Związkowcy nie godzą się na likwidację zakładów i zapowiadają protesty. Ich zdaniem, likwidacja kopalń, które mają jeszcze złoża węgla, jest niedopuszczalna, tym bardziej, że w lipcu i sierpniu Kompania Węglowa poprawiła wyniki i nie traci już na sprzedaży węgla.
Według wcześniejszych informacji Kompanii, górnicy dołowi z przeznaczonych do zamknięcia kopalń mają znaleźć pracę w czynnych zakładach. Ci, którzy w ciągu najbliższych trzech lat nabędą uprawnienia emerytalne, będą mogli odejść wcześniej, otrzymując do emerytury świadczenie w wysokości 75 proc. pensji. Dla pracowników powierzchni przygotowano świadczenia aktywizujące. Osłony dla górników szczegółowo ureguluje ustawa, której projekt jest już niemal gotowy.
Postawę wicepremiera, ministra gospodarki Jerzego Hausnera odnośnie likwidacji wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce Wacław Czerkawskii określił jako nieodpowiedzialną. Zapowiedział protesty w obronie kopalń i miejsc pracy w górnictwie. Nie wykluczył, że w przeznaczonych do zamknięcia kopalniach rozpoczną się one jeszcze w poniedziałek.
Przewodniczący "Solidarności" w ZG Bytom II Stanisław Balcerzak powiedział że górnicy już na nocnej zmianie będą powiadomieni o planowanej likwidacji ich kopalni. Potem można spodziewać się decyzji o proteście.
"Mamy jeszcze złoża węgla na ok. 7 lat - w 2010 roku kopalnia wygaśnie, a do tego czasu większość załogi odeszłaby w sposób naturalny. Chcemy dotrwać do tego momentu, nie ma potrzeby tego przyspieszać. 60 proc. spośród prawie 1,8-tysięcznej załogi to pracownicy, którzy przyszli z innych likwidowanych kopalń. Oni musieliby przechodzić to wszystko jeszcze raz" - powiedział Balcerzak.
Górnicza "S" również stanowczo sprzeciwia się likwidacji kopalń. "Jesteśmy zaskoczeni, że w momencie konsultowania ustawy górniczej ta lista została nam przedstawiona. Jutro Rada Sekcji Krajowej Górnictwa zdecyduje o kontynuowania protestu i o jego formie" - powiedział szef "S" w Kompanii Dominik Kolorz.
Rozpoczęcie restrukturyzacji poprzez ograniczanie zdolności produkcyjnych to jeden z głównych elementów programu naprawczego Kompanii Węglowej. To także główny warunek obiecanego przez Skarb Państwa dokapitalizowania firmy, łącznej wartości 1,3 mld zł. Część tej kwoty (ok. 200 mln zł), w płynnych aktywach, ma trafić do Kompanii we wrześniu, kolejne 200 mln zł na przełomie września i października. Resort Skarbu nie ogłosił jak dotąd, akcjami jakich spółek dokapitalizuje Kompanię.
Przedstawiciele Kompanii Węglowej tłumaczą, że konieczność redukcji zdolności produkcyjnych wynika z malejącego zapotrzebowania na węgiel.
W lipcu tego roku Kompania Węglowa SA po raz pierwszy nie poniosła strat na sprzedaży węgla, zarabiając na każdej tonie ponad 1 zł, co dało łącznie ok. 4,8 mln zł. Wcześniej - od lutego, kiedy powstała Kompania, do końca czerwca - strata na sprzedaży węgla wyniosła ponad 441,9 mln zł. Do końca czerwca Kompania Węglowa przyniosła 706,3 mln zł strat netto. Szacunkowa strata netto za lipiec to prawie 51,7 mln zł, a za sierpień niespełna 55,6 mln zł, co oznacza, że na koniec sierpnia łączna strata przekroczy prawdopodobnie 813,5 mln zł. Inne górnicze spółki w pierwszym półroczu 2003 przyniosły zysk.
Kompania Węglowa to największy koncern górniczy w Europie, o zdolnościach wydobywczych 55 mln ton węgla rocznie. Zatrudnia prawie 84,5 tys. osób w 23 kopalniach.
rp, pap