Ziobro: czy Tusk i Ćwiąkalski inwigilowali dziennikarzy?

Ziobro: czy Tusk i Ćwiąkalski inwigilowali dziennikarzy?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie Jarosława Kaczyńskiego powiedział, że billingi dziennikarzy są "standardowo" wykorzystywane przez prokuraturę w związku ze śledztwami dotyczącymi ujawnienia tajemnicy państwowej albo służbowej przez funkcjonariuszy publicznych.
- Wiem, że prokuratura pod rządami PO standardowo - bo tak się prowadzi postępowania - pobierała billingi dziennikarzy, by dociec, kto był źródłem informacji, kto ujawnił tajemnicę służbową, do czego nie był uprawniony. Byłem przesłuchiwany za rządów PO w związku z ujawnieniem tajemnicy służbowej przez dziennikarzy. Prokuratorzy pytając mnie, opierali się o pozyskane w okresie rządów Platformy przez nich billingi dziennikarzy - powiedział Ziobro.

- Chciałbym zadać publiczne pytanie: czy odbędzie się śledztwo dotyczące podejrzeń inwigilowania dziennikarzy przez Donalda Tuska i prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego w sytuacji, kiedy w 2008 roku były mi okazywane billingi dziennikarzy, do których musiałem się ustosunkowywać? - dodał europoseł PiS.

Ziobro podkreślił, że obecne zarzuty dotyczące podsłuchów dziennikarzy są "manipulacją", która ma pokazać, że "coś nadzwyczajnego" działo się za rządów PiS. - Za rządów PO, za rządów PiS, za rządów SLD, czy AWS - wszystkich, kiedy billingi były dostępnym materiałem dowodowym, zgodnie z polskim prawem, były one pozyskiwane. Polskie prawo nakazuje prokuratorowi dotarcie do wszelkich możliwych dowodów, które pomogą wyjaśnić fakt popełnienia przestępstrwa przez funkcjonariusza publicznego, który ujawnia bezprawnie informacje - zaznaczył były minister sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro podkreślił, że nie słyszał o podsłuchach zakładanych dziennikarzom "poza jednym przypadkiem". Dodał, że chodzi o podsłuch założony dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" Wojciechowi Czuchnowskiemu przez "służby policyjne podległe Januszowi Kaczmarkowi jako szefowi MSWiA", a nie prokuraturę, ABW czy CBA. - Żaden inny dziennikarz według mojej najlepszej wiedzy nie był podsłuchiwany - oświadczył eurodeputowany.

Były premier Jarosław Kaczyński uważa, że doniesienia "Gazety Wyborczaj" o inwigilacji dziennikarzy w latach 2005-2007 to wyraz "nienawiści pewnych środowisk, które krzyczały o nadużyciach PiS". Kaczyński podkreśla, że śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. - Tutaj nie ma nic do komentowania, śledztwo zostało umorzone, a cała reszta to jest po prostu wstyd i nienawiść pewnych środowisk, które krzyczały o nadużyciach PiS-u i dzisiaj po prostu są kompletnie skompromitowane - powiedział w piątek Kaczyński, pytany o doniesienia "GW".

Według "Gazety Wyborczej", w latach 2005-2007 służby objęły kontrolą operacyjną telefony dziesięciorga dziennikarzy różnych mediów. "GW" dotarła do materiałów ze śledztwa, które prowadziła i w maju tego roku umorzyła, nie stwierdzając przestępstwa, zielonogórska prokuratura. Według informacji gazety, służby sięgały do historii połączeń nawet sprzed dwóch lat, a jednym z celów było ujawnienie źródeł informacji dziennikarzy, krytykujących poczynania ówczesnych władz państwowych.

zew, PAP