Afera dwóch słów - ciąg dalszy (aktl.)

Afera dwóch słów - ciąg dalszy (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przed sejmową komisją śledczą badającą sprawę Rywina zeznawała była dziennikarka PAP Anna Wojciechowska, która o nowelizacji ustawy o rtv pisała 1,5 roku temu.
Komisja zdecydowała o wezwaniu Wojciechowskiej na wniosek Jana Rokity (PO). Jest ona m.in. autorką depesz PAP z marca ubiegłego roku, dotyczących prac nad projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.

Zdaniem posła Platformy, "co najmniej trzy depesze wskazują na  poważne podejrzenie, że fałszerstwo w ustawie o radiofonii i  telewizji zostało dokonane z udziałem członków rządu, albo członka rządu". Chodzi o depesze z 27 i 28 marca 2002 roku, których autorką jest właśnie Wojciechowska.

W tych depeszach "jest napisane bardzo wyraźnie, że pani minister Jakubowska (obecnie szefowa gabinetu politycznego premiera, wówczas wiceminister kultury) informowała PAP o tym, że  rząd dokonał zmiany w ustawie dotyczącej skreślenia słów +lub czasopisma+".

Dziennikarka zeznała przed komisją, że rządowy projekt ustawy o rtv otrzymała z Ministerstwa Kultury mailem 27 marca 2002 roku i od razu zauważyła, że jedną ze zmian jest brak słowa "czasopisma". Wypadnięcie z projektu słów "lub czasopisma" oznaczało umożliwienie wydawcom czasopism ubiegania się o  ogólnopolską koncesję radiową lub telewizyjną. Tylko wydawców ogólnopolskich dzienników pozbawiono takiej możliwości.

Wojciechowska wyjaśniła, że "naturalnym odruchem po przejrzeniu projektu był telefon do pani wiceminister". "Pierwszym spostrzeżeniem, jakim się z nią podzieliłam, był brak słowa +czasopisma+, na co pani wiceminister powiedziała mi: +tak, rzeczywiście, ostatecznie uznaliśmy, że było to zbyt restrykcyjne+" - dodała.

Po tym wyjaśnieniu dziennikarka nie drążyła dalej sprawy, gdyż wydało się jej, że tak musi być, skoro ma przed sobą projekt ustawy przysłany z resortu kultury, a Jakubowska zupełnie naturalnie to potwierdza. Dokładnie zapamiętałam przebieg tej rozmowy, gdyż następnego dnia, 28 marca 2002, dostałam z biura prasowego Ministerstwa Kultury komunikat, iż wypadnięcie słów "lub czasopisma" było błędem technicznym. "Nie było to jednak sprostowanie mojej depeszy. Byłam więc w dziwnej sytuacji" -  powiedziała Wojciechowska. Tego dnia - jak twierdzi - próbowała się skontaktować z  Jakubowską, ale bezskutecznie. Ostatecznie, tego dnia, Wojciechowska napisała depeszę na postawie komunikatu resortu kultury. Wojciechowska zeznała, że nagrała rozmowę z Aleksandrą Jakubowską z 27 marca, ale taśma została skasowana.

Bogdan Lewandowski (SLD) powołując się na depesze PAP dziwił się dlaczego Wojciechowska nie spytała Jakubowskiej "jak można zmieniać uchwałę rządu", który wcześniej ustalił, że ani wydawcy gazet, ani czasopism nie będą mogli nabywać ogólnopolskiego radia lub telewizji.

Wojciechowska odpowiedziała, że trudno to dokładnie wyjaśnić. "Ale chciałam zwrócić uwagę, że nie jest zadaniem dziennikarza PAP dociekać na temat procedur w rządzie. Ja nie mogłam zakładać i nie zakładam, że coś zostało w czasie tych procedur uchybione" -  zaznaczyła.

Jak podkreśliła, skoro wiceminister kultury, która zajmuje się projektem i reprezentuje w tym momencie rząd, coś jej powiedziała, to ona "uznaje, że pani minister wie co mówi".

Dziennikarka zeznawała także w sprawie innych zapisów ustawy, które - jak niektórzy się obawiali - mogły otwierać drogę do prywatyzacji Polskiej Telewizji Regionalnej. Jak zeznała Wojciechowska, b. przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Juliusz Braun wspominał jej, że zgłaszał na  posiedzeniu rządu swoje zastrzeżenia dotyczące tych zapisów, ale  zaznaczył, że nie wie jaki będzie tego efekt. "Zapisy zostały zmienione później, bo nie na samym posiedzeniu rządu" - dodała.

Jak zapewniła Wojciechowska, wiernym cytatem słów Jakubowskiej w tej kwestii jest fragment depeszy z 22 marca 2002 roku. "Ponieważ były zastrzeżenia ministra skarbu co do tego, że utworzenie telewizji regionalnej mogło być w takim zapisie odczytane jako początek prywatyzacji tej telewizji, na Radzie Ministrów uzgodniono, że zostanie dokonany zapis - i to jest w  protokole przeze mnie zgłoszonym - który wykluczy możliwości zbywania akcji telewizji publicznej w jakikolwiek sposób, nawet za  zgodą ministra skarbu" - powiedziała wówczas dziennikarce Jakubowska.

Szefowa gabinetu politycznego premiera nie chciała komentować zeznań Wojciechowskiej. "Od momentu powołania komisji śledczej trzymam się żelaznej zasady nie komentowania zeznań świadków oraz wypowiedzi członków komisji. Jeśli komisja uzna za stosowne wezwać mnie przed swoje oblicze, złożę wyjaśnienia w tej sprawie" - przekazał telefonicznie oświadczenie Jakubowskiej jej asystent Marcin Łęski.

Wcześniej, tuż po rozpoczęciu posiedzenia komisji, Anita Błochowiak (SLD) złożyła wniosek o ponowne przesłuchanie byłej minister kultury. Zdaniem Błochowiak, wobec braku "twardych dowodów przeciwko premierowi Leszkowi Millerowi", posłowie opozycji zasiadający w komisji obrali sobie "za cel" właśnie Jakubowską.

sg, pap

 0

Czytaj także