Przypomnijmy, sprawa dotyczy Lodziarni pod Dębem w Pszczynie, która otrzymała pismo od rzecznika praw dziecka. Zasugerowano w nim, aby lokal zrezygnował z wieloletniej tradycji dawania uczniom lodów za pasek na świadectwie. Tłumaczono m.in., że może to tworzyć podziały wśród dzieci.
Afera wokół lodów za świadectwa. Broniarz: „Co komu do tego?”
W rozmowie z „Faktem” prezes ZNP Sławomir Broniarz stwierdził, że problem powinien zostać rozwiązany lokalnie i niepotrzebnie urósł do rangi ogólnopolskiej debaty.
– To powinno być wyjaśniane na poziomie lodziarni, a nie ministerstwa czy rzecznika praw dziecka. Jest to decyzja właściciela tego lokalu i może rozdawać lody, komu chce. Jeśli stawia kryterium w postaci czerwonego paska, to co komu do tego? – uznał Broniarz. – Miał dobre intencje – chciał promować wśród dzieci naukę, może w sposób nieco niekonwencjonalny, ale dlaczego mielibyśmy odbierać mu taką możliwość? – dodał prezes ZNP.
Czytaj też:
Tak, to powiedział Tusk. Słowa premiera jak ultimatum dla Ukraińców
Horna-Cieślak chce współpracować z właścicielką lodziarni
3 czerwca do sytuacji odniosła się w mediach społecznościowych rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak. Zapowiedziała w serwisie X, że 26 czerwca wraz z właścicielką lodziarni i starostwem zorganizuje w Pszczynie „wspólne wydarzenie dla każdego dziecka”. „Będziemy wspólnie świętować i sprzeciwiać się mowie nienawiści” – dodała.
Sceptycznie do sprawy podchodzi jednak właścicielka lodziarni. W rozmowie z serwisem pless.pl przekazała, że wydarzenie nie byłoby organizowane przez nią. Zwróciła bowiem uwagę, że „nie dysponuje wystarczającymi zasobami, by obsłużyć wydarzenie na tak dużą skalę, jak planuje pani rzecznik”. W lokalu pracują bowiem dwie osoby, a lody są robione tylko przez dwie maszyny.
Czytaj też:
Rzeczniczka praw dziecka odpowiada na burzę w sieci. „Poziom absurdalnej manipulacji”Czytaj też:
Lody za czerwony pasek wywołały burzę. „Podręcznikowy przykład groteski”
