PO chce przesłuchać Gosiewskiego

PO chce przesłuchać Gosiewskiego

Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą, żeby przed komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery hazardowej stanęli były wiceszef Kancelarii Prezydenta Robert Draba, szef klubu PiS Przemysław Gosiewski oraz wiceszef klubu Krzysztof Jurgiel, ponieważ - jak podkreślono - wpływali na proces tworzenia prawa dotyczącego hazardu.

Jarosław Urbaniak, z sejmowej komisji badającej aferę hazardową stwierdził, że rola Gosiewskiego w procesie tworzenia prawa związanego z hazardem "jawi się w niezbyt dobrym świetle, z dnia na dzień". Sebastian Karpiniuk przedstawił notatkę służbową z lipca 2006 r. Wynika z niej, że w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS Krzysztof Jurgiel otrzymał od wiceministra finansów Mariana Banasia projekt nowelizacji ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych z prośbą "o skierowanie go jako projektu klubowego". 26 lipca Jurgiel miał spotkać się w tej sprawie z Przemysławem Gosiewskim ówczesnym szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów.

W co grał Gosiewski?

W spotkaniu miała uczestniczyć też p.o. zastępca dyrektora departamentu służby celnej Ministerstwa Finansów Anna Cendrowska. Według notatki, miała ona stwierdzić na spotkaniu, iż zastępuje wiceministra Banasia. Miała też poinformować, że powodem wniesienia powyższego projektu jako inicjatywy poselskiej jest fakt, że departament zajmujący się grami losowymi jest "uwikłany", i że złożenie tego projektu jako przedłożenia rządowego byłoby w związku z tym niemożliwe, zaś jego ocena - stronnicza. Gosiewski miał zapowiedzieć na spotkaniu, że zwróci się do ówczesnego ministra finansów Stanisława Kluzy z prośbą o ocenę projektu ustawy. - Wygląda na to, że głównym punktem zainteresowania, głównym punktem ciężkości były wideoloterie, ponieważ w projekcie, który został przygotowany, zmniejszono obciążenie podatkowe dla wideoloterii z 45 proc. do 30 proc. oraz jednocześnie zlikwidowano dopłaty - ocenił Karpiniuk.

Co wiedział prezydent?

Sławomir Neumann, poseł z hazardowej komisji śledczej, zapowiedział, że złoży wniosek o powołanie na świadka Roberta Draby. Ocenił, że jego zachowanie "było niestandardowe". - Oczywistym jest, że pytania, które padną, dotyczą także tego, czy pan prezydent Lech Kaczyński miał świadomość tego, co jego minister, zastępca szefa kancelarii robi - powiedział.

Z materiału, jaki trafił do komisji wynika, że Draba przekazywał w 2007 r. zespołowi, który w resorcie finansów zajmował się zmianami w prawie hazardowym, uwagi i opracowania, jakie do kancelarii głowy państwa zgłaszał Totalizator Sportowy. Z kolei Gosiewski - w lipcu 2006 r. kilka dni po powstaniu rządu Jarosława Kaczyńskiego, w którym był wicepremierem i szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów - przekazał ministrowi finansów projekt nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych, który przewidywał m.in. zniesienie 10-procentowych dopłat do wideoloterii. Nie wiadomo, kto przygotował Gosiewskiemu projekt.


PAP, arb

Czytaj także

 4
  • sęk IP
    Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.Naigrawanie się z ułomności człowieka to nikczemność.Gosiu,Gosiewski ma więcej w d..... niż zwolennicy POpaprańców w głowach.
    • ciekawy IP
      widac ze pis dostanie rykoszetem ciekawe jak ten karzel bedzie sie tlumaczyl ciekawe czy w innych panstwach kancelarie prezydenta zajmuja sie hazardem
      • q IP
        Tuska przed sąd!!!!!!!!!!!
        • FRANIUKUJ IP
          Politycy z PO nie znają, co to prawda. To słowo jest dla nich wyjątkowo obce. Moim zdaniem są najlepsi, najwspanialsi, jedyni w swoim rodzaju i dlatego nic im nie wychodzi. Wyborców uważają za głupców i chyba są nawet o tym przekonani. Czy to zakłamanie, czy indolencja i głupota? Wstyd mi za nich. W życiu tak jest, że przeważnie głupi mówi mądremu, że to on jest głupi. Mądry nie reaguje, bo doskonale wie, jak jest. Pozdrawiam!