Z kolei RAŚ zaprezentował na Rynku w Katowicach "Nową Gazetę Śląską", która ma przybliżać ideę autonomii. Nowy miesięcznik obszernie informuje o spisie powszechnym, a na czołówce donosi o domniemanych nieprawidłowościach podczas szkolenia rachmistrzów spisowych w Bytomiu. Mieli oni być instruowani, by zniechęcać ludzi do podawania narodowości śląskiej. - Nie istnieje coś takiego jak narodowość śląska, więc wpisywanie tego jest nadużyciem, choć oczywiście każdy napisze, jak uważa. Kto poda narodowość śląską, oczywiście sprzeniewierza się przesłaniu Wojciecha Korfantego - przywiązaniu do Polski. Trudno, żeby było inaczej - replikował przewodniczący Klubu Radnych PiS w sejmiku Czesław Sobierajski. - Gdyby Wojciech Korfanty uczestniczył w spisie, to co by mógł napisać - jestem Polakiem, gdyby mógł dopisać - i Ślązakiem, to pewnie by i dopisał - jestem Polakiem i Ślązakiem. To jest przesłanie Wojciecha Korfantego tam, z zaświatów, tego by oczekiwał - dodał.
Lider Ruchu Autonomii Śląska i członek zarządu województwa śląskiego Jerzy Gorzelik powiedział, że teoretycznie Wojciech Korfanty miałby taką możliwość - w formularzu spisu są bowiem dwa pytania: o narodowość i drugie - z jaką jeszcze grupą narodową lub etniczną respondent czuje się związany. - Jestem jednak pod wrażeniem wiedzy Czesława Sobierajskiego. Ja nie podjąłbym się orzekać, co w tym spisie powiedziałby ktokolwiek ze zmarłych. Najwyraźniej radny Sobierajski ma szczególny kontakt z zaświatami - ironizował. - Nasze stanowisko jest takie, że jeśli ktoś się do narodowości śląskiej poczuwa, powinien ją - zgodnie z zasadami obowiązującymi w spisie - zadeklarować. Istnieje 173 tys. dowodów na istnienie narodowości śląskiej - to są deklaracje spisowe z roku 2002 r. - dodał Gorzelik. Zapowiedział, że sam zadeklaruje podczas spisu wyłącznie narodowość śląską.
PAP, arb