W pociągu nie ma już nikogo żywego?

W pociągu nie ma już nikogo żywego?

Nowak: czekamy na ciężki sprzęt fot. PAP/Piotr Polak
Koło południa będzie podnoszony wrak pociągu po katastrofie kolejowej w gminie Szczekociny koło Zawiercia - poinformował minister transportu Sławomir Nowak. Szef MSW Jacek Cichocki podał, że przed godz. 5 nad ranem zakończyło się przeszukiwanie miejsca katastrofy z użyciem psów. - Prawdopodobnie nie ma tam już nikogo żywego - powiedział Cichocki.
ak dodał, ekipa ratownicza czeka teraz na ciężki sprzęt, by podnieść lokomotywę. Według niego obecnie nie można wykluczyć, że ciał jest więcej. Nowak poinformował, że ciężki sprzęt przyjedzie ze Skarżyska-Kamiennej.

Minister transportu zapowiedział, że w poniedziałek spotka się z  szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych Tadeuszem Rysiem. Nowak nie chciał mówić o możliwych przyczynach katastrofy, powiedział tylko, że Komisja współpracuje z prokuraturą. Potwierdził, że jeden z pociągów jechał na właściwym torze (pociąg PKP InterCity), a pociąg InterRegio - pod prąd.

Ranni wydobyci z pociągu

Po godzinie 4 rano zakończyła się akcja związana z wydobywaniem rannych z pociągu, które zderzyły się w sobotę na Śląsku. Teraz strażacy będą przeszukiwać zniszczone wagony; nadal nie zdołano wydobyć 15 ofiary - poinformował rzecznik PSP Paweł Frątczak. W katastrofie rannych zostało 54 osoby, w tym ponad 30 ma ciężkie obrażenia. Przewieziono ich do szpitali na terenie woj. śląskiego i  małopolskiego.

- Można powiedzieć, że etap operacji związanych z wydobywaniem, ewakuacją rannych zakończył się o godzinie 4.10. Brało w nim udział ponad 450 strażaków i m.in. 35 samochodów ratowniczych. Teraz na miejscu jest 11 zastępów, będą brały udział w przeszukiwaniu ostatnich zniszczonych wagonów - powiedział ok. godz. 7 rano Frątczak.

Ostatnia ofiara?

Wyjaśnił, że kolejnym etapem będzie zabezpieczenie przez prokuratorów miejsca katastrofy; strażacy będą natomiast je przeszukiwać "metr po  metrze". - Wiemy już, że zginęło 15 osób. Niestety nadal nie udało nam się wydobyć ostatniej ofiary, widzimy ją ale nie możemy do niej dotrzeć - dodał rzecznik. Pytany czy ten tragiczny bilans może wzrosnąć powiedział, że na razie nie ma takich przesłanek ale "niestety nie można niczego wykluczyć".

Trudna akcja

Frątczak poinformował również, że akcja była bardzo trudna m.in. ze  względu na to, że do katastrofy doszło w nocy oraz na dość odległe jej miejsce. - Jako pierwsze dojechały tam jednostki ochotniczej straży pożarnej. Później ściągniętych zostało także m.in. 12 specjalistycznych kontenerów, z podgrzewanymi namiotami. Stworzyliśmy ratownicze miasteczko, w którym udzielana była pierwsza pomoc rannym - dodał rzecznik.

15 osób zginęło, a 54 trafiły do szpitali - to bilans katastrofy kolejowej niedaleko Zawiercia na Śląsku, według danych, jakie w  niedzielę nad ranem podał wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk.

Katastrofa kolejowa pod Zawierciem - najnowsze informacje na Wprost.pl

Czołowe zderzenie pociągów. 13 osób nie żyje, 60 rannych

"Szok". Katastrofa kolejowa pod Zawierciem - relacje świadków

Infolinia dla rodzin ofiar katastrofy pod Zawierciem

Tusk: najtragiczniejsza katastrofa kolejowa w naszej historii

eb, pap

Czytaj także

 0