Według polityków SLD "regularnie, w odstępach kilkumiesięcznych" organizacje i środowiska broniące praw osób dyskryminowanych zgłaszają premierowi wnioski o odwołanie Radziszewskiej z zajmowanej funkcji i powołanie na to stanowisko "osoby kompetentnej". "Nadal brakuje działań pełnomocnika wskazujących na to, że zgodnie z powierzonymi kompetencjami monitoruje działania rządu zgodnie z zasadą gender i zgodnie z zasadą ochrony przed dyskryminacją ze względu na niepełnosprawność, czy status majątkowy" - czytamy we wniosku. Dowodem na to - w ocenie autorów pisma - "jest milczenie pełnomocnika w momencie podwyższania podatku VAT, które uderzyło szczególnie w osoby najuboższe, w tym rodziny wielodzietne i kobiety, bo to one są rodzicami samotnie wychowującymi dzieci". "Pełnomocnik nie zgłaszał także zastrzeżeń w sprawie podniesienia opodatkowania turnusów rehabilitacyjnych. Dopiero interwencje organizacji broniących praw niepełnosprawnych skłoniły resort finansów do wycofania się z tego postanowienia" - piszą w dalszej części pisma autorzy wniosku.
Politycy SLD przypomnieli też sprawę ujawnienia przez Radziszewską orientacji seksualnej jednego z działaczy Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, co - jak ocenili - zbulwersowało opinię publiczną i było kolejnym dowodem na niekompetencję pełnomocnika. Jesienią ubiegłego roku, Radziszewska, występując w programie TVN wraz z Krzysztofem Śmiszkiem z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, powiedziała m.in., że "tajemnicą poliszynela" jest homoseksualna orientacja Śmiszka i to, kim jest jego partner. Radziszewska przeprosiła Śmiszka za te słowa, jednak jej odwołania domagały się m.in. środowiska walczące o prawa osób homoseksualnych i politycy SLD. Premier zdecydował jednak, że minister pozostanie na stanowisku.
PAP, arb
