Zakończył się proces Lech Wałęsa i Mieczysław Wachowski kontra Lech Kaczyński. Wyrok zostanie wydany w środę.
Proces odraczany był dwukrotnie. We wtorek przewód sądowy rozpoczęto i zakończono.
Były prezydent i jego minister stanu żądają od lidera PiS i b. ministra sprawiedliwości 10 tys. zł odszkodowania, które mają zostać wpłacone na konto Fundacji Archiwum Pomorskiego Armii Krajowej i przeprosin za naruszenie dóbr osobistych.
Wałęsa i Wachowski poczuli się obrażeni wypowiedziami lidera PiS w audycji "Gość Radia Zet" z 18 czerwca 2001 r. Kaczyński miał wówczas potwierdzić słowa swojego brata, Jarosława, że b. prezydent dopuszczał się przestępstw. Z kolei Wachowskiego b. minister sprawiedliwości określił mianem "wielokrotnego przestępcy".
Sąd Okręgowy w Gdańsku odrzucił pisemny wniosek Lecha Kaczyńskiego o odroczenie rozprawy m.in z powodu wcześniej zaplanowanego urlopu jego pełnomocnika. Pozwanego nie było we wtorek w sądzie.
Sąd tym samym przychylił się do wniosku pełnomocników powodów, którzy wnioskowali o wydanie wyroku. "Lech Kaczyński lekceważy wymiar sprawiedliwości. To dalsza kpina. Pozwany mógł dzisiaj być w sądzie, bo nie ma posiedzenia Sejmu" - argumentowała wcześniej mec. Ewelina Wolańska, reprezentująca Lecha Wałęsę.
Adwokaci podkreślali, że pełnomocnik Lecha Kaczyńskiego mógł skorzystać z tzw. substytucji i skierować na rozprawę innego prawnika.
Sąd przesłuchał obecnego na rozprawie Mieczysława Wachowskiego. Powiedział on, że wypowiedzi ówczesnego ministra sprawiedliwości, które usłyszał na antenie były dla niego szokiem i zaskoczeniem.
"Nie jestem przestępcą, nie popełniałem przestępstw" - odpowiedział Wachowski na pytanie sądu, czy jest przestępcą.
"Byłem zatrzymywany w stanie wojennym, byłem internowany. Nie toczyły się i nie toczą się przeciwko mnie postępowania karne" - dodawał.
Mówił, że po wypowiedzi Kaczyńskiego zaczepiany w szkole był jego syn, a i on sam miał problemy.
Mec. Wolańska relacjonowała, że oburzony wypowiedziami Kaczyńskiego był także Lech Wałęsa. Dodawała, że doniesienie można byłoby skierować na Lecha Kaczyńskiego, bo skoro wiedział, że popełniono przestępstwa, to miał ustawowy obowiązek wszczęcia postępowań.
nat, pap
Były prezydent i jego minister stanu żądają od lidera PiS i b. ministra sprawiedliwości 10 tys. zł odszkodowania, które mają zostać wpłacone na konto Fundacji Archiwum Pomorskiego Armii Krajowej i przeprosin za naruszenie dóbr osobistych.
Wałęsa i Wachowski poczuli się obrażeni wypowiedziami lidera PiS w audycji "Gość Radia Zet" z 18 czerwca 2001 r. Kaczyński miał wówczas potwierdzić słowa swojego brata, Jarosława, że b. prezydent dopuszczał się przestępstw. Z kolei Wachowskiego b. minister sprawiedliwości określił mianem "wielokrotnego przestępcy".
Sąd Okręgowy w Gdańsku odrzucił pisemny wniosek Lecha Kaczyńskiego o odroczenie rozprawy m.in z powodu wcześniej zaplanowanego urlopu jego pełnomocnika. Pozwanego nie było we wtorek w sądzie.
Sąd tym samym przychylił się do wniosku pełnomocników powodów, którzy wnioskowali o wydanie wyroku. "Lech Kaczyński lekceważy wymiar sprawiedliwości. To dalsza kpina. Pozwany mógł dzisiaj być w sądzie, bo nie ma posiedzenia Sejmu" - argumentowała wcześniej mec. Ewelina Wolańska, reprezentująca Lecha Wałęsę.
Adwokaci podkreślali, że pełnomocnik Lecha Kaczyńskiego mógł skorzystać z tzw. substytucji i skierować na rozprawę innego prawnika.
Sąd przesłuchał obecnego na rozprawie Mieczysława Wachowskiego. Powiedział on, że wypowiedzi ówczesnego ministra sprawiedliwości, które usłyszał na antenie były dla niego szokiem i zaskoczeniem.
"Nie jestem przestępcą, nie popełniałem przestępstw" - odpowiedział Wachowski na pytanie sądu, czy jest przestępcą.
"Byłem zatrzymywany w stanie wojennym, byłem internowany. Nie toczyły się i nie toczą się przeciwko mnie postępowania karne" - dodawał.
Mówił, że po wypowiedzi Kaczyńskiego zaczepiany w szkole był jego syn, a i on sam miał problemy.
Mec. Wolańska relacjonowała, że oburzony wypowiedziami Kaczyńskiego był także Lech Wałęsa. Dodawała, że doniesienie można byłoby skierować na Lecha Kaczyńskiego, bo skoro wiedział, że popełniono przestępstwa, to miał ustawowy obowiązek wszczęcia postępowań.
nat, pap