"Charków? Miller chce zohydzić Kwaśniewskiego"

"Charków? Miller chce zohydzić Kwaśniewskiego"

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Aleksander Kwaśniewski (fot. Krzysztof Burski / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
- To dosyć żałosne - powiedział europoseł Marek Siwiec, komentując fakt, że szef SLD Leszek Miller wypomniał Aleksandrowi Kwaśniewskiemu zachowanie w Charkowie.
We wrześniu 1999 r. podczas wizyty na cmentarzu pod Charkowem, gdzie spoczywają Polacy pomordowani przez NKWD, ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski chwiał się i sprawiał wrażenie co najmniej niedysponowanego. Krytycy zarzucili Kwaśniewskiemu, że był pijany, a swoim zachowaniem pohańbił groby pomordowanych. Prezydent tłumaczył się "pourazowym zespołem przeciążeniowym goleni prawej".

O zachowaniu byłego prezydenta znów zrobiło się głośno po słowach szefa SLD Leszka Millera. Były premier powiedział, że pokazane w telewizji materiały z Charkowa były najmniej drastyczne.

Słowa Millera zbiegły się z deklaracją Kwaśniewskiego, że ten zamierza zaangażować się we współtworzenie z Januszem Palikotem i Markiem Siwcem wspólnej listy wyborczej centrolewicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Odnosząc się do sprawy zachowania Kwaśniewskiego w Charkowie, Marek Siwiec powiedział w Radiu Zet, że wszystko, "co było tam do pokazania", zostało pokazane. - Ale to, że przypomina o tym były partner polityczny Aleksandra Kwaśniewskiego, jest dosyć żałosne - skomentował Siwiec, do niedawna polityk SLD.

- To są wspomnienia z takich mało chwalebnych momentów, a każdy ma takie momenty. Jeżeli przypominają to wrogowie okej, to jest zrozumiałe. Jak przypomina to człowiek, z którym kawał życia i polityki spędzono, to już jest niefajne - dodał europoseł.

Zdaniem Siwca, Miller przypomniał Charków, ponieważ "chce zohydzić Kwaśniewskiego". - To jest taka technika zbudowania ściany ogniowej, żeby doszło do takiego momentu, że nawet jakby politycznie to się opłacało, to nie będzie jak usiąść do stołu - mówił polityk.

zew, Radio Zet
+
 5

Czytaj także