KRRiT broni blogera

KRRiT broni blogera

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Za pisanie na blogu dziennikarz stracił na rok prawo do wykonywania zawodu (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Naruszeniem wolności prasy nazwała w swoim stanowisku KRRiT wyrok poznańskiego sądu w sprawie blogera Łukasza Kasprowicza. Został on skazany na zakaz wykonywania zawodu dziennikarza przez rok za wpisy dotyczące działalności burmistrz Mosiny Zofii Springer. Poza rocznym zakazem publikowania artykułów Kasprowicz został też skazany m.in. na karę 300 godzin prac społecznych oraz zobowiązany do opublikowania przeprosin.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w stanowisku zamieszczonym na jej stronie internetowej wyraziła "głębokie zaniepokojenie wydanym orzeczeniem". "Niepokój budzi sytuacja, w której politycy prowadzą polemikę z prasą za pomocą przepisów prawa karnego. Wymierzony przez poznański sąd zakaz wykonywania zawodu dziennikarza przez okres jednego roku stanowi poważne ograniczenie wolności prasy. Praktyka taka narusza jeden z filarów państwa demokratycznego, jakim jest prawo do wolnego i nieskrępowanego głoszenia swoich poglądów" - napisano w stanowisku KRRiT. Zdaniem Krajowej Rady spory dotyczące ochrony dóbr osobistych powinny być rozstrzygane pomiędzy stronami na drodze cywilnoprawnej, a tym bardziej w sytuacji, jeżeli stronami sporu są polityk i dziennikarz. "W przypadku naruszenia przez dziennikarza zasad staranności zawodowej orzeczenie sądu cywilnego nie budzi kontrowersji takich, jakie budzą wyroki sądów karnych. Orzeczenia sądów karnych zawsze sprawiają wrażenie podejmowania prób krępowania wolności słowa przez organy państwa" - napisano w stanowisku.

Kasprowicz podkreślił, że cała ta sprawa nie dotyczy wyroku jako takiego, ale zakazu wykonywania zawodu dziennikarza. - Gdyby było tak, jak uważa oskarżycielka, tak poważne instytucje nie zajmowałyby się tym problemem - dodał. Z treścią stanowiska KRRiT nie zgadza się natomiast burmistrz Mosiny. Jej zdaniem zostało ono wydane bez znajomości okoliczności całej sprawy. - W tym piśmie pada sformułowanie o dopuszczalnej krytyce. Akt oskarżenia nie dotyczył krytyki, tylko mówił o szkalowaniu mojej osoby i informacjach kłamliwych, które nie miały się nijak do prawdy. Określenia "esbecki pomiot", "tapirowany kundel", określanie urzędu jako "burdelu", którego jestem szefową, i oskarżanie mnie o jakieś "przekręty" to obrażanie mnie i szkalowanie - powiedziała Zofia Springer.

Zdaniem burmistrz nie można mówić, że kara pozbawienia możliwości wykonywania zawodu jest w tym przypadku nieadekwatna. - Kierowca, gdy zostanie złapany pijany, musi się liczyć z tym, że straci prawo jazdy, straci narzędzie pracy i możliwość zarobkowania. Tak samo dziennikarz, pracując słowem, musi mieć świadomość, że jeśli będzie łamał prawo, może zostać ukarany. Daleka jestem od ograniczania wolności słowa, każdy ma prawo do własnej opinii i krytyki, ale nie ma prawa do obrażania i kłamstw - tłumaczyła.

PAP, arb
 2

Czytaj także