Władze Szczecina rozważają możliwość przyznania darmowych biletów komunikacji miejskiej dla najuboższych stoczniowców upadającej spółki.
Z taką propozycją wystąpił na ostatniej sesji Rady Miejskiej jeden z radnych.
Przemysław Borowiecki z biura prasowego zarządu miasta powiedział, że na razie nie zapadły jeszcze żadne decyzje w tej sprawie. Darmowe bilety miałby rozprowadzać Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Tymczasem w czwartek na porannym wiecu, które od wielu dni odbywają się na rampie rozładunkowej na terenie stoczni, przewodniczący Komitetu Protestacyjnego Janusz Gajek ogłosił, że pracownicy firmy mogą korzystać z komunikacji miejskiej nie kasując biletów za przejazd.
"Z tego co wiem, za jazdę bez biletów nie będą wyciągane konsekwencje. Nie bójcie się jakichś pojedynczych +kanarów+". Jeździmy na przepustki stoczniowe" - mówił do zgromadzonych na rampie stoczniowców.
Edmund Szymański, kierownik firmy "Renoma" kontrolującej na zlecenie miasta bilety w miejskich tramwajach i autobusach, był zdziwiony tym, że stoczniowcy nawołują do jazdy bez biletów. Powiedział, że nic mu nie wiadomo o planach zarządu miasta.
Szefowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Stefania Lemańska powiedziała, że dotarły do niej informacje o tym, jakoby miasto chciało rozdać części stoczniowców darmowe bilety na przejazdy, ale na razie ośrodek nie otrzymał ani zarządzenia, ani pieniędzy na ten cel do miasta. Lemańska powiedziała, że do ośrodka wciąż zgłaszają się stoczniowcy z wnioskami o przyznanie pomocy finansowej. Do tej pory zgłosiło się około 1000 osób.
nat, pap
Przemysław Borowiecki z biura prasowego zarządu miasta powiedział, że na razie nie zapadły jeszcze żadne decyzje w tej sprawie. Darmowe bilety miałby rozprowadzać Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Tymczasem w czwartek na porannym wiecu, które od wielu dni odbywają się na rampie rozładunkowej na terenie stoczni, przewodniczący Komitetu Protestacyjnego Janusz Gajek ogłosił, że pracownicy firmy mogą korzystać z komunikacji miejskiej nie kasując biletów za przejazd.
"Z tego co wiem, za jazdę bez biletów nie będą wyciągane konsekwencje. Nie bójcie się jakichś pojedynczych +kanarów+". Jeździmy na przepustki stoczniowe" - mówił do zgromadzonych na rampie stoczniowców.
Edmund Szymański, kierownik firmy "Renoma" kontrolującej na zlecenie miasta bilety w miejskich tramwajach i autobusach, był zdziwiony tym, że stoczniowcy nawołują do jazdy bez biletów. Powiedział, że nic mu nie wiadomo o planach zarządu miasta.
Szefowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Stefania Lemańska powiedziała, że dotarły do niej informacje o tym, jakoby miasto chciało rozdać części stoczniowców darmowe bilety na przejazdy, ale na razie ośrodek nie otrzymał ani zarządzenia, ani pieniędzy na ten cel do miasta. Lemańska powiedziała, że do ośrodka wciąż zgłaszają się stoczniowcy z wnioskami o przyznanie pomocy finansowej. Do tej pory zgłosiło się około 1000 osób.
nat, pap