Przez Ewę Kopacz szpitale jednodniowe znikną z rynku?

Przez Ewę Kopacz szpitale jednodniowe znikną z rynku?

Ewa Kopacz podjęła decyzję w ostatnich dniach pełnienia funkcji ministra zdrowia (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Wejście w życie projektu rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia może wyeliminować z rynku szpitale jednodniowe - uważają Pracodawcy RP. Przepisy mają na celu zapewnienie jakości świadczeń i bezpieczeństwa pacjentów - twierdzi ministerstwo zdrowia
Wszystko o nowym rządzie Tuska - kliknij tutaj

Na początku listopada ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz (od niedawna marszałek Sejmu) podpisała projekt rozporządzenia zmieniający wymagania, jakie muszą spełniać szpitale jednego dnia, by ubiegać się o kontrakt z NFZ. Przepisy wprowadzają m.in. dodatkowe elementy dla bloków operacyjnych w postaci stanowiska znieczulenia ogólnego oraz stanowiska nadzoru pooperacyjnego w sali wybudzeń.

Zdaniem Pracodawców RP wejście w życie tego rozporządzenia może wyeliminować z rynku szpitale jednodniowe. Według tej organizacji, takie lecznice nie będą mogły już korzystać w wyłączeń dotyczących wymogów, do tej pory miały zagwarantowaną taką możliwość.

"Nałożono na nie wymogi wyższe niż na inne szpitale"

"Nowe rozporządzenie wprowadza niezrozumiałe zmiany w zakresie składników bloku operacyjnego zespołu chirurgii jednego dnia, w którym wykonywane są świadczenia z zakresu leczenia szpitalnego. Zmiany oznaczają zaostrzenie wymogów stosowanych wobec tego typu szpitali, będących w ogromnej większości ośrodkami prywatnymi. Samo zaostrzenie nie byłoby może dziwne, gdyby nie fakt, że w wyniku rozporządzenia wymogi te są wyższe niż zastosowane wobec wszystkich innych typów szpitali wykonujących procedury na podstawie umowy z NFZ. Chodzi zarówno o szpitale wykonujące procedury w trybie pełnej hospitalizacji, jak i hospitalizacji planowej" - podkreślają Pracodawcy RP.

Według nich, w przypadku wymagań dla szpitali jednego dnia nie skorzystano z możliwości, jakie daje inne rozporządzenie opisujące wymagania sanitarne i fachowe. Dopuszcza ono stosowanie pewnych wyjątków, np. wspólnego pomieszczenia lub wydzielonego miejsca przygotowania pacjenta dla kilku sal operacyjnych. "W wyniku tego powstała paradoksalna sytuacja - ze wspomnianych uproszczeń mogą korzystać bloki operacyjne należące do szpitali całodobowych, natomiast takiej możliwości nie mogłyby mieć zespoły chirurgii jednego dnia" - uważają Pracodawcy RP.

"Resort dał nierealnie mało czasu"

Ich zdaniem, ministerstwo zdrowia zaproponowało "nierealnie krótki termin wejścia w życie tego rozporządzenia, co uniemożliwia dostosowanie szpitali jednodniowych do nowych wymagań". - Już od czerwca zwracaliśmy uwagę na potrzebę odpowiednio wczesnej zmiany ewentualnych zasad kontraktowania. Tymczasem zapisy rozporządzenia powodują ogromną interwencję w struktury przestrzenne szpitali, a to wymaga wielu miesięcy przygotowań i remontów – podkreślił wiceprezydent Pracodawców RP Andrzej Mądrala.

- Dwa tygodnie temu wystąpiliśmy do minister zdrowia o przesunięcie kontraktowania o kwartał, co umożliwiłoby spokojniejsze przeprowadzenie stosownych procedur. Uważamy, że rozpoczęcie kontraktowania w trybie jednego dnia w połowie listopada lub później - musimy bowiem poczekać jeszcze na zarządzenie prezesa NFZ - może oznaczać brak ciągłości wykonywanych procedur na przełomie roku – dodał Mądrala.

Ministerstwo: chodzi nam o pacjentów

Dyrektor Biura Prasy i Promocji ministerstwa zdrowia Krzysztof Suszek oświadczył w odpowiedzi na zarzuty, że przygotowane przez resort przepisy mają na celu zapewnienie jakości świadczeń i bezpieczeństwa pacjentów poddawanych zabiegom operacyjnym. - Odpowiadają one wymaganiom określonym dla bloku operacyjnego w przepisach rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 2 lutego 2011 r. w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej - oświadczył Suszek.

zew, PAP

Wszystko o nowym rządzie Tuska - kliknij tutaj

Czytaj także

 0