Zawał z przejedzenia

Zawał z przejedzenia

Dodano:   /  Zmieniono: 
-To największy skandal giełdowy w III RP. Przestałem się już interesować tym śmieciem - tak mówi o Elektrimie, do niedawna flagowym okręcie stołecznej giełdy, jeden z najbardziej znanych polskich maklerów.
Widmo upadku Elektrimu (jego aktywa warte są około 2 mld dolarów) to najbardziej widoczny objaw ciężkiej choroby, na jaką zapadły polskie czebole. W tarapatach znalazły się między innymi zadłużone po uszy: Stalexport, Impexmetal, Mostostal Export i holdingi budowlane. W pierwszym półroczu 2002 r. spółki giełdowe straciły łącznie 320 mln zł, choć rok temu zarobiły w tym czasie 1,6 mld zł. - To dekoniunktura bezlitośnie obnażyła błędy zarządów - nie mają wątpliwości obserwatorzy rynku. Coraz częściej we wzrost wartości kierowanych przez siebie spółek nie wierzą już sami menedżerowie i członkowie rad nadzorczych (tzw. insiderzy). Od początku 2002 r. zarządy firm notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych pozbyły się łącznie 3,72 mln akcji o wartości prawie 99 mln zł, kupując w tym czasie zaledwie 1,38 mln akcji o wartości 9,3 mln zł.
Ostatni gasi światło
Maciejowi Radziwiłłowi, piątemu w latach 90. szefowi holdingu, może przypaść smutny obowiązek zgaszenia światła i zwinięcia interesu pod nazwą Elektrim. W marcu 2000 r. papiery trzynastego co do wielkości polskiego koncernu osiągnęły na giełdzie rekordową cenę 74,6 zł, w miniony wtorek te już "śmieciowe akcje" można było nabyć po 1,43 zł. Dzień wcześniej szef Elektrimu ogłosił, że firma nie będzie w stanie spłacić pierwszej raty (100 mln euro) długów szacowanych na 500 mln euro w uzgodnionym z wierzycielami terminie - kurs akcji w ciągu kilku godzin spadł o 37,8 proc.! W ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy stołeczny holding już po raz drugi balansuje na krawędzi. Poprzednio właściciele jego obligacji zgodzili się zaczekać na należne im pieniądze do 11 września, licząc, że sprzedaż wchodzącej w skład grupy spółki Elektrim Telekomunikacja pozwoli zebrać potrzebne środki. Konsorcjum BRE Banku i holenderskiego Eastbridge wystawiło jednak Elektrim do wiatru i zrezygnowało z zakupu telekomunikacyjnej firmy.
- Nie zgadzamy się na renegocjację porozumienia o spłacie długów i oczekujemy, że spółka powróci do wcześniej uzgodnionych warunków - zapowiada Joshua Hertz, rzecznik londyńskich obligatariuszy Elektrimu, którzy w każdej chwili mogą zgłosić do sądu wniosek o ogłoszenie jej upadłości. Niewykluczone jest co prawda, że holding znów się wywinie. Jeśli BRE Bank (ma ponad 20 proc. jego akcji) dotrzyma obietnicy i wykupi od wierzycieli obligacje warte 100 mln euro, a firmie uda się sprzedać szybko jakieś aktywa - na przykład telewizję kablową AsterCity - wierzyciele mogą się zgodzić na kolejny układ. BRE ma jednak niewiele mniejsze problemy.
Ociężałe tłuściochy
Dawne centrale handlu zagranicznego - Universal, Rolimpex czy Elektrim - stworzyły na swoją zgubę potężne imperia gospodarcze. Kiedy miały pieniądze, a brakowało pomysłów jak je sensownie wydać, wolały - zamiast zwrócić je akcjonariuszom w postaci dywidendy - kupić jakąś spółkę, fabrykę, hurtownię - mówi Robert Nejman, doradca inwestycyjny i członek zarządu CA IB Investment Management. Przypominały w tym nieco (zwłaszcza że w grę wchodziły również powiązania ze światem polityki) koreańskie czebole.
Sprywatyzowany w 1991 r. Elektrim pod rządami prezesa Andrzeja Skowrońskiego kupował w początkach lat 90. bez opamiętania - w skład grupy 140 jego spółek wchodziły między innymi fabryka kotłów, żarówek, cegielnia, wytwórnie jogurtów i margaryny, gospodarstwa rolne, Polska Telefonia Cyfrowa (sieć komórkowa Era GSM). W ostatnich latach Elektrim zaangażował się w prywatyzację zakładów energetycznych (ma 38 proc. akcji elektrowni Pątnów - Adamów - Konin). - Nie myślano o planie awaryjnym na "chude" lata. Lokowano pieniądze we wszystko, licząc, że któraś z inwestycji w końcu pozwoli zarobić. W USA określają tę strategię jako "rzuć zawartością kosza na śmieci w ścianę - coś na pewno się przylepi" - mówi Krzysztof Borusowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha. Kiedy nastał kryzys, ten ciężar zaczął przygniatać polskie imperia. Dziś molochy na gwałt wyprzedają wszystkie zbędne firmy z portfela, próbując zebrać gotówkę na spłatę zaciąganych na ekspansję kredytów. Wskaźnik zadłużenia holdingu Stalexport sięgnął niedawno 73 proc. i firmę na razie ratuje zgoda wierzycieli na zamianę 35 proc. sześćsetmilionowego długu na akcje. Handlujący metalami nieżelaznymi Impexmetal chce się pozbyć między innymi Zakładów Metalurgicznych Silesia, Huty Zawiercie i firmy Impex-Łożyska. Wyprzedaży dokonuje też zadłużony na ponad 200 mln zł Mostostal Export, który niedawno musiał dementować pogłoski o złożeniu przez swoich wierzycieli wniosku o ogłoszenie upadłości firmy.
Zasłony dymne
Kłopoty największych polskich przedsiębiorstw to nie tylko rezultat braku wyobraźni jej szefów i beztroski rad nadzorczych. - Giełda przez ostatnie lata konsekwentnie rozmieniała dobrą reputację na drobne, nie reagując dość stanowczo, gdy znajdowano "trupa w szafie". Wiele spółek publicznych nie przestrzega reguł dobrego zarządzania (corporate governance), lekceważy mniejszych akcjonariuszy, nie informuje o swoich planach - tłumaczy Rafał Antczak z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. Mistrzem w stawianiu zasłony dymnej był właśnie Elektrim. Skowroński podał się do dymisji, gdy wyszło na jaw, że przez 33 miesiące spółka trzymała w tajemnicy porozumienie z Kulczyk Holding o sprzedaży mu części akcji PTC. Za rządów Amerykanki Barbary Lundberg firma zaskakiwała udziałowców zmianami strategii inwestycyjnej, uwikłała się w niejasne konflikty z takimi gigantami, jak francuski Vivendi oraz Deutsche Telekom. Zarząd upadłej niedawno spółki handlowej Ocean wyspecjalizował się z kolei w mamieniu wierzycieli kolejnymi programami ratowania firmy i rozpuszczaniem pogłosek o tajemniczych inwestorach tylko czekających na wejście do firmy. Informatyczna spółka ST Group najzwyczajniej oszukiwała inwestorów, majstrując przy księgach rachunkowych, czym zyskała sobie miano małego Enronu.
Krzysztof Trębski Współpraca: Jan Piński
Pełny tekst "Zawału z przejedzenia" w najnowszym, 1033 numerze tygodnika "Wprost" w sprzedaży od poniedziałku.
 0

Czytaj także