Raper nie przeprosi Dody za "blacharę". Na razie

Raper nie przeprosi Dody za "blacharę". Na razie

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Dorota Rabczewska (fot. WPROST) / Źródło: Wprost
Sąd Najwyższy częściowo uchylił wyrok nakazujący raperowi Mieszkowi Sibilskiemu przeproszenie Dody za nazwanie jej m.in. "blacharą". Sprawa wróci do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu.

Dorota Rabczewska znana jako Doda poczuła się obrażona tekstem piosenki "Podobne przypadki" zespołu Grupa Operacyjna. W tekście utworu Doda nazywana jest "blacharą", "żywym banerem", "blond billboardem" i osobą, która "rży jak ogier". Piosenkarkę uraził też wpis na stronie internetowej zielonogórskiego zespołu dotyczący jej rozwodu. We wrześniu 2007 r. skierowała do sądu pozew przeciwko Mieszkowi Sibilskiemu, liderowi Grupy Operacyjnej, zarzucając mu, że poświęcona jej piosenka przyczynia się do utraty czci i dobrego imienia.

W I instancji sąd odrzucił pozew artystki uznając, że jako osoba publiczna Rabczewska, musi się liczyć z tym, że będzie obserwowana i oceniana, a jej sfera prywatności jest mniejsza niż osób, które nie są publicznie znane. W II instancji sąd apelacyjny nakazał Sibilskiemu przeproszenie Dody. Sibilski musiał zamieścić przeprosiny na stronie internetowej zespołu i w portalu Onet.pl. Nakazano mu też usunięcie ze swojej strony linku do piosenki obrażającej piosenkarkę. Pełnomocniczka Sibilskiego, powołując się na dane uzyskane z Onet.pl, tłumaczyła przed Sądem Najwyższym, że za opublikowanie przeprosin w formie nakazanej przez sąd apelacyjny w Poznaniu Sibilski musiałby zapłacić 32 mln zł.

Sąd Najwyższy uznał, że sąd apelacyjny powinien ponownie rozpatrzyć sprawę. W ocenie Sądu Najwyższego, choć doszło do naruszenia dóbr osobistych Dody, to sąd II instancji m.in. nieprawidłowo nakazał przeproszenie jej za naruszenie innych dóbr niż wskazane w pozwie. Sąd nie odnosił się natomiast do kwestii kosztów przeprosin wskazując, że kwestii tej nie powinno się rozstrzygać w kasacji lecz wcześniej.

Po ogłoszeniu wyroku pełnomocniczka Dody mec. Anna Lesiak powiedziała, że jej klientce najbardziej zależy na tym, żeby została przeproszona przez Sibilskiego w taki sposób, aby to dotarło do podobnego grona odbiorców, co piosenka i wpis na stronie zespołu. Sibilski natomiast podkreślał, że nie czuje się winny. - Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę - powiedział o Dodzie.

PAP, arb

 3

Czytaj także