Afera hazardowa: prokuratura umorzyła śledztwo

Afera hazardowa: prokuratura umorzyła śledztwo

Dodano:   /  Zmieniono: 31
Zbigniew Chlebowski (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Śledztwo w sprawie afery hazardowej zostało umorzone - poinformowała warszawska prokuratura. Prokuratorzy nie znaleźli wystarczających danych wskazujących na przestępstwo, w części wątków - jak wskazali - do przestępstw w ogóle nie doszło.
- W naszym systemie prawnym prokurator stawiając zarzuty bierze na siebie ciężar dowodów, czyli musi w sposób kategoryczny udowodnić stawiany zarzut - mówił prok. Arkadiusz Buśkiewicz, jeden ze śledczych zajmujących się sprawą. Uzasadniając decyzję prokuratury zaznaczył, że w tym postępowaniu istnieje możliwość "innych wersji zdarzeń, których nie  sposób obalić, tak, by sąd podzielił stanowisko prokuratora".

Umorzenie jest prawomocne

- W śledztwie wykonaliśmy wszystkie zaplanowane czynności zmierzające do odtworzenia okoliczności i przebiegu zdarzeń z udziałem wszystkich osób objętych zawiadomieniem o podejrzeniu przestępstwa, w charakterze świadków przesłuchaliśmy kilkadziesiąt osób, których zeznania skonfrontowaliśmy z całym zebranym materiałem dowodowym - mówił prok. Buśkiewicz. Jak poinformowano, materiał dowodowy zgromadzony w sprawie liczył 18 tomów akt głównych, 35 tomów załączników oraz 12 tomów akt niejawnych. Umorzenie jest prawomocne.

Zaprzeczali, ale polecieli

Afera hazardowa wybuchła na początku października 2009 r., po publikacji "Rzeczpospolitej", która ujawniła materiały CBA. Z  materiałów tych wynikało, że ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki mieli podczas prac nad zmianami w  tzw. ustawie hazardowej działać na rzecz biznesmenów z branży hazardowej. Obaj zaprzeczali temu, ale stracili stanowiska.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie afery po doniesieniu CBA w październiku 2009 r. Rzeczniczka tej prokuratury, prok. Monika Lewandowska powiedziała, że śledztwo prowadzone było w  czterech wątkach: - powoływania się przez funkcjonariuszy publicznych na wpływy w  instytucjach państwowych i pośrednictwa w "blokowaniu" nowelizacji ustawy hazardowej w zamian za łapówkę; - wręczenia łapówki lub jej obiecywania w zamian za pośrednictwo w  "blokowaniu" ustawy hazardowej; - ewentualnych nieprawidłowości w ramach procesu legislacyjnego w  pracach nad tą ustawą; - przekroczenia uprawnień przez szefa gabinetu politycznego ministra sportu i turystyki, w związku z mailem wysłanym do podsekretarzu stanu w  ministerstwie skarbu, w którym to rekomendowano jednego z kandydatów na członka zarządu Totalizatora Sportowego.

Dwa pierwsze z tych wątków, jak poinformowała prok. Lewandowska, zostały umorzone z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających przestępstwo, dwa kolejne z powodu braku znamion przestępstwa.

Nie dowodzi, nie zaprzecza

Szczegółowo do motywów, które stały za umorzeniem poszczególnych wątków, odniósł się prok. Buśkiewicz. - Zgromadzony materiał dowodowy nie  dostarczył podstaw, żeby taki czyn zaistniał, nie dostarczył też podstaw do odrzucenia faktu zaistnienia takiego zdarzenia - mówił na temat pierwszego wątku. Podobne wnioski, jak dodał, prokuratura wysnuła w drugim z badanych wątków. Wyjaśnił, że w  takim wypadku wątpliwości w sprawie nie uprawniają do postawienia zarzutów.

Odnośnie trzeciego z wątków prokuratorzy powiedzieli, że na żadnym etapie procesu legislacyjnego dotyczącego nowelizacji ustawy hazardowej nie doszło do złamania prawa w rozumieniu przepisów prawa karnego.

