- Pragniemy, żeby (w stosunkach USA-Polska) było więcej gospodarki, a mniej operacji militarnej. Oczywiście jeżeli jest konieczność, nie ma problemu, idziemy, jeżeli one mają sens, są zgodne z prawem, odpowiadają interesom bezpieczeństwa. Natomiast zdecydowanie bardziej w tej chwili jesteśmy zainteresowani projektami gospodarczymi - mówi o aktualnych stosunkach polsko-amerykańskich prof. Kuźniar. - Przypomnijmy, że w tej chwili mamy do czynienia, mimo kryzysu gospodarczego czy problemów gospodarczych w Ameryce z dużą dynamiką wzrostu obrotów gospodarczych, w tej chwili mamy, uzyskujemy nawet po dłuższym czasie dodatnie saldo obrotów ze Stanami Zjednoczonymi, na tym wzroście dynamiki nam zależy i te projekty gospodarcze, temu będą służyć - zaznacza. - Ale nie ograniczamy się do tego, dlatego że szczypta idei, szczypta romantyzmu, szczypta marzeń nie zawadzi, ona dodaje uroku i np. są dobre projekty współdziałania obu państw, jeżeli chodzi o poszerzanie strefy demokracji w otoczeniu Zachodu czy to w Europie Wschodniej, czy to w obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, tutaj oba kraje mają, że tak powiem, ambitne pomysły, pewne działania zostały już podjęte. O tym także będą te rozmowy - dodaje.
arb, Polskie RadioObama spotka się z rodzinami smoleńskimi? "To jest dyskutowane"
Dodano: / Zmieniono:

- Nigdy nie było planu wizyty prezydenta Baracka Obamy w Krakowie. Natomiast jeżeli chodzi o spotkanie prezydenta Obamy z przedstawicielami rodzin smoleńskich, to jest jeden z tych projektów, które są dyskutowane. Ale to jest bardzo prawdopodobne, że tak może być. Oczywiście wiele zależy od tego, na ile rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej będą jakoś zgodne w tej sprawie - zdradził w rozmowie z Polskim Radiem prezydencki doradca prof. Roman Kuźniar.
Mówiąc o wizycie Obamy w Polsce prof. Kuźniar podkreśla, że "ani prezydent Obama nie jest Mikołajem, ani Polska nie jest krajem, który oczekiwałby od kogokolwiek podarunku". - Jesteśmy dojrzałym, poważnym państwem, które radzi sobie zupełnie nieźle. To są normalne rzeczy w stosunkach międzynarodowych, tak że czas wyrosnąć z pozycji biorcy, kogoś, kto oczekuje na prezenty. My jesteśmy w takiej sytuacji, w sytuacji kraju, który sam może udzielać pomocy innym i to czynimy. Myślę, że w podejściu do Ameryki powinien nas cechować taki pozytywny realizm - przekonuje prezydencki doradca. - Trzeba szukać tego wszystkiego, co jest pozytywne, co może zacieśniać nasze stosunki, co może czynić te stosunki trwałe, stabilne, żeby one nie były tylko ześrodkowane na sprawach czysto militarnych, ale żeby obejmowały szersze spektrum spraw po to, żeby nie podlegały takim różnym koniunkturom. (Nie może być tak, że) jak jest wojna, to jesteśmy blisko, a jak nie ma wojny, to wtedy nic się nie dzieje w stosunkach polsko-amerykańskich. Od tego trzeba odejść i my nad tym w tej chwili, strona polska pracuje, zarówno prezydent, jak i rząd - dodaje.