Żółta kartka z Brukseli

Żółta kartka z Brukseli

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polska jest opóźniona w dostosowaniu do standardów weterynaryjnych i sanitarnych Unii Europejskiej - ostrzegła wiceministra rolnictwa Jerzego Pilarczyka Komisja Europejska.
"Konieczne jest przyspieszenie zarówno przyjmowania prawa unijnego w tym zakresie, jak i jego wdrażania" - powiedziała Beate Gminder, rzeczniczka komisarza ds. ochrony zdrowia i konsumentów Davida Byrne'a, który ma odwiedzić Polskę w przyszłym tygodniu.

Strona polska stale zapewnia, że robi wszystko, co w jej mocy, żeby spełnić podjęte w negocjacjach członkowskich zobowiązania. Zdaniem urzędników Komisji sytuacja poprawia się jednak zbyt wolno.

Na początku maja szef Dyrekcji Generalnej ds. Ochrony Zdrowia i Konsumentów w Komisji Europejskiej Robert Coleman wystosował list do ówczesnego ministra rolnictwa Adama Tańskiego z wyrazami zaniepokojenia zaległościami Polski we wdrażaniu unijnych reguł bezpieczeństwa żywności. W liście wypomniał rządowi, że nie dostarcza w  uzgodnionych terminach raportów o postępach w przejmowaniu prawa unijnego w tym zakresie i w dostosowaniu zakładów przetwórczych do  norm sanitarnych UE. Wytknął też problemy z rejestracją przewozów zwierząt i nowo narodzonych cieląt, z kontrolą i utylizacją odpadów zwierzęcych i  modernizacją wzorcowego laboratorium badania zwierząt w Puławach.

"Jeżeli sytuacja pozostanie niezadowalająca (...), Komisja będzie być może musiała przygotować odpowiednie posunięcia, w tym niezbędne klauzule ochronne" - ostrzegł.

Decyzja zapadnie na pół roku przed członkostwem, czyli na początku listopada, a więc pozostało nam cztery miesiące. W wypadku poważnego niedostosowania w którejś dziedzinie, Unia może zastosować "klauzulę ochronną" pozwalającą wyłączyć Polskę ze wspólnej polityki unijnej w tej dziedzinie.

Klauzula może w najlepszym wypadku prowadzić do zakazu eksportu na rynek unijny produktów wytwarzanych przez niedostosowane zakłady, a nawet poważnie utrudnić eksport ze wszystkich polskich zakładów (utrzymanie ścisłej kontroli sanitarnej na granicach między Polską a resztą Unii).

W najgorszym wypadku większe z niedostosowanych zakładów musiałyby zaprzestać częściowo lub całkowicie produkcji. Mniejsze, produkujące wyłącznie na rynek lokalny, mogłyby zostać potraktowane łagodniej.

Spośród prawie 4 tysięcy polskich rzeźni i zakładów mięsnych do  listopada 2002 roku, kiedy zakończono negocjacje w tej dziedzinie, w pełni dostosowanych do wymogów UE było 90 (tzw. lista A).

Dalsze 1863 zobowiązały się całkowicie dostosować do pierwszego dnia członkostwa, czyli do 1 maja 2004 (lista B1). 332 zakłady z  tzw. listy B2 uzyskały okresy przejściowe (najdłuższy do końca 2007 r.).

Bardzo niepewny jest los ponad 1500 zakładów, które nie  odpowiedziały na ankietę władz i ani nie zobowiązały się do  szybkiego dostosowania, ani nie poprosiły o okresy przejściowe. Trafiły one na tzw. listę C.

Spośród ponad 400 zakładów mleczarskich w końcu ubiegłego roku 38 było w pełni dostosowanych, a 178 twierdziło, że dostosuje się do  1 maja 2004. 56 zakładom z obu grup Unia pozwoliła na przejściową produkcję z  mleka spełniającego wszystkie normy unijne i równolegle - tylko na  rynek krajowy - z surowca niespełniającego tych norm.

Dalsze 113 mleczarń uzyskało okresy przejściowe (najdłużej do  końca 2006 roku) na dostosowanie własnych warunków technicznych, a  na liście C znalazło się 80 zakładów.

em, pap

 0

Czytaj także