Piąta kolumna Le Pena

Piąta kolumna Le Pena

Czarne górnicze uniformy, czapki z pióropuszami, biało-czerwone barwy, transparent... Czyżby Barbórka? Nie! - to polscy uczestnicy paryskiego pochodu Frontu Narodowego!
Niecodzienne stroje cudzoziemców ze Wschodu przykuły uwagę rozbawionych dziennikarzy. "Polacy popierają Jean-Marie Le Pena" - oznajmiał napis na transparencie. "O Unii Europejskiej myślimy to samo co Le Pen" - mówił do mikrofonów Karwowski, reprezentant Polaków, spod transparentu. Tymczasem przeciwnicy Le Pena powinni zacierać ręce - jeżeli przywódca frontu zechce skorzystać z pomysłów Karwowskiego, partia francuskich nacjonalistów zniknie z politycznej sceny, a jej działacze pogrążą się w swarach i podziałach. Polityczny życiorys Tomasza Karwowskiego jest bowiem kwintesencją zjawiska z zakresu nauk biologicznych, czyli łączenia przez podział w drodze pączkowania.

On, pierwsza brygada, czyli krew posła

Wątpliwe, aby w przyszłych podręcznikach historii dzieci uczyły się, że w Paryżu zaznaczyli swą obecność wielcy Polacy: Adam Mickiewicz, Fryderyk Chopin, Cyprian Kamil Norwid, Jerzy Giedroyc i Tomasz Karwowski. Podręczniki wymienią cztery pierwsze nazwiska, bo wykuć sobie drogę do sławy jest trudniej niż wyrąbać górniczy przodek. 42-letni dziś Karwowski rozpoczął wykuwanie, przystępując na początku lat 80. do Konfederacji Polski Niepodległej. Absolwent Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych, czyli technik automatyk, znalazł w partii Leszka Moczulskiego swoje miejsce. - Nie miał głowy do tworzenia programów i koncepcji, lecz był bardzo użyteczny jako energiczny organizator - wspomina jeden z działaczy KPN. - Dostał się do Sejmu I kadencji z naszej listy, wyróżniał się w zwalczaniu rządu Hanny Suchockiej. Po tym jednak, jak w 1993 r. spowodował wypadek samochodowy, mając 2,6 promila alkoholu we krwi, został zawieszony w prawach członka.

Sianko w głowie

Nawet święci grzeszą, więc Karwowski nie poczuł się zobligowany do rezygnacji z przelewania krwi za ojczyznę. Niestety, w 1993 r., mimo poparcia Adama Słomki, który akurat zaczął tworzyć własną frakcję w KPN, Karwowski przepadł w wyborach parlamentarnych i przez cztery lata działał na rzecz partii poza parlamentem. W tym czasie doszło do podziału KPN na KPN Moczulskiego i KPN Słomki. Karwowski związał się oczywiście ze swym przyjacielem Słomką. A ponieważ Słomka został wiceprzewodniczącym Akcji Wyborczej Solidarność, więc przyjaciel zastępcy Mariana Krzaklewskiego dostał się do Sejmu III kadencji, gdyż zdobył miejsce dzięki liście krajowej. Bez tego Karwowski nie zostałby posłem - w swym okręgu wyborczym poparło go tylko 883 wyborców.

Słomka z Karwowskim jako posłowie AWS dzielnie zwalczali rząd AWS, między innymi bojkotując uchwalanie budżetu i żądając dymisji kilku ministrów. Po wyrzuceniu z AWS założyli wraz z czterema innymi posłami Koło Parlamentarne KPN-Obóz Patriotyczny, które dla urozmaicenia przemianowało się w grudniu 1999 r. na koło KPN-Ojczyzna. W maju 2000 r. Słomka utracił zarówno władzę w kole KPN-Ojczyzna, jak i przyjaciela Tomasza Karwowskiego, gdyż ten związał się z nowymi władzami partii. W rezultacie Słomka powiększył grono posłów nie zrzeszonych. Za to Karwowski, nadal zrzeszony w kole KPN-Ojczyzna, zajął się w grudniu 2000 r. siankiem. W liście do ministra środowiska poseł Karwowski zauważył, że "Gazeta Wyborcza" dołączyła do świątecznego wydania torebki "z trawą niewiadomego pochodzenia". "Czy właściciele gazety - pytał ministra Karwowski - nie nabyli tzw. sianka na stół wigilijny na przykład z Ukrainy, z okolic Czarnobyla? (...) Czy wykos tak wielkiej ilości trawy nie stanowi zagrożenia dla zrównoważonego rozwoju ekologicznego?"

Bogusław Mazur

Pełny tekst artykułu "Piąta kolumna Le Pena" w najnowszym 1015 numerze tygodnika "Wprost", w sprzedaży od 6 maja.

W tym samym numerze także: Nowocześni szabrownicy

oraz

Czy leci z nami terrorysta?

Czytaj także

 0

Czytaj także