Girzyński powiedział, że przyjął wyjaśnienia Thun sformułowane we wniosku klubu PO. - Pani poseł zaprzeczyła tam, jakoby ona sama lub jej współpracownicy brali udział w demonstracjach w Krakowie. Przyjąłem to za dobrą monetę, mimo iż informacje, jakie posiadałem do tej pory, skłaniały mnie do innych przemyśleń. Uznałem jednak, że skoro ja zostałem wprowadzony w błąd, to wyrażam ubolewanie, że tak się stało i mam nadzieję, że wszystkich nas nauczy to większego zrozumienia wzajemnego dla siebie - zaznaczył poseł PiS.
PO zarzucała w swym wniosku Girzyńskiemu, że naruszył zasady etyki poselskiej, gdy 18 kwietnia w TVP Info, odnosząc się do protestów związanych z pochówkiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, mówił, że "za całą tą akcją w Krakowie stoją środowiska Platformy Obywatelskiej, stoi pani eurodeputowana Róża Thun". Mówił też, że wszyscy wiedzą o tym, że to nie była jakaś spontaniczna akcja, ale akcja polityczna "z poręki Platformy Obywatelskiej". Według PO, poseł użył wówczas stwierdzenia: "200 osób, opłaconych najprawdopodobniej przez jedną z eurodeputowanych z Platformy Obywatelskiej, czyli panią Różę Thun z PO".
PAP, arb
