Lody za czerwony pasek wywołały burzę. „Podręcznikowy przykład groteski”

Lody za czerwony pasek wywołały burzę. „Podręcznikowy przykład groteski”

Paweł Mrozek o zamieszaniu wokół lodziarni Pod Dębem
Paweł Mrozek o zamieszaniu wokół lodziarni Pod Dębem Źródło: Facebook / Pod Dębem
Akcja z darmowymi lodami dla uczniów z czerwonym paskiem wywołała kontrowersje. Głos w sprawie zabrało środowisko uczniowskie.

Nie milkną echa afery wokół lodziarni Pod Dębem w Pszczynie. Rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak skierowała do właścicielki pismo, w którym domaga się zaprzestania rozdawania darmowych lodów dzieciom, które otrzymały na koniec roku szkolnego świadectwo z czerwonym paskiem.

Powód? Według RPD akcje promocyjne uzależniające nagrody od wyników w nauce mogą prowadzić do negatywnych skutków społecznych. – Akcję zapoczątkował mój mąż ok. 25 lat temu. Później kontynuowałam ją ja. Tego dnia dzieci przychodziły ze świadectwem, każdemu osobiście gratulowałam i częstowałam darmowym lodem. Jest mi niezmiernie przykro, zaprosiłam już dzieci – mówiła właścicielka lokalu Jolanta Hałas.

Oburzenia listem RPD nie ukrywała Rada Miejska w Pszczynie oraz Barbara Nowacka. Litości – napisała szefowa MEN w mediach społecznościowych.

Lody za czerwony pasek. Uczniowie ostro reagują

Paweł Mrozek z Akcji Uczniowskiej stwierdził, że „cała sytuacja to podręcznikowy przykład edukacyjnej groteski”. – Stanowczo sprzeciwiamy się uderzaniu przez Rzeczniczkę Praw Dziecka w mały, prywatny biznes. Drobni przedsiębiorcy nie są odpowiedzialni za konstrukcję polskiego systemu edukacji ani za presję, którą ten system wywiera na młodych ludzi – tłumaczył.

– Poziom debaty publicznej wokół polskiej szkoły sięgnął dna. Instytucja powołana do ochrony dzieci angażuje się w spór o darmową gałkę lodów, podczas gdy każdego dnia tysiące młodych ludzi zmagają się z kryzysem psychicznym, przeciążeniem i presją systemu edukacji – dodawał.

W opinii aktywisty „państwowa instytucja, której zadaniem jest ochrona dzieci, zamiast walczyć z realnymi źródłami problemów, poświęca czas na pouczanie właścicielki budki z lodami, ignorując fakt, że polska szkoła coraz częściej przypomina fabrykę stresu i nieustannej rywalizacji”.

Świadectwa z czerwonym paskiem znikną ze szkół?

– To porażające, że w państwie, które niemal codziennie alarmuje o kryzysie zdrowia psychicznego młodzieży i destrukcyjnym wyścigu szczurów, relikt w postaci czerwonego paska nadal traktowany jest jak symbol najwyższego sukcesu. Jeśli Rzeczniczka Praw Dziecka chce realnie walczyć z kulturą presji i nieustannego porównywania, powinna wykorzystać swoje ustawowe kompetencje do inicjowania zmian systemowych i legislacyjnych, a nie kierować miękkie upomnienia do przypadkowych przedsiębiorców – ocenił.

Przedstawiciel Akcji Uczniowskiej dodał, że „czerwone paski średnie ocen nie mają w dorosłym życiu praktycznie żadnego znaczenia”. – Od lat jako środowisko domagamy się fundamentalnej zmiany: całkowitej likwidacji czerwonych pasków oraz stopniowego zastępowania tradycyjnego systemu oceniania ocenami opisowymi– stwierdził.

– Proponujemy nowoczesny model, w którym rozwój ucznia nie jest sprowadzany do pojedynczej cyfry. Oceny opisowe pozwalają w sposób wielowymiarowy przedstawić mocne strony ucznia, wskazać obszary wymagające wsparcia oraz opisać rzeczywisty postęp osiągnięty w danym przedmiocie – podsumował Paweł Mrozek.

Czytaj też:
Rzeczniczka praw dziecka odpowiada na burzę w sieci. „Poziom absurdalnej manipulacji”
Czytaj też:
Awantura o lody dla wybitnych uczniów. Nowacka nie wytrzymała

Źródło: WPROST.pl