Biznesmeni zamieszani w aferę hazardową finansowali Chlebowskiego

Biznesmeni zamieszani w aferę hazardową finansowali Chlebowskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pieniądze, które Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek - bohaterzy afery hazardowej - wpłacili na fundusz wyborczy PO, trafiały do konkretnych adresatów. Kosek wspomógł walkę wyborczą Zbigniewa Chlebowskiego. Sobiesiak sponsorował kampanię Jarosława Charłampowicza, prawej ręki Grzegorza Schetyny – informuje „Gazeta Wyborcza”.
O biznesmenach, Kosku i Sobiesiaku, zrobiło się głośno, kiedy „Rzeczpospolita" ujawniła zapisy rozmów byłego przewodniczącego klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego. Ujawniono  wówczas, że biznesmeni mieli lobbować u czołowych polityków PO, by zamieścić w ustawie hazardowej korzystne dla ich branży zapisy.  Chodziło o wycofanie z projektu ustawy zapisów o 10-proc. dopłatach od wygranych na rozwój sportu.

Ze stenogramów wynika, że Zbigniew Chlebowski  obiecywał biznesmenom korzystne załatwienie sprawy. Obok Chlebowskiego pojawiają se także dwie inne postaci: słynny już „Miro", czyli były minister sportu Mirosław Drzewiecki, oraz „Grześ" Grzegorz Schetyna.

Chlebowski nie mówił prawdy?

Chlebowski twierdził, że Jan Kosek nie finansował ani jego kampanii, ani Platformy. Ale to nieprawda – pisze „GW". I podaje dowody. Fakt indywidualnego sponsorowania byłego szefa klubu parlamentarnego PO potwierdził gazecie Andrzej Wyrobiec, skarbnik PO. - Pieniądze na nasz fundusz wyborczy wpływają co prawda wyłącznie na centralne konto i dopiero później są dzielone na okręgi, ale można wpłacić je też dla konkretnego kandydata. Tak właśnie stało się w tym przypadku - informuje Wyrobiec. 5 września 2005 roku Kosek wraz z żoną Marią przelali na konto PO 18 tys. zł z dopiskiem: "Na rzecz kampanii do Sejmu Zbigniewa Chlebowskiego".

Sobiesiak wspomagał "oko  ucho Grzesia"

Ponad rok później, 27 października 2006 roku, fundusz wyborczy partii zasilił także Ryszard Sobiesiak. Podczas kampanii samorządowej w 2006 roku wpłacił 10 tys. zł. na rzecz Jarosława Charłampowicza, startującego w wyborach do sejmiku województwa dolnośląskiego. Ofiarodawcy zmieścili się w limicie przewidzianym przez ordynację (15-krotność ówczesnej minimalnej płacy).  - Wpłaty od wyborców są zawsze weryfikowane. Jeśli ich przyjęcie byłoby niewskazane, możemy podjąć decyzję o ich zwrocie - tłumaczy "GW" Andrzej Wyrobiec, skarbnik Platformy. - W tym wypadku nie było powodu, żeby ich nie przyjąć. Wpłata została dokonana prawidłowo. Charłampowicz to najbliższy współpracownik Grzegorza Schetyny we Wrocławiu. Jest w sejmiku szefem klubu PO. W 1997 roku został asystentem posła w Sejmie, teraz prowadzi jego biuro. Jest także etatowym pracownikiem krajowego biura partii. - To jego "oko i ucho" na Dolnym Śląsku, a także główny kadrowy. Pilnuje, żeby w państwowych spółkach posady dostali ich ludzie - mówią "GW" lokalni politycy partii.

"Gazeta Wyborcza", dar