Karetki stoją, pacjenci czekają. SOR-y przeżywają prawdziwe oblężenie

Karetki stoją, pacjenci czekają. SOR-y przeżywają prawdziwe oblężenie

Oblodzona ulica w Szczecinie
Oblodzona ulica w Szczecinie Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Nocna gołoledź sparaliżowała wiele miast w północnej i centralnej Polsce, a jej skutki od rana odczuwają Szpitalne Oddziały Ratunkowe. Do placówek trafiają dziesiątki osób z urazami po upadkach, a czas oczekiwania na pomoc medyczną sięga nawet kilku godzin.

SOR-y w północnej i centralnej Polsce przeżywają prawdziwe oblężenie. Najtrudniejsza sytuacja panuje w dużych miastach, gdzie w jednym momencie na pomoc medyczną oczekują dziesiątki pacjentów. W samym Poznaniu, około godziny 13, w poszczególnych placówkach na przyjęcie czekało po kilkadziesiąt osób, a w szczytowym momencie kolejka w jednym ze szpitali przekroczyła 120 pacjentów.

Podobne sygnały napływają z Pomorza, gdzie zespoły ratownictwa medycznego nie nadążają z wyjazdami do kolejnych zgłoszeń. Najczęściej dotyczą one pieszych, którzy doznali urazów po poślizgnięciach na oblodzonych chodnikach i ulicach.

– To były trzy, cztery kroki i już mnie nie było – relacjonuje w rozmowie z „Faktem” pan Błażej, którego dziennikarze spotkali na izbie przyjęć jednego z poznańskich szpitali.

Gołoledź sparaliżowała miasta. Ostrzeżenia się sprawdziły

Gołoledź zimą nie jest zjawiskiem wyjątkowym, jednak warunki, które wystąpiły w nocy z 25 na 26 stycznia, zaskoczyły nawet doświadczonych meteorologów. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzegał przed bardzo trudną sytuacją na drogach i chodnikach, ale rzeczywistość okazała się jeszcze groźniejsza. Lód pojawił się nie tylko na jezdniach, lecz także na chodnikach, parkingach, a nawet na trawnikach.

W Poznaniu już około godziny 8 rano zaczęły pojawiać się pierwsze informacje o przepełnionych Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. Do placówek zgłaszały się osoby z urazami kończyn górnych i dolnych, licznymi złamaniami, zwichnięciami oraz problemami z biodrami. Lekarze odnotowywali również urazy głowy, będące skutkiem gwałtownych upadków.

Wielogodzinne oczekiwanie na pomoc medyczną

W tak trudnych warunkach, mimo intensywnej pracy personelu medycznego, czas oczekiwania na przyjęcie znacząco się wydłużył. Decydujący jest tak zwany triaż, czyli system segregacji pacjentów według pilności udzielenia pomocy.

Jak opowiadał dziennikarzom pan Błażej z Poznania, który przewrócił się na lodzie i trafił do kolejki na SORze, czas jego oczekiwania na przyjęcie wynosi trzy godziny. – Mam coś z ramieniem lub barkiem. Fantastycznie było, lustereczko, trzy, cztery kroki i już mnie nie było. Poznań ponoć najgorzej dziś pod tym względem wypada według statystyk ogólnopolskich – mówił poszkodowany dodając, że do nikogo nie ma żalu. – Nie mogę oczekiwać od gospodarza domu, żeby o godzinie 3 w nocy latał i posypywał chodnik. Chciał mnie podnosić, gdy upadłem. Nie winię go – mówił „Faktowi”.

Jak przekazali przedstawiciele Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu, tylko między godziną 6 rano a południem przyjęto tam około stu pacjentów z urazami spowodowanymi upadkami na lodzie.

Karetki utknęły w kolejkach. Problemy w całym kraju

Przepełnione SOR-y to nie tylko problem Poznania. Podobna sytuacja występuje między innymi w Toruniu, Szczecinie oraz Zielonej Górze. Skala zjawiska pokazuje, jak rozległy obszar kraju został dotknięty przez niebezpieczne warunki atmosferyczne.

Jak informuje Radio RMF FM, w dyspozytorni medycznej w Gdańsku w pewnym momencie na realizację czekało kilkadziesiąt zgłoszeń. Ich kumulacja była efektem lawinowo rosnącej liczby wezwań do urazów powstałych w wyniku poślizgnięć. Dodatkowo karetki poruszają się wolniej po oblodzonych drogach i dłużej czekają przed szpitalami na przekazanie pacjentów, co jeszcze bardziej wydłuża czas reakcji.

Zgodnie z zapowiedziami IMGW, kolejne godziny również mogą być trudne – w prognozach bowiem widać oblodzenie, gęstą mgłę i opady marznącego deszczu.

facebookCzytaj też:
Ferie pod znakiem ekstremalnych mrozów. Synoptycy odsłaniają karty
Czytaj też:
„Szklanka” i ogromne utrudnienia na kolei. Nawet 250 min opóźnienia

Opracowała:
Źródło: Fakt