Ks. Lemańskiemu nie pozwolono odprawić mszy. "Ksiądz wezwał radiowóz"

Ks. Lemańskiemu nie pozwolono odprawić mszy. "Ksiądz wezwał radiowóz"

Dodano:   /  Zmieniono: 27
Ks. Lemańskiemu nie pozwolono odprawić mszy. "Ksiądz wezwał radiowóz"(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
- Dziś nie pozwolono mi nie tylko odprawić mszy, ale także uniemożliwiono mi uczestnictwo w nabożeństwie - powiedział podczas wywiadu z Gazeta.pl ks. Wojciech Lemański. Dodał, że wierni na znak protestu przeciwko decyzji kościelnych władz opuścili świątynię.
- Wczoraj wieczorem otrzymałem pisemną częściową suspensę - powiedział ks. Lemański. - To oznacza, że nie mogę pełnić posługi kapłańskiej, ale tylko w Jasienicy. Nie będę mógł odprawiać mszy ani spowiadać - wyjaśnia. - To dziwna suspensa, bo jej wystosowanie nie zostało poprzedzone żadnymi działaniami arcybiskupa - dodał w rozmowie z portalem Gazeta.pl.
- Ta decyzja niczym nie jest uwarunkowana, uważam ją za głęboko niesprawiedliwą - powiedział ks. Lemański. Władze kościelne odrzuciły także jego prośbę o umożliwienie mu jeszcze posługi choćby w czasie zbliżających się Świąt Wielkanocnych. - Będę się odwoływać od tej decyzji do arcybiskupa, a jeśli to nie pomoże, to następnie do samej Stolicy Apostolskiej - zapowiedział ks. Lemański.
Dzisiaj w kościele w Jasienicy w związku z decyzją arcybiskupa Hosera doszło do przykrej sytuacji. - Nie pozwolono mi nie tylko odprawić mszy, ale także uniemożliwiono mi uczestnictwo w samym nabożeństwie. Gdy opuszczałem świątynię, parafianie poszli za mną. Starałem się tonować ich nastroje - opowiadał ks. Lemański. - Mimo że było spokojnie, ksiądz dziekan Władysław Trojanowski z Tłuszcza wezwał radiowóz - dodaje.

Zdaniem wiernych z Jasienicy ksiądz Wojciech Lemański został niesłusznie ukarany przez arcybiskupa Henryka Hosera. Po pomoc zwrócili się do papieża Franciszka i wysłali mu ponad 1.5 tysiąca listów potwierdzających niewinność duchownego- informowało wcześniej TVN24

- Listy do papieża próbowaliśmy przemycać już na audiencjach. Jak tylko ktoś jechał z Jasienicy do Rzymu, to brał list ze sobą. Wrzucaliśmy je też do skrzynek w Watykanie. W końcu pomyśleliśmy, że cała Jasienica powinna do papieża napisać - oficjalnie. Może nas zauważy? - tłumaczą "Gazecie Wyborczej" wierni z Jasienicy, którzy w liście do papieża piszą, że "biskup Henryk Hoser niszczy ich wspólnotę i ich proboszcza". 

Gazeta.pl, TVN24, "Gazeta Wyborcza", Wprost.pl, tk
.
 27

Czytaj także