Prokurator prowadzący sprawę powiedział PAP, że poseł Maraszek złożył w środę obszerne wyjaśnienia i nie przyznał się do winy. Jego przesłuchanie będzie kontynuowane w czwartek.
Nie było potrzeby uchylania immunitetu poselskiego Maraszka. W sprawach dotyczących czynów posłów dokonanych w czasie, gdy nie zasiadali jeszcze w parlamencie, immunitet poselski ich nie chroni. Przesądził to już na początku tej kadencji Trybunał Konstytucyjny.
Poseł był dotąd przesłuchiwany był jedynie w charakterze świadka w sprawie, w której ostatecznie na ławie oskarżonych zasiadły dwie osoby z kierownictwa lubińskiego oddziału banku PKO BP. Byli to w latach w 1999-2000 podwładni Maraszka, ówczesnego dyrektora filii banku: jego zastępca Elżbieta S. i naczelnik wydziału kredytów Wojciech M. Ich proces toczy się przed sądem rejonowym w Lubinie.
Proces w sprawie obojga oskarżonych dotyczy wyłudzeń kredytów na łączną sumę ponad 3 mln zł. Pożyczki do takiej wysokości miał otrzymywać lokalny przedsiębiorca. Ten - zdaniem wrocławskiej prokuratury - nie przedstawiał należytych dokumentów, gwarantujących bankowi spłatę długu. W ten sposób narażono filię PKO BP na straty, a naczelnik wydziału i zastępca dyrektora odpowiadają za przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w zakresie sprawdzania zdolności kredytowej pożyczkobiorcy, co spowodowało szkodę.
Maraszek w latach 90. był wojewodą legnickim. Do parlamentu został wybrany we wrześniu 2001 r. z listy SLD-UP.
sg, pap