieli przekonanie, że mają +hiciora+, super fajną sprawę, która będzie medialna". Zeznaniom Kornatowskiego zaprzecza Święczkowski.

Piątkowe posiedzenie komisji zdominowała tematyka dokonanego już po śmierci byłej posłanki przeglądu akt dotyczących tzw. afery węglowej. Według Kornatowskiego przegląd ten był przeprowadzony pod kątem osoby Blidy.

Posłowie dopytywali także świadka o szczegóły narad i spotkań odbywających się przed próbą zatrzymania Blidy z udziałem m.in. ministrów sprawiedliwości i SWiA oraz szefów niektórych służb.

Planowano siedem zarzutów

Kornatowski zeznał, że przed śmiercią Blidy, czyli 25 kwietnia 2007 roku, uczestniczył w trzech spotkaniach, na których poruszano m.in. sprawę tzw. afery węglowej. 27 marca 2007 roku w naradzie w kancelarii premiera mieli uczestniczyć ówczesny premier J. Kaczyński, Ziobro, Święczkowski, minister SWiA Janusz Kaczmarek, szef CBA Mariusz Kamiński i prokurator krajowy Tomasz Szałek.

Jak zeznał Kornatowski, na spotkaniu Święczkowski referował sprawę "mafii węglowej", posiłkując się analizą kryminalną. "Zarzutów miało być pięć czy siedem. Jak zapamiętałem, po zatrzymaniu Barbary Blidy i postawieniu jej zarzutów miał być sporządzony wniosek do sądu o zastosowanie wobec niej aresztu" - mówił b. szef policji.

Zeznał, że na tej naradzie powiedział premierowi, że dowody przeciwko Blidzie są kruche, jeśli zarzuty mają być postawione tylko na podstawie zeznań Barbary K. i b. posła Ryszarda Z., których znał jako osoby niewiarygodne. Dodał, że jego zdanie poparł Kaczmarek. O pogląd w tej sprawie, jak zaznaczył, byli pytani na naradzie przez premiera.

Według relacji Kornatowskiego premier J. Kaczyński miał powiedzieć podczas narady o podejrzeniach wobec Blidy: "Skoro macie stalowe dowody, to ją zamknijcie".

W zbliżonym czasie - jak zaznaczył Kornatowski, który nie potrafił sprecyzować dokładnej daty - miał być on świadkiem telefonicznej rozmowy pomiędzy Ziobrą a prokuratorem apelacyjnym w Katowicach Tomaszem Janeczkiem. "Rozmowa dotyczyła tego, że prokuratorzy nie chcą przedstawiać zarzutów Blidzie (...) Ziobro był mało szczęśliwy z tego powodu, że jest jakiś problem w tych sprawach" - zeznał świadek.

Z kolei 23 kwietnia 2007 r. (na dwa dni przed akcją ABW u Blidy) Kornatowski - jak zeznał - uczestniczył w "służbowo-towarzyskim" spotkaniu w ośrodku ABW w podwarszawskiej Magdalence, na które zaprosił go Święczkowski. "Tam Święczkowski powiedział, żebym się nie martwił sprawą aresztu w Katowicach, bo to już jest załatwione". Kornatowski dodał, że nie drążył tematu.

Święczkowski zaprzecza

Słowom Kornatowskiego zaprzeczył Święczkowski. "Zeznania te są całkowicie nieprawdziwe i kłamliwe" - powiedział. Były szef ABW podkreślił, że z nikim nie rozmawiał na temat aresztowania Blidy. "Całość tych zeznań była już weryfikowana przez prokuratorów w Łodzi i nie dopatrzyli się oni żadnych naruszeń" - powiedział. Łódzka prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Blidy.

"Chciałbym wyrazić zdziwienie, że jeszcze nie zostałem wezwany na świadka przed sejmową komisję śledczą, aby przedstawić prawdziwy przebieg zdarzeń" - powiedział były szef ABW.

Kornatowski zeznał także, że ze sprawą tzw. afery węglowej zetknął się raz jeszcze po śmierci Blidy; miał zostać wówczas wezwany przez Ziobrę. "Ziobro polecił mi zebranie wszystkich spraw związanych z tzw. aferą węglową, także spraw operacyjnych prowadzonych przez policję (...) i wykonanie analizy pod kątem wyszukania nazwiska Blidy" - powiedział Kornatowski.

"Argumentem na dokonanie tej kwerendy i analizy była, zacytuję: +potrzeba ratowania Bogusia+, czyli ówczesnego szefa ABW Bogdana Święczkowskiego" - mówił były szef policji.

Kornatowski powiedział, że wyniki analizy były gotowe po upływie dwóch i pół miesiąca. "Zostałem poinformowany, że w żadnej z tych spraw, w których dokonano analizy, nie znaleziono żadnych dowodów na przestępstwa popełnione przez Blidę" - zeznał były komendant główny.

Kornatowski: nie szukam zemsty

Na koniec zeznań Kornatowski zapewnił członków komisji, że nie ma żadnej "chęci zemsty" wobec swoich byłych współpracowników z rządu PiS. "Przyjechałem tu złożyć zeznania" - dodał, zwracając się do posłów Beaty Kempy i Wojciecha Szaramy. Kempa pytała go o treść zarzutu, jaki prokuratura postawiła mu w sprawie okoliczności przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa (ma tam zarzut pomocy w utrudnianiu śledztwa "przeciekowego"). Kornatowski odmówił odpowiedzi, powołując się na obowiązujący go prokuratorski zakaz ujawniania materiałów z tego śledztwa.

Dodał, że gdy w sierpniu 2007 r. miał opowiedzieć o sprawie sejmowej komisji ds. służb specjalnych i potwierdzić to, co wcześniej powiedział tej komisji b. szef MSWiA Janusz Kaczmarek, został zatrzymany. Kornatowski powiedział też, że wcześniej był "inwigilowany i straszony na terenie Sejmu", co jego zdaniem jest niedopuszczalne. "Na sejmowym parkingu robiono mi zdjęcia z ukrytego samochodu" - dodał.

Po przesłuchaniu byłego szefa policji komisja wezwała kolejnych świadków: b. szefa ABW Witolda Marczuka i b. wiceszefa Agencji Marka Wachnika. Kolejne posiedzenie zaplanowano wstępnie pod koniec września. Wówczas przesłuchany zostanie b. szef CBŚ Jarosław Marzec.

pap, keb

 3

Czytaj także