Schetyna ministrem transportu, rząd bez Grabarczyka?

Schetyna ministrem transportu, rząd bez Grabarczyka?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Grzegorz Schetyna i Donald Tusk (fot. FORUM) 
PO liczy się z tym, że nie wystarczy jej głosów, by rządzić tylko z PSL. W związku z tym politycy Platformy, jako plan B zakładają "wyciąganie" pojedynczych posłów z innych klubów - przede wszystkim z SLD. Pod uwagę brana jest też współpraca z Sojuszem, ale tylko pod warunkiem, że dojdzie w nim do zmiany przywództwa.

Sondażowe wyniki wyborów wzmacniają pozycję Donalda Tuska w PO. Według nieoficjalnych informacji gdyby wyraźne zwycięstwo PO zostało potwierdzone Tusk chciałby powrotu do rządu Grzegorza Schetyny jako wicepremiera i ministra transportu. Sam Schetyna wolałby jednak zostać w Sejmie jako marszałek Izby i "broni się rękoma i nogami przed rządową posadą" - przekonywał jeden z polityków PO. - Schetyna woli zostać ponownie marszałkiem Sejmu, gdyż ta funkcja umacnia jego pozycję i daje mu większą swobodę - stwierdził pragnący zachować anonimowość przedstawiciel Platformy.

Siemoniak - tak, Grabarczyk - nie

W nowym rządzie Donalda Tuska na ministerialnych stanowiskach mieliby pozostać: Jacek Rostowski, Radosław Sikorski i Elżbieta Bieńkowska. Tusk dobrze ocenia również nowego szefa MON Tomasza Siemoniaka. Wolną rękę w sprawie pozostania w rządzie ma mieć Ewa Kopacz. W  wypowiedziach po ogłoszeniu sondaży Kopacz deklarowała wolę kontynuowania pracy na stanowisku ministra zdrowia. W  gabinecie Tuska ma natomiast zabraknąć miejsca dla Cezarego Grabarczyka.

"Palikot? Zdecydowanie nie"

Politycy Platformy zapewniają, że chcą kontynuować współpracę z  PSL. W nieoficjalnych rozmowach przyznają jednak, że mandaty PO i PSL mogą im nie wystarczyć, by rządzić samodzielnie. Platforma nie chce jednak szukać trzeciego koalicjanta - w razie potrzeby będzie natomiast próbować wyciągać pojedynczych posłów ze wszystkich klubów, a zwłaszcza z SLD. Taki plan ma ułatwić Platformie słaby wynik osiągnięty przez Sojusz i rozczarowanie, jakie już dzisiaj głośno wyrażają politycy tej partii. - Będziemy się uważnie przyglądać, co stanie się w najbliższych dniach z Grzegorzem Napieralskim i jego ekipą, bo to może nam znacząco ułatwić sprawę - przyznał jeden z liderów PO. Inny polityk PO twierdzi, że SLD mogłoby być także w  ostateczności partnerem koalicyjnym dla Platformy, ale pod warunkiem, że stery w  partii przejąłby "tandem Ryszard Kalisz i Leszek Miller, sterowani z tylnego siedzenia przez Aleksandra Kwaśniewskiego". - Na razie jednak poczekamy, jak politycy SLD rzucą się do gardła Napieralskiemu i będziemy obserwować rozwój wydarzeń - podsumował.

PO - według nieoficjalnych informacji - nie będzie na razie prowadzić żadnych rozmów z Januszem Palikotem i jego partią. - Zobaczymy, jakich ludzi wprowadzi do Sejmu Palikot i jeśli będzie tam ktoś rozsądny, to też spróbujemy takie osoby przechwycić - stwierdził pragnący zachować anonimowość polityk PO. Politycy Platformy przyznają, że współpracy z Palikotem nie wyobraża sobie przede wszystkim Grzegorz Schetyna.

Jeśli chodzi o współpracę z PSL, to w  przypadku gdyby ostateczne wyniki wyborów potwierdziły te sondażowe, ludowcy nie mogą liczyć na wzmocnienie swojej dotychczasowej pozycji w rządzie. - PSL musi mieć bowiem świadomość, że w  związku ze słabym wynikiem SLD, Sojusz staje się dla nas alternatywą do współpracy - ostrzegał polityk PO.

PAP, arb