"Jacht odbywał rejs wzdłuż wybrzeża. Miał określoną godzinę powrotu. Jak ustalono, wpadł na mieliznę prawdopodobnie dlatego, że podpłynął za blisko brzegu. Zawiódł też silnik i jednostki nie można było zawrócić" - powiedział rzecznik prasowy Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej (CSMW) kmdr ppor. Marian Jarczyński.
Jachtem podróżowało pięć osób, w tym dwie kobiety. Były to znajome członków załogi, a nie prostytutki, jak utrzymywali świadkowie zdarzenia - twierdzi rzecznik. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy podróżujący jachtem byli pod wpływem alkoholu, jak relacjonowali niektórzy świadkowie.
"Kiedy załoga ewakuowała się na ląd, sternik Dawid G. pobiegł po pomoc - tak twierdziła załoga. Gdy jego nieobecność przedłużała się, wyruszono na poszukiwania. Odnaleziono go martwego w pobliskim lesie. Okoliczności wskazują na samobójstwo" - powiedział Jarczyński, dodając jednak, że trzeba poczekać na zakończenie śledztwa przez prokuraturę.
em, pap