SLD o Gowinie: brakuje mu rozsądku

SLD o Gowinie: brakuje mu rozsądku

Jarosław Gowin (fot. PAP/Leszek Szymański)
Niektórym propozycjom Jarosława Gowina brakuje rozsądku - uważa Tadeusz Iwiński z SLD. Poseł wyjaśnił, że SLD nie podobają się m.in. działania ministra w sprawie deregulacji zawodów, likwidacji sądów rejonowych i konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet.
- Jarosław Gowin jako filozof powinien dobrze znać powiedzenie Wiktora Hugo, że najważniejszą cnotą jest rozsądek. Okazuje się jednak, że tego rozsądku w wielu propozycjach, które jego resort przedstawił, brakuje - oświadczył Iwiński.

Po pierwsze likwidacja sądów, po drugie deregulacja...

Poseł SLD tłumaczył, że Sojuszowi w działaniach Gowina nie podobają się zwłaszcza cztery kwestie. - Pierwsza rzecz to pomysł, który wraca w nowym wcieleniu groźniejszym niż poprzednie, likwidacji sądów rejonowych - podkreślił. Według niego jest to "pomysł niekonsultowany, chaotyczny, przeciwko któremu występują sędziowie" i który - zdaniem Iwińskiego -  szczególnie negatywnie dotknie mieszkańców dużych miast województw takich jak warmińsko-mazurskie. - Drugim elementem z tego egzotycznego kwartetu pomysłów ministra Gowina jest sprawa deregulacji zawodów - kontynuował Iwiński. Poseł zaznaczył, że sama idea deregulacji nie jest zła. Sojuszowi nie podoba się jednak sposób w jaki minister sprawiedliwości ją realizuje. Iwiński zarzucił Gowinowi, że forsuje deregulację zawodów bez konsultacji ze  wszystkimi zainteresowanymi środowiskami, m.in. z taksówkarzami. Z kolei rzecznik Sojuszu Dariusz Joński poinformował, że SLD opowiada się za  powołaniem w Sejmie specjalnej komisji ds. deregulacji zawodów.

...po trzecie konwencja Rady Europy...

- Trzeci element działań ministra Gowina, który zyskał rozgłos i  słuszny sprzeciw, a także wskazał na wyraźne podziały w rządzie, to  podejście do konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet - mówił dalej Iwiński. Nawiązał w ten sposób do faktu, że Gowin jest przeciwny ratyfikacji tej konwencji, bo - według niego -  obok bardzo słusznych postulatów, z których ogromna większość jest już przez Polskę od dawna realizowana, zawiera ona także "pewną warstwę ideologiczną", która może być interpretowana jako wezwanie do zwalczania wartości chronionych konstytucją. Według Iwińskiego racjonalne podejście w kwestii konwencji reprezentuje pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, ale - jak zaznaczył poseł SLD - "nie wiadomo, które siły w rządzie wezmą górę". Zdaniem Iwińskiego nieratyfikowanie przez nasz kraj tej konwencji byłoby rzeczą "niesłychaną, która miałaby wielkie reperkusje międzynarodowe". - Rzecz jest o tyle niesłychana pod każdym względem, że dopiero co  obchodzono 20-lecie przystąpienia Polski do Rady Europy, najstarszej organizacji na kontynencie, która zajmuje się rozwojem demokracji, obroną prawa człowieka, a tu taki pasztet - ocenił polityk.

...po czwarte klauzula sumienia dla aptekarzy

SLD krytykuje Gowina także za jego stosunek do pomysłu klauzuli sumienia dla aptekarzy. Projekt w tej sprawie przygotowuje poseł PO Jacek Żalek. Według "Gazety Wyborczej" Żalek chce, by aptekarze mogli odmówić sprzedaży np. tabletek antykoncepcyjnych, jeśli jest to  niezgodne z ich sumieniem. Gowin oświadczył publicznie, że "jako poseł poparłby tę propozycję".

PAP, arb

Czytaj także

 1
  • casimir   IP
    JESTEM ZA PEŁNĄ DEREGULACJĄ ZAWODU POŚREDNIKA NIERUCHOMOŚCI Rynek nieruchomości obserwuję codziennie. Uważam że pośrednicy w obrocie nieruchomościami , po wprowadzeniu licencji , nie podnieśli poziomu usług, dało to jedynie pracę twórcom szkół o profilu nieruchomościowym.Zawsze ze zdziwieniem przyjmowałem fakt, że w mojej spółdzielni , w ciągu kilkunastu lat żaden pośrednik nie pytał o stan techniczny lokalu, czy jakiekolwiek problemy Spółdzielni obciążające potem nowego nabywcę. A lokali sprzedano wiele. Na takich praktykach zwykle traci klient, a przecież to on ostatecznie finansuje rynek, z demonstracjami włącznie.
    Stroną w konsultacjach mogą być jedynie ci, którzy za te usługi płacą, a nie ci , którzy są beneficjentami projektu. Pytanie pośredników, czy ograniczyć ich prawa nasuwa gotową odpowiedź. Wymóg wykształcenia wyższego dla pośredników w obrocie nieruchomościami w obecnej postaci jedynie ogranicza rynek i daje możliwość zarobku różnym wykładowcom. Tu jest rzeczywiste pole manipulacji, bo wiele szkół załatwia jedynie papierek, a poziom jest daleki od akademickiego. Nie można też wymagać wykształcenia wyższego od wstępujących do zawodu skoro wielu pośredników posiada wykształcenie średnie, a ich wiedza nie jest regularnie weryfikowana.Licencja zapewniła azyl tysiącom osób ze średnim wykształceniem. Ilość popełnianych błędów popełnianych przez agencje nieruchomości jest porażająca. Trudno zatem mówić o dorobku naukowym wypracowanym w okresie ostatnich 15 lat, skoro efekty sa aż tak mizerne, chodzi raczej o ograniczenie konkurencji i utrzymanie wysokich prowizji. Pośrednicy zatrudniają asystentów, i to oni wykonują całą usługę. Rola właściciela licencji sprowadza się zwykle do podpisania umowy