Bieńkowska z szefem CBA u Sowy? "Rozmowa o korupcji w ministerstwie"

Bieńkowska z szefem CBA u Sowy? "Rozmowa o korupcji w ministerstwie"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Elżbieta Bieńkowska (fot.Jacek Herok/newspix.pl) Źródło: Newspix.pl
Jak twierdzi "Gazeta Wyborcza", 5 czerwca w restauracji Sowa & Przyjaciele szef CBA Paweł Wojtunik miał informować wicepremier Elżbietę Bieńkowską o możliwości korupcji w Ministerstwie Infrastruktury. Nagranie rozmowy nie zostało ujawnione.
"Gazeta" informuje, że do domniemanego spotkania miało dojść na ponad tydzień przed aferą podsłuchową, kiedy Bieńkowska zaprosiła szefa CBA na obiad. Rachunek opiewał na kwotę 822 zł, a z racji służbowego charakteru spotkania, należność opłacono przez resort infrastruktury.

Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński zapewnia, że w przypadku tej rozmowy "jest spokojny". - Nie obawiam się niczego niewłaściwego - podkreśla, stwierdzając, że spotkanie Bieńkowskiej z Wojtunikiem odbyło się w miejscu publicznym, było oficjalne, umówione przez sekretariaty.

Gazeta podkreśla, że miesiąc po spotkaniu CBA przeszukało gabinet, mieszkanie i dom wiceszefa resortu infrastruktury. Nie wiadomo, w jaki sposób biznesmeni i Rynasiewicz są zamieszani w tę aferę. Prokuratura i Biuro badają sprawę. Zabezpieczono tam nośniki danych i dokumenty. Ponadto przeszukano dom posła PO z Podkarpacia.

"Wyborcza" zapytała, czy spotkanie Bieńkowska-Wojtunik dotyczyło tej sprawy. Informator gazety twierdzi, że tak: "Była ona przedmiotem rozmowy".

Wejście do gabinetu Rynasiewicza było powiązane z zatrzymaniem prezesa Mariana D. oraz wiceprezesa Pawła K. największej firmy z Leżajska, dystrybuującej paliwo na terenie Podkarpacia.

– W ramach czynności przeprowadzanych w tej sprawie doszło m.in. do przeprowadzenia przeszukań w pomieszczeniach Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju - tłumaczy Zbigniew Jaskulski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

Prokuratura Apelacyjna rzekomo ma mocne dowody przeciwko biznesmenom z Leżajska. Postawiono im zarzut “udzielenia korzyści majątkowej lub osobistej w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej polegające na bezprawnym wywarciu wpływu na decyzję lub działanie”. Grozi im za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Prawdopodobnie CBA i prokuratura badają, czy Rynasiewicz miał faktycznie coś załatwić dla podejrzanych biznesmenów z Leżajską.

Gazeta Wyborcza