SdPL prosi prezydent stolicy o przeniesienie krzyża

SdPL prosi prezydent stolicy o przeniesienie krzyża

Dodano:   /  Zmieniono: 187
Donald Tusk i Hanna Gronkiewicz-Waltz (fot. WPROST) / Źródło: Wprost
Wiceprzewodniczący Socjaldemokracji Polskiej Bartosz Dominiak zaapelował do prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz o działania, które doprowadzą do przeniesienia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła. Według Dominiaka, który jest warszawskim radnym, trzeba doprowadzić do przeniesienia krzyża "w godne miejsce, czyli do kościoła" i "jak najszybciej, bo inaczej będzie eskalacja tego konfliktu".
Dominiak przedstawił swoje pismo skierowane do Hanny Gronkiewicz-Waltz w związku z nieskuteczną próbą przeniesienia krzyża. W piśmie tym podkreślił, że władze publiczne zawarły w sprawie krzyża porozumienie z przedstawicielami władz kościelnych i harcerzami, które opierało się "na wzajemnym zaufaniu i trosce o pokojowe rozwiązanie narastającego konfliktu". "Niestety, porozumienie nie zostało zrealizowane, a zaangażowanie władz publicznych w tę nieskuteczną próbę naraziło na szwank ich autorytet" - napisał Dominiak do Gronkiewicz-Waltz. "Władza publiczna musi być konsekwentna, inaczej wystawia się na pośmiewisko. Skoro powiedziało się A (miasto wzięło aktywny udział w próbie przeniesienia krzyża), to teraz należy powiedzieć B i dalej dążyć wszystkimi, zgodnymi z prawem metodami do przywrócenia ładu i porządku na Krakowskim Przedmieściu" - dodał polityk.

W piśmie do Gronkiewicz-Waltz wiceprzewodniczy SdPl podkreślił, że deklaruje poparcie dla wszelkich działań, które będą zmierzały do upamiętnienia 96 ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem z 10 kwietnia. Poparł m.in. ideę pamiątkowej tablicy zawierającej nazwiska wszystkich osób, które poniosły śmierć w tej katastrofie.

Wiceszef SdPl zaapelował do Gronkiewicz-Waltz, by wzięła "dalszą odpowiedzialność za skuteczne przywrócenie tego fragmentu Traktu Królewskiego do stanu sprzed katastrofy samolotu prezydenckiego". Dominiak ocenił, że w kwestii krzyża państwo wykazało słabość. - Państwo poddało się swoistemu terrorowi. A z terrorystami nie powinno się negocjować - mówił.

Poproszony komentarz ze strony Ratusza wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak tłumaczył, że dysponentem terenu przed Pałacem Prezydenckim, na którym stoi krzyż jest Kancelaria Prezydenta, a nie urząd miasta. Jóźwiak powiedział, że przed 3 sierpnia, gdy miała miejsce próba przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny, strona kościelna i Kancelaria Prezydenta skierowały do Ratusza prośbę o zabezpieczenie drogi przemarszu przez funkcjonariuszy straży miejskiej. - Funkcjonariusze miejscy mieli zabezpieczyć trasę i to czynili. Jednak stronami porozumienia i stronami problemu były Kancelaria Prezydenta, Kuria i harcerze. Raczej nie jest możliwe, by miasto ingerowało w nie swój teren, nie swoją przestrzeń - powiedział Jóźwiak. Urzędnik zaznaczył, że "miasto aktywnie włącza się w porządkowanie Krakowskiego Przedmieścia ze zniczy, z kwiatów, z tego, co się pojawia na terenie miejskim". - Natomiast krzyż to sprawa Kancelarii Prezydenta, harcerzy i Kurii - wyjaśnił.

Porozumienie podpisane pod koniec lipca przez warszawską kurię, Kancelarię Prezydenta, organizacje harcerskie i duszpasterstwo akademickie kościoła św. Anny zakładało, że 3 sierpnia odbędzie się uroczyste przeniesienia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny. Dwa dni później uczestnicy akademickiej pielgrzymki mieli ponieść go na Jasną Górę. Jednak 3 sierpnia tłum przybyły w okolice Pałacu uniemożliwił przeniesienie krzyża. Krzyż przed Pałacem Prezydenckim ustawili harcerze w czasie żałoby narodowej - upamiętniał ofiary katastrofy smoleńskiej.

PAP, arb

 187

Czytaj także