Paweł Deresz u Tomasza Lisa: Fotyga i Macierewicz wiedzieli, że to gra polityczna

Paweł Deresz u Tomasza Lisa: Fotyga i Macierewicz wiedzieli, że to gra polityczna

Dodano:   /  Zmieniono: 321
Paweł Deresz z żoną Jolantą (fot. Forum)
- Ani Stany Zjednoczone, ani Unia Europejska nigdy nie będą się wtrącały do spraw polsko-polskich, a tym bardziej do spraw polsko-rosyjskich. Wszystko to było robione na pokaz - mówił w programie "Tomasz Lis na żywo" Paweł Deresz, wdowiec po zmarłej w katastrofie Tu-154 Jolancie Szymanek-Deresz komentując wizytę w USA Antoniego Macierewicza i Anny Fotygi. Dodał, że on sam stara się "prostować różnego rodzaju fałsze, kłamstwa, pomówienia, teorie spiskowe o dziwnej mgle".
- Staram się prostować różnego rodzaju fałsze, kłamstwa, pomówienia, teorie spiskowe o dziwnej mgle, o zestrzeleniu samolotu, o dobijaniu ofiar samolotu. To są totalne bzdury, które nie przystają poważnym politykom - powiedział Deresz. Dodał, że wyjazd do USA Antoniego Macierewicza i Anny Fotygi był elementem gry politycznej, o której oboje doskonale wiedzieli. - Ani Stany Zjednoczone, ani Unia Europejska nigdy nie będą się wtrącały do spraw polsko-polskich, a tym bardziej do spraw polsko-rosyjskich. Wszystko to było robione na pokaz - dodał.

Paweł Deresz wspomniał również, jak wyglądały jego pierwsze święta bez żony. - Nie były to z pewnością wesołe święta, ale też nie były smutne. Cała moja rodzina i przyjaciele myślimy do przodu, o Joli i o pozostałych 95 ofiarach tragedii smoleńskiej - stwierdził.

Deresz powiedział, że razem ze znajomymi wpadł na pomysł, by w pierwszą rocznicę śmierci Jolanty Szymanek-Deresz zorganizować wielki koncert ku jej pamięci. - Wstępnie rozmawialiśmy z czołowymi polskimi artystami i piosenkarzami. Chcemy prosić pana prezydenta i panią prezydentową, by objęli patronat nad naszym przedsięwzięciem. Nie chcemy, by był to smutny koncert, a by pokazywał, że istnieje piękne życie - dodał. Deresz powiedział też, że wspólnie z rodziną i znajomymi starają się myśleć o tym, co "żona lubiła najbardziej, a ona lubiła podbijać świat". - Na rok przyszły planowaliśmy wyjazd na Kilimandżaro. Chcę, aby ta wyprawa została zrealizowana. Chcemy wejść na Kilimandżaro i zostawić tam portret żony i polską flagę. Chciałbym również zorganizować turniej tenisowy, który chcemy nazwać Jola Cup, gdzie corocznie grałyby najlepsze amatorskie tenisistki - dodał wdowiec po posłance SLD.

TVP2, ps

 321

Czytaj także