Opóźnia się proces byłego senatora PO

Opóźnia się proces byłego senatora PO

Do 18 października warszawski sąd odroczył początek procesu byłego senatora Krzysztofa P. oskarżonego o posiadanie narkotyków i nakłanianie innych osób do ich zażywania, fot. sxc.hu / Źródło: FreeImages.com
Do 18 października warszawski sąd odroczył początek procesu byłego senatora Krzysztofa P. oskarżonego o posiadanie narkotyków i nakłanianie innych osób do ich zażywania. Obrona wniosła o wyłączenie prokuratora, który udzielił wywiadu prasowego na temat sprawy.

- Okoliczności, które miały miejsce podczas śledztwa uprawniają do twierdzenia, że prokurator podlega wyłączeniu - powiedział przed sądem jeden z obrońców byłego senatora mec. Krzysztof Stępiński.

Obrońca dodał, że wniosek w tej sprawie złożył w czwartek i poprosił o odroczenie rozprawy do czasu rozpoznania tego wniosku przez prokuratora okręgowego. - Liczyliśmy, że prokuratura zachowa się przyzwoicie, mieliśmy zaufanie do urzędu, niestety zawiedliśmy się - zaznaczył mecenas, pytany przez sąd, dlaczego decyzję o złożeniu wniosku dotyczącego prokuratora podjął niedługo przed pierwszą rozprawą.

Prokurator Józef Gacek zaznaczył, że nie widzi "żadnych - ani obligatoryjnych, ani fakultatywnych przesłanek - uzasadniających jego wyłączenie". Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza zdecydował jednak o odroczeniu rozprawy do czasu decyzji w sprawie wniosku obrony.

W grudniu 2009 r. "Super Express" ujawnił film z udziałem ubranego w sukienkę senatora, nagrany w jego mieszkaniu przez Joannę D. Film - na którym słychać wulgarne komentarze kobiety - miał być dowodem, że senator posiadał i zażywał narkotyki. On sam zaprzeczył, by zażywał narkotyki; twierdził, że nie była to kokaina, ale sproszkowane lekarstwa. Zarazem przyznał, że zdarzało mu się zażywać narkotyki, ale wiele lat wcześniej. Mówił, że Joannę D. poznał przypadkowo przed hotelem i kilka razy się z nią spotkał.

Nieuchylenie przez Senat immunitetu senatorowi w lutym 2010 r. było przyczyną umorzenia śledztwa wobec niego w marcu 2010 r. Już wtedy prokuratura zapowiadała jednak wznowienie postępowania, gdy immunitet wygaśnie. W listopadzie 2011 r. z uwagi na fakt wygaśnięcia immunitetu parlamentarnego b. senatora podjęto umorzone wcześniej śledztwo. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty posiadania, udzielania i nakłaniania innej osoby do użycia kokainy. B. senator nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Prokurator prowadzący śledztwo mówił wcześniej w mediach, że z ekspertyz wykonanych na potrzeby śledztwa wynika jednoznacznie, iż senator zażywał kokainę.

Mec. Stępiński powiedział dziennikarzom, że powodem zastrzeżeń do prokuratora jest udzielony przez niego w marcu 2010 r. wywiad dla jednego z ogólnopolskich dzienników na temat sprawy. - Jeśli prokurator, który prowadził wszystkie czynności śledztwa, spotyka się z dziennikarzem, który jest świadkiem w sprawie, a następnie temu dziennikarzowi ujawnia informacje z tego śledztwa, to ja uważam, że taki prokurator podlega wyłączeniu - powiedział mecenas.

Spotkanie senatora z Joanną D. i striptizerką Joanną S. nagrano we wrześniu 2008 r., a potem kilka razy "odsprzedawano" politykowi kompromitujące taśmy. Według mediów senator miał w sumie zapłacić za nagrania ponad 550 tys. zł, m.in. w październiku 2008 r. za "odkupienie" taśm zapłacił 196 tys. zł nieustalonej do dziś kobiecie, podającej się za dziennikarkę. Senator nie chciał wtedy ścigania szantażystów, a śledztwo w sprawie szantażu początkowo umorzono. Szantażyści jednak nie zrezygnowali.

W 2009 r. Halina S., znajoma Joanny D., zadzwoniła za jej wiedzą do senatora, mówiąc, że "pies wygrzebał z ziemi płyty z nagraniami", na których opakowaniu miał być numer jego komórki. Za niemal 40 tys. zł senator "odkupił" od niej nagrania. Szantażyści ponownie zażądali jednak pieniędzy; zagrozili też upublicznieniem nagrań. Wówczas senator zawiadomił prokuraturę, która przygotowała zasadzkę. W listopadzie 2009 r. zatrzymano osoby wskazane przez senatora (nie były one wtedy aresztowane).

W sierpniu 2011 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał troje szantażystów senatora na kary po 1,5 roku więzienia. Zbigniew S. został uznany za winnego kierowania szantażem wobec senatora, a Joanna D. i Halina S. - wykonania tego czynu - uznał sąd. Wyrok utrzymał wiosną tego roku sąd okręgowy.

67-letni były senator jest z zawodu adwokatem. Był obrońcą w procesach politycznych w PRL, m.in. w procesie działaczy Solidarności i KPN. W 1985 r. był oskarżycielem posiłkowym w procesie oficerów SB sądzonych za uprowadzenie i zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki. Zasłynął jako współautor scenariuszy filmowych do 17 filmów Krzysztofa Kieślowskiego, m.in. "Bez końca", "Dekalog", "Podwójne życie Weroniki", "Trzy kolory". Był za nie wielokrotnie nagradzany, a scenariusz filmu "Trzy kolory - czerwony" był nominowany do Oscara. Senator od 1991 do 1993 r. (z listy PC) oraz ponownie od 1997 do 2011 r. początkowo z listy AWS, potem Bloku Senat 2001 i PO.

mp, pap

Czytaj także

 0