Uciekający przed policją 37-letni rowerzysta wolał skoczyć do stawu - w którym utonął - niż zapłacić mandat (rower, którym jechał nie miał świateł).
Mężczyzna jechał na nieoświetlonym rowerze w nocy z niedzieli na poniedziałek z miejscowości Zaklików w kierunku Zdziechowic (koło Stalowej Woli), prawdopodobnie do domu.
"Marek S. jechał drogą na nieoświetlonym rowerze. Zobaczył oznakowany samochód policyjny i rzucił się do ucieczki przez łąki. Wskoczył do stawu hodowlanego. Policjanci próbowali go szukać, ale było ciemno i trudno było go zlokalizować. Dzięki wezwanej pomocy wydobyto jego ciało - na ratunek było już za późno. Mężczyzna utonął" - relacjonował przebieg zdarzeń rzecznik podkarpackiej policji Wiesław Dybaś.
em, pap
"Marek S. jechał drogą na nieoświetlonym rowerze. Zobaczył oznakowany samochód policyjny i rzucił się do ucieczki przez łąki. Wskoczył do stawu hodowlanego. Policjanci próbowali go szukać, ale było ciemno i trudno było go zlokalizować. Dzięki wezwanej pomocy wydobyto jego ciało - na ratunek było już za późno. Mężczyzna utonął" - relacjonował przebieg zdarzeń rzecznik podkarpackiej policji Wiesław Dybaś.
em, pap