Nowy stenogram z kokpitu Tu-154 M. "Musimy to robić do skutku"

Nowy stenogram z kokpitu Tu-154 M. "Musimy to robić do skutku"

(fot. Serge Serebro, Vitebsk Popular News/Wikipedia)
RMF FM dotarło do najnowszej opinii biegłych, którzy odczytywali zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego Tu-154 M. Eksperci zdołali odczytać o 1/3 słów więcej niż przy poprzednim badaniu. Stenogram rzuca zupełnie inne światło na to, co działo się w kokpicie przed katastrofą.
Zgodnie ze stenogramem sporządzonym przez biegłych w kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych. Miała ona pozostać w kokpicie mimo wezwań stewardessy do zajęcia miejsc. To tej osobie biegli przypisują słowa dotyczące prób lądowania: "Faktem jest, że my musimy to robić, do skutku". Po pierwszym komunikacie "TERRAIN AHEAD" miał oczekiwać od załogi "Po-my-słów", zachęcał też pilota "Zmieścisz się śmiało". Sugestie o konieczności lądowania miały paść również z ust dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany.  

W ostatnich 20 minutach lotu magnetofon w kokpicie zarejestrował 7 prób uciszania innych osób. Na 2,5 minuty przed katastrofą pada "ku(...), przestańcie proszę".

Piwko na pokładzie

Biegli odczytali także rozmowę, która miała miejsce na 30 minut przed katastrofą. Jeden z członków załogi (raczej nie piloci) miał mówić o piciu piwa w czasie lotu. Rozmowa niezidentyfikowanych osób w kokpicie: -  Co to jest?  - Piwko, a ty nie pijesz?

Po dwóch minutach stewardessa pyta niezidentyfikowaną osobę: "Wypijesz?". W odpowiedzi pada przeciągłe "Taaak".

Nowa kopia

Stenogram opracowano na podstawie kopii zapisu rejestratora dźwięku zarejestrowanej podczas wizyty w Moskwie w lutym 2014. Poprzednie badania wykonywano na kopii zapisu przechowanego w Moskwie rejestratora MARS. Biegli prokuratury wojskowej ujawnili, że w Tu-154M w rejestratorze wykorzystano taśmę niezgodną ze specyfikacją producenta. Spowodowało to, że rozmowy są zaszumione.

Biegli zakwestionowali też wnioski Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, że rejestrator mógł zarejestrować rozmowy z prezydenckiej salonki, czyli z odległości 5 metrów od wejścia do kokpitu. Eksperci stwierdzili, że przy włączonej awionice wypowiedzi osób znajdujących się w odległości metra od wejścia do kabiny pilotów są już nieczytelne.

RMF FM

Czytaj także

 54
  • miken   IP
    A ja moge dodac stenogramy24.pl jakby ktos szukal stenogramów nagran:)
    • weronika   IP
      Bardziej okrutnych bzdur i świństw jakie robią p. Błasik i jej dzieciom oraz i Kaczyńskim nie gadali i nie było jakieś 2 tygodnie. Boże zaczynam się bać Państwa w którym żyję , tych ludzi stać na wszystko, żadnych świętości , same kłamstwa i tylko: gender , in vitro ,aborcje , apostazje i samo piekiełko. Litości.
      • Ryszard   IP
        IMPERIUM ZLA ATAKUJE !
        • Ewucha   IP
          Ile tych cudów Platformy i cudaka Tuska było nad Wisłą?
          Następny znów odgrzewany.
          A może w Kokpicie nie było nikogo innego poza pilotami. Kto był, kto siedział, kto pił piwko, dowiadujemy się tylko od Rosjan. Rewolucji nie będzie, bo my ją już pod dyktando moskiwskie już przerabiali.
          Obecna premierówka, obywatelka Kopacz niedokopała się wcześniej tych nagrań, ryjąc ziemię smoleńską na metr głęboko.
          Co jeszcze znajdziemy w Smoleńsku?, może zaciśnięte pięści Tuska!
          • janka   IP
            ktoś miesza !! poplatanie z pomieszaniem ! tylko naiwny wda sie w dyskusje na temat ,,rewelacylnych" odczytów!!