"Obecne prawo jest przyczyną wielu nieszczęść"

"Obecne prawo jest przyczyną wielu nieszczęść"

Chociaż sprawca gwałtu to najczęściej osoba znana ofierze, tylko 8 proc. poszkodowanych zgłasza się na policję (fot.sxc.hu)
- Trzeba jak najszybciej zmienić przepisy, które uniemożliwiają ratyfikowanie konwencji ws. przemocy wobec kobiet - uważa pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Chodzi m.in. o zmianę trybu ścigania gwałtu.

Zdaniem Kozłowskiej-Rajewicz Polska powinna jak najszybciej ratyfikować Konwencję Rady Europy ws. zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jak przypomniała, premier Donald Tusk uznał, że  konwencję ws. przemocy wobec kobiet należy możliwie szybko przygotować do podpisu i ratyfikacji.

"Polskie prawo przyczyną nieszczęść"

Kozłowska-Rajewicz podkreśliła, że premier popiera starania - jej oraz organizacji pozarządowych pomagających ofiarom przemocy - aby  zmienić prawo, jeśli chodzi o tryb ścigania przestępstwa gwałtu, które w  Polsce – w przeciwieństwie do większości krajów UE – jest ścigane na  wniosek, a nie z urzędu. Pełnomocniczka zaznaczyła, że jest to jeden z dwóch punktów spornych jeśli chodzi o konwencję ws. przemocy wobec kobiet.

- Obecny tryb ścigania gwałtu jest - moim zdaniem - przyczyną wielu nieszczęść. Jak bardzo może być szkodliwy, widać choćby na przykładzie osób ubezwłasnowolnionych. Jeśli takie osoby doświadczą przemocy seksualnej, nie mogą tego same zgłosić, może to zrobić osoba, która je  reprezentuje. Jednak zdarza się, że jest to sprawca przemocy lub ktoś z  nim powiązany. Wtedy powstaje sytuacja patowa - powiedziała Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

Dzieci w niebezpieczeństwie

Dodała, że podobnie jest z dziećmi pomiędzy 15. a 18. rokiem życia -  wykorzystywanie seksualne dziecka poniżej 15. roku życia kwalifikowane jest jako pedofilia i ścigane z urzędu, jednak w przypadku dzieci starszych – wyłącznie na wniosek. - W takim przypadku zawiadomienie o  przestępstwie złożyć może jedynie opiekun prawny, który nie zawsze, z  różnych względów, jak obawa przed wstydem, upokorzeniem i odrzuceniem społecznym, na taki krok się decyduje - wyjaśniła Kozłowska-Rajewicz.

Jej zdaniem stereotypy powodują, że ofiara wstydzi się bardziej niż  sprawca, a system prawny i niedoskonałe procedury postępowania z  ofiarami gwałtów takie podejście wzmacniają. - Chociaż sprawca gwałtu to  najczęściej osoba znana ofierze, tylko 8 proc. poszkodowanych zgłasza się na policję. To jest nasz wstyd i trzeba to jak najszybciej naprawić - podkreśliła. Dodała, że od dłuższego czasu prowadzi w tej sprawie rozmowy z  Ministerstwem Sprawiedliwości. Zmianę popierają parlamentarzyści, którzy przygotowują poselski projekt nowelizacji kodeksu karnego, a także Rzecznik Praw Dziecka, który zwrócił się do ministra sprawiedliwości z  wystąpieniem generalnym w tej sprawie.

Gowin: trzeba chronić ofiary

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin powiedział, że postulat, aby gwałt ścigany był z urzędu uważa za zasadny, jednak jego zdaniem równie ważna jest ochrona ofiar tego przestępstwa. Poinformował, że jego resort planuje rozwiązanie polegające na odwróceniu dotychczasowego porządku: sprawa wszczynana byłaby z urzędu, ale ofiara mogłaby odmówić zeznań, co automatycznie skutkowałoby umorzeniem sprawy.

Jak poinformowała Kozłowska-Rajewicz, kolejna przeszkoda w  ratyfikacji konwencji dotyczy izolacji potencjalnego sprawcy przemocy od ofiary. - Konwencja stanowi, że powinien być on absolutnie odizolowany od  ofiary do czasu wyjaśnienia sprawy, jednak nasze prawo funkcjonuje inaczej. Można oczywiście kogoś aresztować, ale w praktyce najczęściej jest tak, że do rozstrzygnięcia sprawy sprawca mieszka z ofiarą albo przebywa gdzieś w pobliżu i może na nią wywierać presję odnośnie zeznań lub dalej stosować przemoc. Musimy zastanowić się, w jaki sposób rozwiązać te kwestie - mówiła pełnomocniczka.

ja, PAP

Czytaj także

 0