Napieralski: Miller się mnie boi, dlatego knebluje mi usta

Napieralski: Miller się mnie boi, dlatego knebluje mi usta

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Grzegorz Napieralskie (fot. MACIEJ GOCLON/FOTONEWS / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
- Ta decyzja jest dla mnie dziwna, żeby nie mówić kuriozalna. Jeżeli popełniłem błąd, to trzeba było mnie wyrzucić - mówił w radiowej Trójce Grzegorz Napieralski z SLD. Tą wypowiedzią odniósł się do wczorajszej decyzji Sądu Partyjnego.
30 marca Sąd Partyjny zdecydował, że Grzegorz Napieralski zostanie w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale nie będzie mógł pełnić funkcji w partii przez trzy lata

"To komedia i groteska"

Napieralski zapowiedział, że napisze odwołanie od tej decyzji, ponieważ jest dla niego niezrozumiałe, dlaczego miałby nie pełnić funkcji partyjnych. - Do polityki idzie się po to, żeby obejmować funkcje publiczne i polityczne, po to żeby zmieniać świat - powiedział. Jak zaznaczył Napieralski, nie ma sensu być w polityce, jeżeli nie ma się możliwości pełnić funkcji publicznych.

- To jest komedia i groteska - skwitował Napieralski i dodał, że nie chce być w partii, która "knebluje mu usta". Jak stwierdził, to Leszek Miller i jego ludzie kneblują mu usta. - Wyrok pokazuje, że Leszek Miller bardzo się mnie boi - stwierdził.

Zawieszenie Napieralskiego

9 stycznia 2015 były przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski został zawieszony w prawach członka Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Decyzja władz SLD miała być spowodowana krytycznymi wypowiedziami Napieralskiego na temat funkcjonowania partii. 

Napieralski tłumaczył, że de facto nie został on zawieszony, gdyż zarząd krajowy "nie miał żadnego prawa podjąć takiej uchwały". - Skierowano sprawę nie do tego sądu, co trzeba. Przeczytam bardzo krótkie zdanie: "Krajowy sąd partyjny może rozpoznawać sprawę, jako sąd pierwszej instancji, tylko na wniosek sądu wojewódzkiego lub na wniosek przewodniczącego po uzyskaniu 3/5 akceptacji składu krajowego sądu - mówił.

Wojna w SLD, sąd nad Napieralskim

Wojciech Szewka, pełnomocnik zarządu SLD złożył 30 marca wniosek o wyrzucenie Grzegorza Napieralskiego z partii. - Robię to z dużą przykrością, bo Grzegorz Napieralski zapisał się w jej historii złotymi głoskami – podkreślił Szewko. – 

Stawię się przed krajowym sądem partyjnym, bo zawsze szanowałem struktury regionalne i ludzi, ale (…) uważam, że sąd został zwołany nielegalnie. W dniu mojego zawieszania nie było przygotowanej uchwały, ani wniosku o moje oskarżenie – zaznaczył Napieralski,

Ponadto do rozpatrzenia trafił wniosek o wykluczenie Leszka Millera z partii. Złożył go były szef Sojuszu. "W dniu 9 stycznia 2015 roku na posiedzeniu Zarządu Krajowego SLD wniósł o zawieszenie Grzegorza Napieralskiego w prawach członka partii, mimo wiedzy iż wniosek do sądu dyscyplinarnego nie istniał, a jednocześnie stworzył wrażenie(mające cechy wprowadzenia uczestników w błąd), że wniosek taki istnieje i ma być niezwłocznie skierowany do sądu partyjnego, czym doprowadził do podjęcia przez Zarząd Krajowy SLD (działający w błędzie, co do faktu istnienia wniosku o ukaranie) uchwały o zawieszeniu Grzegorza Napieralskiego w prawach członka partii” – napisano w uzasadnieniu wniosku o usunięcie Millera z partii.

30 marca Sąd Partyjny zdecydował, że Grzegorz Napieralski zostanie w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale nie będzie mógł pełnić funkcji w partii przez trzy lata. Wniosek o wykluczenie Leszka Millera z partii został odrzucony.

Polskie Radio, TVP Info, Wprost.pl, Supertacja

+
 2

Czytaj także