Kolesiostwo jest dozwolone

Z kolei w czwartym wątku nie ustalono, czy rekomendacja przez Ministerstwo Sportu i Turystyki jednego z kandydatów na członków zarządu Totalizatora Sportowego spowodowała realną szkodę. W wątku tym chodziło o Marcina Rosoła - szefa gabinetu politycznego ministerstwa sportu, który według prokuratorskich ustaleń miał rekomendować do zarządu TS Magdalenę Sobiesiak - córkę biznesmena z branży hazardowej. Prokurator przyznał wprawdzie, że w tym wątku można mówić o "krokach niezgodnych z obowiązującą procedurą", ale prokuratorzy nie  zdołali na podstawie zebranego materiału ustalić, czy w wyniku tego doszło do rzeczywistej szkody w rozumieniu prawa.

W trakcie śledztwa nie ustalono też, by doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Dlatego nie podjęto decyzji o wyłączeniu w tym zakresie materiałów ze śledztwa.

Chlebowski dostał pieniądze

Pytany przez dziennikarzy czy w sprawie można mówić o tym, że  doszło do nielegalnego lobbingu, Buśkiewicz powiedział, iż "zapisy ustawy nie przewidują przepisów penalizujących nielegalne prowadzenie tej działalności". - W toku postępowania nie mogliśmy odnieść się do tego aspektu w inny sposób, jak tylko przez wskazanie, że w takim charakterze te działania można postrzegać - dodał. Ponadto, jak powiedział, "wpłaty dokonywane na fundusz wyborczy Chlebowskiego zostały dokonane w sposób prawidłowy". - Nie powzięliśmy ustaleń, które uzasadniałyby przyjęcie, że były one warunkowane jakimikolwiek roszczeniami lub zobowiązaniami, stanowiły formę korzyści majątkowej - mówił.

Chlebowski: sam z tym biegam

Dziennikarze pytali o ujawnione w mediach stenogramy z  podsłuchiwanych przez CBA rozmów polityków PO, m.in. Chlebowskiego, z  biznesmenami Sobiesiakiem i Janem Koskiem. "Ja ci powiem szczerze Rysiu... ja już nie  mam siły sam walczyć z tym wszystkim... jakby Grzegorz, Mirek trochę pomogli mi... przecież wiesz, biegam z tym sam... blokuję tę sprawę dopłat od roku... to wyłącznie moja zasługa" - mówił według tych stenogramów Chlebowski. Prok. Buśkiewicz mówiąc o zeznaniach złożonych w sprawie przez Chlebowskiego zaznaczył, że "świadek w swej relacji złożył to na karb swego kwiecistego języka i kategorycznie zaprzeczył, aby takie czynności w rzeczywistości podejmował".

Komisja śledcza PO

Do końca ubiegłego inne śledztwo związane z aferą hazardową prowadziła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Śledztwo to zostało umorzone. Dotyczyło ujawnienia informacji o prowadzonych przez CBA działaniach operacyjno-rozpoznawczych w związku z tą sprawą. W postępowaniu badano m.in. kwestię przekazania informacji o działaniach CBA lobbystom związanym z branżą hazardową. Inne wątki śledztwa obejmowały kwestie przecieków do mediów różnych informacji. Poszczególne wątki śledztwa, jak informowała w styczniu prokuratura, zostały umorzone bądź ze względu na niewykrycie sprawców, bądź braku znamion czynu zabronionego lub braku danych wskazujących na  przestępstwo.

Sprawą zajmowała się sejmowa komisja śledcza. Na jej czele stał polityk PO. Zgodnie z jej sprawozdaniem, z którym Sejm zapoznał się w październiku ubiegłego roku, politycy PO nie brali udziału w  nielegalnym lobbingu w sprawie ustawy hazardowej, choć ich zeznania były momentami mało wiarygodne. Źródłem przecieku o akcji CBA (który ostrzegł Sobiesiaka o zainteresowaniu jego osobą), według raportu komisji, mogło być tak Biuro, jak i kancelaria premiera.

zew, PAP

 31

Czytaj także