Oni tworzą Beatę Szydło

Oni tworzą Beatę Szydło

Dla swojego sztabu jest w stanie nawet oddać krew. Kandydatka PiS na premiera bez wahania zgadza się na niemal wszystkie propozycje bliskich współpracowników. Ale myli się ten, kto myśli, że równie uważnie słucha wszystkich, którzy jej doradzają.

Pomysł rzucił szef sztabu Stanisław Karczewski, a Beata Szydło podchwyciła go natychmiast. Wkrótce ona sama i posłowie Prawa i Sprawiedliwości zostali honorowymi dawcami krwi. Ta sytuacja pokazuje, jaki wpływ na kandydatkę na premiera ma jej otoczenie i w jaki sposób kreowany jest jej wizerunek. Beata Szydło otacza się ludźmi, do których ma zaufanie. Ich słucha uważnie. – Beata nie ma pomieszane w głowie, uczy się. Potrafi przyjść i powiedzieć: niech mi pan to wytłumaczy – mówi nam osoba, która orientuje się w jej relacjach z otoczeniem. Z drugiej strony krąg takich zaufanych osób nie jest zbyt duży.

CZŁOWIEK OD GOSPODARKI

Dla kandydatki PiS na premiera najistotniejsze są kwestie gospodarki. O tych sprawach najczęściej rozmawia z posłem Pawłem Szałamachą, byłym wiceministrem skarbu i ekspertem z Instytutu Sobieskiego. I to właśnie ta znajomość może się okazać kluczowa przy konstruowaniu programu gospodarczego.

Szałamacha i Instytut Sobieskiego są znani z bardzo rynkowych poglądów. Zgłoszone przez Szydło propozycje obniżenia ryzyka działalności gospodarczej, skrócenia postępowań administracyjnych, wprowadzenia nowego systemu podatkowego, obniżenia VAT do 22 proc., 15-proc. podatku CIT dla małych przedsiębiorstw i zniesienie nieformalnych monopoli i karteli, które blokują rozwój przedsiębiorstw, są niemal żywcem wyjęte z opracowań Instytutu Sobieskiego. Szałamacha spotyka się z wice prezes PiS dosyć często. Oprócz brania udziału w posiedzeniach komisji finansów ma uczestniczyć również w spotkaniach Szydło z najbliższymi współpracownikami. – Przygotowywałem przed wystąpieniem pani prezes program gospodarczy razem z innymi posłami, w tym Henrykiem Kowalczykiem. Wiem, że Beata Szydło korzystała też z rad ekspertów spoza partii – mówi „Wprost” Szałamacha. Korzysta, ale innych ekspertów nie słucha. Bo sporządzone przez nich wyliczenia wydatków ogłoszonych na ostatniej konwencji zostały przez sztab Beaty Szydło odrzucone. – Eksperci obliczyli, że proponowane wydatki będą państwo kosztowały więcej. W ostatniej chwili sztab Szydło je zmienił. Zapadła decyzja, że na konwencji kandydatka przedstawi zaniżone wyliczenia, które były przygotowane przez posłów – mówi nasz rozmówca z prawicy. To pokazuje, że Beata Szydło ma większe zaufanie do najbliższego otoczenia i partii niż do ludzi z zewnątrz.

CZŁOWIEK Z CENTRUM

Stanisław Karczewski, szef sztabu Szydło, oprócz funkcji organizatora spełnia rolę eksperta. Jego stateczny i umiarkowany wygląd mają trafić do wyborców z centrum. – Z Szydło mają podobne osobowości. Karczewski jest umiarkowany, mało emocjonalny – mówi jeden z polityków. Szef sztabu opowiada „Wprost” anegdotę, która trafnie podsumowuje ich spokojny charakter. – W jednym z wywiadów dziennikarka pytała, co jest w stanie wyprowadzić panią prezes z równowagi. Szydło mówi, że jest jedna rzecz, ale o niej nie powie. Ja mówię, że nie wiem, co to może być – śmieje się.

