Hypki: Pilot złamał elementarne zasady

Hypki: Pilot złamał elementarne zasady

Dodano:   /  Zmieniono: 5
- Ci ludzie by żyli, gdyby pilot zastosował się do elementarnych reguł, do podstawowej procedury - powiedział w TVN24 ekspert ds. lotnictwa i wydawca „Skrzydlatej Polski” Tomasz Hypki.
- Biorąc pod uwagę regulamin lotnictwa ten samolot, z tym pilotem, w tych warunkach nie powinien w ogóle lądować - ocenił Hypki. Ekspert podkreślił, że do katastrofy by nie doszło, gdyby pilot nie złamał kilku elementarnych reguł i podstawowych procedur. Według niego załoga nie miała prawa zejść poniżej minimalnej wysokości ustalonej dla Tu-154 jeśli nie widziała ziemi. - Nawet gdyby mieli komunikat z ziemi, że poniżej jest znakomita widoczność, powinni odejść wyżej - mówił Hypki. - Tak nakazuje procedura, tak nakazuje regulamin i tak nakazuje zdrowy rozsądek - dodał.

Specjalista powiedział, że prezydencki samolot miał specjalny przycisk, który po naciśnięciu wyrównywał lot i sprawiał, że maszyna zaczyna się wznosić. - Dla Tu-154 ocenia się, że przy dużej prędkości podchodzenia inercja wynosi ok. 50 metrów. Więc gdyby przy 120 metrach pilot nacisnął przycisk, przy wyrównaniu samolot miałby do ziemi jeszcze ok. 70 metrów – stwierdził wydawca „Skrzydlatej Polski ". - Ci ludzie by żyli, gdyby pilot zastosował się do tych reguł elementarnych, do podstawowej procedury. Najważniejsze jest to, że pilot złamał tę absolutnie kluczową procedurę, która została stworzona dla bezpieczeństwa latania - dodał z naciskiem.

Hypki zwrócił też uwagę, że istotną rolę w katastrofie odegrała „polska brawura". - To jest takie polskie. Jest ograniczenie do 50 km/h, to jedziemy 70, a jak nie ma policji to 90 km/h i właściwie nic się nie dzieje. Tu było tak samo - powiedział Hypki. Zwrócił też uwagę na wiele kardynalnych błędów popełnionych w czasie lotu, w tym na obecność w kabinie pilotów gen. Błasika. - To jest kolejne złamanie procedur i zdrowego rozsądku. Jeżeli mówimy, że pilot ma być maksymalnie skoncentrowany przyrządach, bo tylko to go prowadzi na ziemię, to obecność osób trzecich rozprasza i zmniejsza precyzję podawania wartości - ocenił ekspert ds. lotnictwa.

TVN24, ps
 5

Czytaj także