Zdaniem Janusza Palikota Ewa Kopacz powinna wystąpić w Sejmie zamiast Jarosława Gowina i przedstawić informację na temat procedury identyfikacji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej (sekcja szczątków ekshumowanych z grobu Anny Walentynowicz wykazała, że jej ciało zamieniono z ciałem innej ofiary). - Ona zabrnęła w pewien rodzaj kłamstwa, z którego nie potrafi wyjść - ocenił lider Ruchu Palikowa, w 2010 roku kolega klubowy Kopacz.
Informację na temat działań resortu sprawiedliwości po katastrofie smoleńskiej ma przedstawić w Sejmie 27 września Jarosław Gowin. Palikot przekonuje jednak na antenie TVN24, że to Kopacz powinna wyjść na sejmową mównicę i "powiedzieć jak to było". - Ona oczywiście wtedy nie mówiła prawdy. I w jakimś sensie nie mogła jej powiedzieć, bo prawda była brutalna, czyli taka, że tych ciał nie da się w większości zidentyfikować. I Ewa doskonale o tym wiedziała - tłumaczy Palikot wspominając wydarzenia z kwietnia 2010 roku.
- Wiem, że to był cholernie trudny moment. Ona wtedy nie dała rady powiedzieć prawdy. Ona zabrnęła w pewien rodzaj kłamstwa, z którego dzisiaj nie potrafi wyjść - podkreśla lider Ruchu Palikota. Palikot apeluje jednocześnie do Kopacz, by ta "powiedziała jak było". - I moim zdaniem ludzie zaakceptują, że w tamtej sytuacji nie można było powiedzieć całej prawdy - podsumowuje.
TVN24, arb
- Wiem, że to był cholernie trudny moment. Ona wtedy nie dała rady powiedzieć prawdy. Ona zabrnęła w pewien rodzaj kłamstwa, z którego dzisiaj nie potrafi wyjść - podkreśla lider Ruchu Palikota. Palikot apeluje jednocześnie do Kopacz, by ta "powiedziała jak było". - I moim zdaniem ludzie zaakceptują, że w tamtej sytuacji nie można było powiedzieć całej prawdy - podsumowuje.
TVN24, arb
