Tajemniczy rejs "Rubina"

Tajemniczy rejs "Rubina"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Gdyni wyjaśnia sprawę rejsu wojskowego jachtu "Rubin", podczas którego doszło do samobójstwa jego sternika.
Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, "Rubin" wypłynął w rejs rekreacyjno-wycieczkowy z Ustki w środę tuż po godzinie 19. Dwie godziny później załoga powiadomiła port w Ustce, że jednostka osiadła na mieliźnie w pobliżu Orzechowa (Pomorskie).

"Jacht odbywał rejs wzdłuż wybrzeża. Miał określoną godzinę powrotu. Jak ustalono, wpadł na mieliznę prawdopodobnie dlatego, że podpłynął za blisko brzegu. Zawiódł też silnik i jednostki nie  można było zawrócić" - powiedział rzecznik prasowy Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej (CSMW) kmdr ppor. Marian Jarczyński.

Jachtem podróżowało pięć osób, w tym dwie kobiety. Były to  znajome członków załogi, a nie prostytutki, jak utrzymywali świadkowie zdarzenia - twierdzi rzecznik. Odmówił jednak odpowiedzi na  pytanie, czy podróżujący jachtem byli pod wpływem alkoholu, jak relacjonowali niektórzy świadkowie.

"Kiedy załoga ewakuowała się na ląd, sternik Dawid G. pobiegł po  pomoc - tak twierdziła załoga. Gdy jego nieobecność przedłużała się, wyruszono na poszukiwania. Odnaleziono go martwego w  pobliskim lesie. Okoliczności wskazują na samobójstwo" -  powiedział Jarczyński, dodając jednak, że trzeba poczekać na  zakończenie śledztwa przez prokuraturę.

em, pap