Karczewski w czasie kampanii oprócz spraw organizacyjnych odpowiada za jedną z kluczowych – poza gospodarką – kwestii, czyli służbę zdrowia. Pomysły programowe PiS, które przedstawiła Beata Szydło na temat likwidacji NFZ, dostępnej dla wszystkich podstawowej opieki zdrowotnej oraz przywrócenia gabinetów lekarskich w szkołach, to rozwiązania autorstwa szefa jej sztabu. Stanisława Karczewskiego z Beatą Szydło łączy wspólnota partyjnych losów w PiS. Oboje są spoza zakonu PC, bo trafili do ugrupowania po 2005 r. – Karczewski jest sprawnym organizatorem. Przez to, że łączą go osobiste relacje z prezes Szydło, jest w stanie przekonać ją do trudnych decyzji sztabowych – mówi „Wprost” Adam Bielan z Polski Razem.

CZŁOWIEK NA PARTYJNY AKTYW

Marcin Mastalerek w partii postrzegany jest jako twardy gość. Na takie miano zasłużył po tym, jak przyczynił się do wypchnięcia z PiS Adama Hofmana, a potem przejął po nim funkcję rzecznika prasowego. Istotne jest to, że wcześniej Hofman był jednym z promotorów Mastalerka. Afera madrycka wyniosła Mastalerka na partyjne szczyty, doprowadziła do ucha Jarosława Kaczyńskiego i otworzyła szeroki dostęp do mediów. Jego pozycja umocniła się jeszcze po wygranych wyborach prezydenckich. W sztabie Andrzeja Dudy młody poseł odpowiadał za kontakty z mediami.

Obecność Mastalerka w sztabie zapewnia Szydło dobre relacje z aktywem partii, którym włada Joachim Brudziński, przewodniczący komitetu wykonawczego PiS. Dla nikogo w ugrupowaniu nie jest tajemnicą, że odkąd wiceprezes zaczęła być określana przez Kaczyńskiego numerem dwa w partii, jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy, relacje między nią a Brudzińskim zaczęły się psuć. – Podczas wizyty w Bełchatowie Joachim nie usiadł koło Beaty z przodu autobusu, jak reszta współpracowników. Był z tyłu. To chyba najlepiej oddaje ich relacje – mówi jeden z naszych rozmówców. Napięte stosunki ma łagodzić właśnie Mastalerek, który zwalczał Hofmana wspólnie z Brudzińskim. Partyjny aktyw jest dla wiceprezes PiS bardzo istotny, bo to jego wsparcie daje gwarancję sukcesu w terenie. Ostatnio zdaniem naszego rozmówcy wiceprezes PiS miała wstawić się za Mastalerkiem u Jarosława Kaczyńskiego. – To ona chciała, by mianować go rzecznikiem kampanii – mówi jeden z polityków. W zamian za to Mastalerek jest bezwzględnie lojalny wobec Szydło. Nawet nieoficjalnie nie powie o szefowej złego słowa. – Beata jest twardsza niż większość polityków PiS – mówi „Wprost” Marcin Mastalerek.

Najważniejszą jego funkcją jest jednak oczywiście utrzymywanie relacji z firmami piarowskimi i mediami. – Szydło ma duże zaufanie do jego wyczucia medialnego – mówi jeden z polityków. I pewnie dlatego jako szefowa sztabu Andrzeja Dudy oddelegowała Mastalerka do przygotowywania spotów. Rzecznik kampanii ma jeszcze jedno zadanie. Ma zmienić jej wizerunek w mediach. – Marcin chce z Beaty zrobić gwiazdę. Już zaczyna się to powoli udawać. Zmienił się nawet jej sposób mówienia i chód. Nie zachowuje się już jak szeregowy poseł, który przemierza sejmowe korytarze – słyszymy w PiS.

PREZES DAJE WOLNĄ RĘKĘ

Są jednak opinie, których Szydło nie może zignorować. Pochodzą one od Kaczyńskiego. – Szydło spotyka się z nim, choć nie za często. Kwestie kampanii nie są poruszane podczas rozmów. Beata ma w niej całkowitą dowolność – słyszymy od jednego z jej współpracowników. Ale brak ingerencji w kampanię ze strony prezesa PiS może być też oznaką, że kandydatka na premiera próbuje się wybić na partyjną niezależność. Najbliższe otoczenie ma jej w tym pomóc. Wszyscy doradcy Szydło mają ściśle określone role w sztabie, ale nie tylko w nim. Jeśli PiS wygra wybory, a Beata Szydło zostanie szefem rządu, zbuduje ze swoich współpracowników zaplecze w rządzie i w partii. Wszystko po to, by nie powtórzyć błędu technicznego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, który nie miał żadnego oparcia w aparacie PiS. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 31/2015
Więcej możesz przeczytać w 31/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0