SLD chce porozumienia ponad podziałami w sprawie armii

SLD chce porozumienia ponad podziałami w sprawie armii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. wp.mil.pl
Licząca minimum 100 tys. żołnierzy armia, utrzymanie wydatków na poziomie 1,95 PKB, stworzenie systemu obrony przeciwlotniczej, odbudowa marynarki wojennej, zwiększenie wynagrodzeń żołnierzy - to elementy programu SLD dotyczącego poprawy sytuacji w armii, wokół którego Sojusz chce ponadpartyjnego porozumienia.

Przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej Stanisław Wziątek zaapelował do wszystkich ugrupowań politycznych, by jeszcze przed wyborami wypracować wspólne rekomendacje dla nowego ministra obrony, tak by móc naprawić zaniedbania dotyczące funkcjonowania wojska. Wziątek przekonywał, że obrona narodowa to racja stanu i wymaga opracowania narodowego programu. Wziątek poinformował też, że 17 sierpnia z ministrem obrony Tomaszem Siemoniakiem spotka się prezydium sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a dzień później spotka się z nim cała Komisja.

SLD chce m.in. wzmocnić modernizację techniczną armii. Chce również, by co czwarta złotówka, która trafia do wojska, była przeznaczana na lepszy sprzęt. Domaga się także partnerskiego porozumienia z żołnierzami dotyczącego systemu emerytalnego. Według Sojuszu, punktem wyjścia mogą być propozycje: minimalny staż uprawniający do odejścia na emeryturę - 25 lat; minimalny wiek uprawniający do pełnej emerytury - 50 lat. System ten - zaznacza partia - nie obejmowałby żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy są w służbie.

Sojusz opowiada się też za podniesieniem wskaźnika wynagrodzeń żołnierzy z 2,60 do 2,84, tak by zajmowali oni "należną im pozycję w służbach mundurowych". Sojusz domaga się również zakończenia misji bojowej w Afganistanie w 2012 roku.

Wziątek przekonywał, że obecnie żołnierze nie mają poczucia, iż  wprowadzone w ostatnim czasie zmiany dają im większą sprawność bojową. W ocenie posła SLD profesjonalizacja armii jest tylko hasłem, którego realizacja polegała na zaniechaniu poboru, a  zabrakło konkretnych działań dotyczących modernizacji i systemu szkolenia. W ocenie posła, także polska marynarka wojenna jest obecnie w  zapaści, gdyż 50 proc. floty poszło "w zapomnienie" i nie będziemy w  stanie realizować swoich sojuszniczych zobowiązań.

Także w ocenie eurodeputowanego SLD, byłego wiceszefa MON Janusza Zemkego, ostatnie 6 lat to okres niepowodzeń, jeśli chodzi o techniczną modernizację wojska. Zdaniem Zemkego, rocznie ok. 6-7 mld zł powinno być przeznaczane na lepszy sprzęt w wojsku. Były wiceminister obrony wyliczał, że konieczne jest w pierwszej kolejności stworzenie nowego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Polski, gdyż -  jak przekonywał - jeśli nie podejmie się odpowiednich działań, to za trzy lata "polskie niebo będzie bez ochrony". Europoseł podkreślał także, że potrzebne są środki na  modernizację polskiej marynarki, gdyż dziś przeciętny wiek polskiego okrętu wojennego 40 lat. Trzecim obszarem, gdzie - zdaniem Sojuszu - muszą trafić pieniądze jest program śmigłowcowy.

SLD ocenia, że MON utożsamia cywilną kontrolę nad armią z  "dowodzeniem siłami zbrojnymi". Tymczasem - jak podkreślał Wziątek - "cywilna kontrola nad armią to nie dowodzenie, to  stawianie zadań, stwarzanie warunków do ich realizacji i rozliczanie". Poseł stwierdził ponadto, że armia o liczebności poniżej 100 tys. osób może stanowić "poważne zagrożenie naszego bezpieczeństwa". W jego opinii, w ostatnich latach nie był zachowany wskaźnik wydatków na armię na poziomie 1,95 PKB, co - mówił Wziątek - spowodowało m.in. brak środków na szkolenie pilotów.

SLD skrytykował także złą - jego zdaniem - organizację Narodowych Sił Rezerwowych, które miały liczyć 20 tys., a liczą jedynie ponad 7 tys., gdyż nie ma  chętnych do wstąpienia w ich szeregi. Sojusz opowiada się za  usprawnieniem naboru do NSR, tak by "zwartych pododdziałów o charakterze batalionowym" mogło być łącznie 20-30 tys. osób. Eurodeputowany Marek Siwiec ocenił ponadto, że ze względu na  to, iż Polska jest granicznym krajem NATO, to powinna prowadzić współpracę wojskową z Rosją i rozwijać ją także z Ukrainą. - My musimy podjąć bilateralną współpracę wojskową z  tymi krajami - zaznaczył Siwiec. Jego zdaniem, Polska nie jest przygotowana na zagrożenia związane z  nowymi technologiami. MON - według SLD - powinien znacznie lepiej współdziałać z  przemysłem i nauką. Wziątek podkreślił, że przemysł obronny "nie czuje woli MON, by korzystać z jego możliwości" oraz wzmocnić przemysł obronny o nowe technologie i  doprowadzić do polonizacji produktów, które są kupowane od producentów zagranicznych. Zdaniem posła, potrzebne jest stałe forum dialogu między przemysłem a resortem obrony.

Rzecznik rządu Paweł Graś komentując inicjatywę SLD stwierdził, że o wojsku zawsze warto rozmawiać, ale też przypomniał, iż w ostatnich latach były realizowane duże, poważne programy związane z modernizacją armii. - Zakupy w siłach powietrznych to samoloty transportowe, F-16 czy bezzałogowe, a w siłach lądowych rosomaki czy  przeciwpancerne pociski kierowane. Przeprowadzane były ogromne inwestycje z związane z zabezpieczeniem osobistym i sprzętowym żołnierzy najpierw w Iraku, a potem w  Afganistanie. Ta modernizacja dokonuje się więc na bieżąco - przekonywał Graś. Rzecznik rządu przyznał jednocześnie, że dwie ostatnie tragedie lotnicze związane z  wojskiem pokazały, że "nigdy dość" funduszy na szkolenia. - Jestem przekonany, że nowy minister obrony narodowej w tym kierunku skieruje prace nad programowaniem budżetu, wydatków - podsumował. Zgodził się też z  opinią, że wojska ciągle nie można nazwać w pełni profesjonalnym. - Jesteśmy wciąż na drodze ku takiej armii - zaznaczył.

PAP, arb

 0

Czytaj także