Ojciec zaginionego górnika: Nie mam już nadziei

Ojciec zaginionego górnika: Nie mam już nadziei

Ojciec zaginionego górnika: Nie mam już nadziei (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
- Jestem tu od wczoraj. Razem z żoną więcej wiemy z mediów niż od dyrekcji kopalni. Nie mam już nadziei. On był kombajnistą. Mógł być w punkcie największego zagrożenia. Sam pracowałem na kopalni 28 lat. Doświadczenie mam i wiem co się tu działo. Teraz jestem 20 lat na emeryturze. Najlepszy pracownik na kopalni i zostanie tam na dole. Czekamy i zobaczymy jeszcze co będzie dalej. Oni twierdzą, że szukają. Chyba igły w stogu siana - mówi Franciszek Jankowski, ojciec górnika poszukiwanego od wczoraj w kopalni Mysłowice-Wesoła.
- Tylu górników, na powierzchni i w szpitalach. A jeden gdzieś się zawieruszył. Wczoraj nam powiedzieli, że znaleźli czujnik w lampie. A teraz się okazuje, że nie ma żadnego czujnika. Nie ma żadnego sygnału - dodaje Franciszek Jankowski.

Mężczyzna oskarża władze kopalni o to, że wiedziały o zagrożeniu metanem i nic nie zrobiły.

- Kolega dzwonił do mojego syna wcześniej i mówił, że dzień wcześniej ludzie wiedzieli, że jest stężenie metanu, że nie powinni pracować. Ale wiadomo jak to jest. Nie pójdziesz, gdzie cię poślą to tu jest brama i za bramę - mówi.

rmf24.pl

Czytaj także

 0