W wydarzeniach Grudnia 1970 r. wystąpił "silny nurt niszczycielski, kryminalny" - głosi tekst 81-stronicowego oświadczenia gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
"W tych wydarzeniach, na tle protestu robotniczego, a nawet wciskając się w jego szeregi i narzucając agresywne zachowania, wystąpił silny nurt niszczycielski, kryminalny" - przedstawia swoją ocenę wydarzeń Jaruzelski.
Według niego, "wśród zatrzymanych w czasie zajść znaczny procent stanowiły osoby wcześniej karane za przestępstwa kryminalne, a także nigdzie nie pracujące, bardzo wielu znajdowało się pod wpływem alkoholu. Kto to przemilcza, ukrywa lub pomniejsza, w istocie znieważa, profanuje autentyczne intencje robotników, ich zasługujące na zrozumienie i poparcie wystąpienia" .
Jaruzelski przytoczył w tym kontekście pełne nazwisko Stanisława S. i - powołując się na wypowiedzi prasowe przywódcy strajku w Gdyni, Edmunda Hulsza - oświadczył, że przedstawiany jako pozytywny bohater wydarzeń S. "jest w rzeczywistości osobnikiem uprzednio karanym za rozbój" oraz że "był on głównym prowokatorem konfrontacyjnych sytuacji".
Zdaniem Jaruzelskiego, konfrontacje takie "były w określony sposób inspirowane i sterowane. Pojawiały się i pojawiają podejrzenia o prowokację; czyją, z jakiej strony, w jakiej formie - nie wiadomo".
Wojciech Jaruzelski, szef MON kontynuuje przed Sądem Okręgowym w Warszawie wyjaśnienia w procesie ws. masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r.
em, pap
Według niego, "wśród zatrzymanych w czasie zajść znaczny procent stanowiły osoby wcześniej karane za przestępstwa kryminalne, a także nigdzie nie pracujące, bardzo wielu znajdowało się pod wpływem alkoholu. Kto to przemilcza, ukrywa lub pomniejsza, w istocie znieważa, profanuje autentyczne intencje robotników, ich zasługujące na zrozumienie i poparcie wystąpienia" .
Jaruzelski przytoczył w tym kontekście pełne nazwisko Stanisława S. i - powołując się na wypowiedzi prasowe przywódcy strajku w Gdyni, Edmunda Hulsza - oświadczył, że przedstawiany jako pozytywny bohater wydarzeń S. "jest w rzeczywistości osobnikiem uprzednio karanym za rozbój" oraz że "był on głównym prowokatorem konfrontacyjnych sytuacji".
Zdaniem Jaruzelskiego, konfrontacje takie "były w określony sposób inspirowane i sterowane. Pojawiały się i pojawiają podejrzenia o prowokację; czyją, z jakiej strony, w jakiej formie - nie wiadomo".
Wojciech Jaruzelski, szef MON kontynuuje przed Sądem Okręgowym w Warszawie wyjaśnienia w procesie ws. masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r.
em, pap