Legia i Lech zagrają bez kibiców. Prezes Legii: to pokazówka. Protestujemy!

Legia i Lech zagrają bez kibiców. Prezes Legii: to pokazówka. Protestujemy!

Dodano:   /  Zmieniono: 49
Na najbliższym meczu Legii trybuny pozostaną puste (fot. FORUM)
Zaplanowany na 6 maja mecz piłkarskiej ekstraklasy Legia Warszawa - Korona Kielce może się odbyć tylko bez udziału publiczności - poinformował wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Z kolei wojewoda wielkopolski Piotr Florek podjął decyzję, że kibice nie wejdą również na mecz Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze, który odbędzie się dzień później.

Wojewoda zapowiedział jednocześnie, że 6 maja będzie rozmawiać z władzami Legii Warszawa na temat sposobów poprawy bezpieczeństwa na meczach z udziałem tego klubu.  Wojewoda wyjaśnił, że decyzję o zamknięciu stadionu dla kibiców podjął na wniosek policji, która przedstawiła długą listę incydentów do jakich w ostatnich tygodniach doszło na stadionie Legii. 6 marca grupa fanów Legii wracająca metrem z meczu tak rozhuśtała wagon, że groziło to nawet jego wykolejeniem. Do chuligańskich zajść na ulicach miasta dochodzi praktycznie po każdym meczu Legii. Także ma samym obiekcie - zdaniem policji - nie ma porządku. Przejawem tego są m.in. wulgarne przyśpiewki intonowane przez niektórych fanów stołecznego klubu, rasistowskie hasła pojawiające się na transparentach, maski zasłaniające twarz oraz race świetlne i dymne odpalane z trybun.

Przyczyny polityczne?

- Wiem, że dzisiejsza decyzja godzi w prawdziwych kibiców, nie jest też korzystna dla piłkarzy, to oni są ofiarami kibolskich wybryków - podkreślił wojewoda. Dodał, że zwrócił się do prezydent Warszawy, by zgodę na organizację imprez masowych na stadionach Legii i Polonii wydawała każdorazowo oddzielnie, a nie np. na całą rundę wiosenną. 

- W ostatnią sobotę byłem na spotkaniu Polonii Warszawa ze Śląskiem. Tam byli prawdziwi kibice, a nie kibole, których nie interesuje samo widowisko, tylko możliwość rozrabiania. Na meczu Polonii nic się złego nie działo, panowała dobra atmosfera. Takiego kulturalnego dopingu oczekują warszawiacy i fani innych klubów, które goszczą na obiektach sportowych w stolicy - podkreślił Kozłowski.

Prezes Legii Warszawa Paweł Kosmala wyraził zdziwienie decyzją wojewody mazowieckiego. Jego zdaniem, takie działanie nie pomoże w zwalczaniu chuligaństwa na stadionach. - Taka metoda, jak sądzimy, została wybrana z przyczyn politycznych, ale nie jest skuteczna i nie zastąpi rzeczywistych działań - stwierdził Kosmala. - Protestujemy przeciw tego rodzaju metodzie zastępczej, przeciw - nie waham się tego powiedzieć - takiej pokazówce - podkreślił.

- Czy zamykanie stadionu pozwoli na wyeliminowanie zjawiska chuligaństwa z którym się wszyscy borykają? To droga donikąd. Ta metoda uderza nie w te struny, które powinny być dzisiaj eksponowane. Wszyscy powinni wspólnie uczestniczyć w eliminowaniu patologii - ocenił prezes Legii. Jego zdaniem nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, co mogłoby skutkować zamknięciem obiektu. - Były incydenty poza nim, na przykład w metrze. Miały miejsce zachowania kibiców, którzy używali wulgaryzmów, rzucali racami, ale takie zdarzenia mają miejsce zarówno w ekstraklasie jak i w niższych ligach i to w znacznie większym stopniu niż na Łazienkowskiej - zaznaczył prezes stołecznego klubu.

Zdaniem Kosmali kibice, którzy nie będą mogli być na meczu z Koroną Kielce są zakładnikami. Zostali bowiem ukarani zbiorowo.

Lech też bez kibiców

Jeszcze dziś ma zapaść decyzja w sprawie najbliższego spotkania Lecha z Górnikiem Zabrze. PAP dowiedziała się nieoficjalnie, że wojewoda wielkopolski Piotr Florek zdecydował o zamknięciu poznańskiego Stadionu Miejskiego dla publiczności. Wojewoda potwierdził tę informację w oficjalnym wystąpieniu. Podobnie jak Kozłowski również i wojewoda wielkopolski przychylił się do prośby policji. Wielkopolski Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wystąpił wcześniej o wydanie zakazu udziału publiczności podczas meczu pomiędzy Lechem a Górnikiem. Policja w uzasadnieniu stanowiska napisała, że jego podstawą jest kompleksowa analiza istniejącego ryzyka w związku z planowanym meczem oraz analiza wszystkich wydarzeń z udziałem kibiców na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu. "Organizator meczów piłkarskich nie jest w stanie zagwarantować pełnego bezpieczeństwa na obiekcie. Ponadto pomimo posiadanych uprawnień organizator imprez sportowych na stadionie przy ulicy Bułgarskiej nie podjął żadnych działań w stosunku do kibiców łamiących regulamin" - napisała policja w uzasadnieniu swojego stanowiska.

Władze Lecha Poznań ostro skrytykowały decyzję wojewody. - Jest to decyzja stricte polityczna, nie mająca nic wspólnego ze sportem - ocenił prezes klubu Andrzej Kadziński. Władze poznańskiego klubu zaprezentowały wydaną 4 maja pozytywną opinię Komendy Miejskiej na przeprowadzenie meczu Lecha z Górnikiem. - Zastanawiamy się, co się stało przez jeden dzień, że ta decyzja uległa zmianie - mówił prawnik Lecha Jacek Masiota.

Tymczasem sekretariat dyrektora UEFA ds. kontaktu z mediami Roberta Faulknera poinformował, że na meczu Legia-Lech nie było obserwatorów europejskiej federacji. "Jesteśmy jednak świadomi incydentów i będziemy nadal współpracować z różnymi instytucjami oraz organizacjami dla stworzenia i urzeczywistnienia wszystkich niezbędnych prac czy przedsięwzięć przed mistrzostwami Europy w 2012 roku" - czytamy w oświadczeniu.

3 maja po finale piłkarskiego Pucharu Polski, pseudokibice Legii i Lecha Poznań zdemolowali stadion Zawiszy w Bydgoszczy.

PAP, arb

 49

Czytaj także